Adults In The Room by Yanis Varoufakis

poprzednia następna

Wszystkim tym którzy idą na ustępstwa, ale którzy wolą dać się połamać niż ulec

PODZIĘKOWANIA

Podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do powstania tej książki musiałyby zająć więcej stron, niż już zostało przeze mnie napisanych. Wierzę, że wszyscy oni zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo jestem im wdzięczny i dlatego ograniczę się do wymienienia z imienia i nazwiska dwojga z nich: mojego wydawcy Willa Hammonda, z którego konsekwencji, talentu i wyrozumiałości korzystałem bez skrupułów, oraz Christine Lagarde, której zawdzięczam tytuł tej książki.

O CYTATACH

W książce tego typu, w której tak wiele zależy od tego kto powiedział co i komu, dołożyłem wszelkich starań do zapewnienia dokładności cytatów. W tym celu sięgnąłem do nagrań z mojego telefonu komórkowego oraz do notatek, które robiłem po wielu oficjalnych spotkaniach i rozmowach pojawiających się w tej książce. Kiedy nie miałem do czego sięgnąć, wtedy polegałem na własnej pamięci potwierdzonej, gdy tylko możliwe, przez świadków.

Niech czytelnik będzie świadomym, że wiele z przytoczonych w tej książce dyskusji prowadzonych było po grecku. Zaliczają się do nich rozmowy z moim personelem w ministerstwie finansów, w parlamencie, na ulicach Aten, z premierem, w gabinetach, miedzy moją towarzyszką Danae i mną. Z konieczności przetłumaczyłem te rozmowy na angielski.

Jedyne przywoływane przeze mnie dyskusje, które nie odbyły się ani po grecku, ani po angielsku to te, które miałem z Michaelem Sapinem, francuskim ministrem finansów. W rzeczy samej pan Sapin był jedynym członkiem Eurogrupy, który nie wypowiadał się po angielsku. Korzystaliśmy z usług tłumacza, albo – częściej – on mówił do mnie po francusku, a ja odpowiadałem po angielsku, na co pozwalała nasza wystarczająca znajomość każdego z tych języków.

Swoją relację ograniczyłem wyłącznie do wypowiedzi, których przytoczenie jest w interesie publicznym czyli tych, które rzucają światło na wydarzenia wpływające na życie milionów.

WSTĘP

Moja poprzednia książka "A słabi muszą ulegać?" opisuje historyczne tło procesu utraty przez Europę jej jedności i ducha, procesu trwającego już dekady. Kiedy w styczniu 2015 kończyłem ją pisać zostałem ministrem finansów Grecji, co rzuciło mnie w paszczę bestii, którą dopiero co opisywałem. Zgadzając się na tekę ministra finansów chronicznie zadłużonego kraju mocno zmagającego się ze swoimi wierzycielami – najsilniejszymi rządami i instytucjami w Europie – na własne oczy zobaczyłem szczególne okoliczności i bezpośrednie przyczyny, dla których nasz kontynent stacza się w otchłań z której może się jeszcze długo nie wydobyć.

O tym jest ta książka. Można ją przedstawić jako historię naukowca, który zanim został demaskatorem chwilowo piastował urząd ministra. Albo intymny pamiętnik z możnymi postaciami w rodzaju Angeli Merkel, Mario Draghiego, Wolfganga Schäuble, Christine Lagarde, Emmanuela Macrona, George Osbornea czy też Baracka Obamy w rolach głównych. Albo bajkę o małym, biednym kraju honorowo walczącym z Goliatem Europy o możliwość ucieczki z więzienia dla zadłużonych i honorowo tą walkę przegrywającym. Ale żadna z tych możliwości nie jest moją prawdziwą motywacja do napisania tej książki.

Krótko po bezlitosnym stłumieniu greckiej rebelii w 2015, znanej również pod nazwą Greckiej Wiosny, lewicowa partia Podemos zaczęła tracić poparcie w Hiszpanii; bez wątpienia wielu potencjalnych wyborców obawiało się losu podobnego do tego, który nam zgotowała sroga UE. Patrząc na lekceważący stosunek UE do wyroków greckiej demokracji, wielu zwolenników Partii Pracy w Wielkiej Brytanii zdecydowało poprzeć Brexit. Brexit pomógł Donaldowi Trumpowi. Triumf Donalda Trumpa nakręcił ksenofobicznych nacjonalistów w całej Europie i na świecie. Wladimir Putin musi przecierać oczy ze zdumienia patrząc jak Zachód pogrąża się na własne życzenie.

Wydarzenia z tej książki nie tylko symbolizują to czym Europa, Wlk.Brytania i USA się stają; one również dają wgląd w to jak i dlaczego nasza polityka i nasza gospodarka społeczna się rozpadają. W czasie, gdy tak zwana liberalna grupa trzymająca władzę protestuje przeciwko kłamstwom rozpowszechnianym przez rosnącą w siłę Prawicę [alt-right] warto przypomnieć, że w 2015 ta sama grupa zorganizowała zaciekłą i wyjątkowo efektywną kampanie propagandy i ataków personalnych przeciwko pro-europejskiemu, demokratycznie wybranemu rządowi małego kraju w Europie.

Ale ile by korzyści takie relacje nie przynosiły, moja motywacja do napisania tej książki jest głębsza. Konkretne wydarzenia których doświadczyłem ułożyły mi się w uniwersalną prawdę – prawdę o ludziach wydanych na łaskę okrutnego losu, losu zgotowanego im przez odczłowieczoną, w większości niewidzialną sieć wzajemnie zależnych od siebie ludzi władzy. Dlatego nie ma w niej ‘czarnych’ i ‘białych’ charakterów. Zamiast tego są w niej ludzie starający się najlepiej jak potrafią, działający w warunkach których nie wybierali. Każda z opisanych przeze mnie na tych stronach osób uważała, że postępuje słusznie, ale w sumie ich poczynania złożyły się na kontynentalnej skali nieszczęście. Czyż to nie materiał na autentyczną tragedię? Czyż nie o to chodzi w tragediach Sofoklesa i Szekspira, które nas poruszają do dzisiaj, nawet gdy problemy ich bohaterów od dawna nie są aktualne?

W pewnym momencie Christine Lagarde, dyrektor zarządzająca Międzynarodowym Funduszem Walutowym, stwierdziła sfrustrowana, że bez ‘dorosłych w pokoju’ sprawa nie posunie się naprzód. Miała rację. W wielu pokojach gdzie napięcie rosło, zupełnie brakowało dorosłych. Postacie dramatu wpadały w dwie kategorie: banalnych i fascynujących. Banalni odznaczali krzyżykami kolejne punkty na instrukcjach otrzymanych od przełożonych. Jednak wielu z tych przełożonych – polityków takich jak Wolfgang Schäuble i urzędników jak Christine Lagarde i Mario Draghi – posiadało zdolność do refleksji nad swoją rolą w dramacie, i ta zdolność do krytycznego spojrzenia na siebie czyniła ich fascynująco nieodpornymi na wpadnięcie w pułapkę samospełniającej się przepowiedni.

Rzeczywiście, poczynania wierzycieli Grecji przypominały współczesną wersję Makbeta odegraną w kraju Edypa. Tak jak ojciec Edypa, Król Lajos, nieumyślnie sprowadził na siebie śmierć, gdyż wierzył w przepowiednię że zginie z ręki swojego syna, tak też najpotężniejsi aktorzy w tym dramacie sprowadzają na siebie nieszczęście, gdyż wierzą w przepowiednię, że tak właśnie się stanie. Wierzycieli Grecji, świadomych jak łatwo władza może wymknąć się z rąk, często przytłaczał strach. Bojąc się, że nieoficjalne bankructwo Grecji może pozbawić ich politycznej kontroli nad Europą, narzucili temu małemu krajowi warunki, które stopniowo podmywały ich polityczną władzę nie tylko nad Grecją, ale nad Europą.

W końcu, niczym Makbet, czując jak ich władza mutuje w rozpaczliwą bezradność, zmusili się do najgorszego. Były momenty w których prawie słyszałem jak mówią:

Tak już głęboko we krwi ludzkiej brodzę,
Że równie ciężko w tył kroki odwodzić,
Jak już do brzegu drugiego przebrodzić,
Dziwne mam myśli, a spełnić je muszę,
Zanim rozwaga ochłodzi mi duszę. (Macbeth, III. iv.)

Sprawozdanie któregokolwiek z bohaterów chwytającego za serce dramatu, dramatu takiego jak ten, nie może być bezstronne i musi starać się uwiarygodnić. Więc by zachować jak największy obiektywizm, próbowałem postrzegać działania swoje i innych jak najprawdziwszą grecką albo szekspirowską tragedię, w której postacie, ani dobre ani złe, padają ofiarą niechcianych konsekwencji swoich chcianych, i w dobrej wierze pomyślanych, planów. Podejrzewam że prawie mi się to udało w przypadku postaci fascynujących, bo banalni raczej mnie zniechęcali. Nie zdobędę się na przeprosiny z tego powodu, choćby dlatego, że upiększenie banalnych zafałszowałoby historyczną prawdziwość tego sprawozdania.