Adults In The Room by Yanis Varoufakis

poprzednia następna

ANEKSY 1. FAŁSZYWE ODBICIA W CZASACH DEFLACJI

Istnieje seria danych która wspiera opinię establishmentu że w 2014 zobaczyliśmy wzrost dochodu narodowego Grecji. Jest ona wyprowadzona z tak zwanego realnego dochodu narodowego, albo danych o realnym GDP [gross domestic product] – tyle że w czasach deflacji (negatywnej inflacji) ekonomiczny termin ‘realny’ oznacza swoje przeciwieństwo. Ten fascynujący statystyczny miraż, w którym depresja wygląda na pożądaną, działa następująco.

Na pytanie czy dzisiaj jest lepiej w porównaniu z poprzednim rokiem, odpowiada się twierdząco jeśli dochód pieniężny (jego wartość dolarowa, w funtach, euro albo jenach) wzrósł w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Ale można odpowiadając poczynić rozsądne zastrzeżenie że koszt życia także poszedł w górę. Aby uwzględnić różnicę między dochodem pieniężnym i możliwością kupienia za niego potrzebnych rzeczy, ekonomiści skupiają się na sile nabywczej dochodu pieniężnego – znanej pod nazwą realnego dochodu – czyli dochodu pieniężnego z uwzględnieniem poziomu cen.

Podobnie jest z mierzeniem zagregowanego dochodu narodowego. Ekonomiści zaczynają od sumowania pojedynczych dochodów pieniężnych by otrzymać nominalny produkt krajowy – albo, dla uproszczenia, całkowity narodowy dochód pieniężny (N nation). Następnie modyfikują tą liczbę N o zmiany w poziomie cen (P price) dzieląc N przez P. Rezultatem jest współczynnik (R real) używany jako miara realnego dochodu narodowego (R = N/P).

W czasach inflacji korzyść z realnego dochodu narodowego polega na studzeniu naszych głów po usłyszeniu że nasz dochód pieniężny znacząco wzrósł. Na przykład, w czasie gdy ceny rosną o, powiedzmy, 8 procent, wzrost o 9 procent w dochodzie pieniężnym przekłada się na zaledwie 1 procent wzrostu realnego dochodu. Więc, oczywiście, w czasach inflacyjnych należy najpierw popatrzeć na realny dochód narodowy zanim się uraduje że gospodarka urosła. Tylko jeśli R mocno rośnie mamy powody by uważać że nastąpił wzrost aktywności gospodarczej.

Jednakże, w czasach deflacji (kiedy ceny spadają) R może być bardzo, bardzo mylący. Proszę popatrzeć na fikcyjny przykład w poniższej tabeli ukazujący gospodarkę w deflacji.

Tabela

Z Roku 1 na Rok 2 narodowy dochód pieniężny (N) skurczył się o 2 procent (ze 100 do 98) podczas gdy średni poziom cen spadł o 1 procent (ze 100 do 99). W następnym roku (Rok 3), recesja się pogłębiła, nastąpił dalszy spadek 2.04 procent w narodowym dochodzie pieniężnym (z 98 do 96) i jeszcze większy spadek cen gdyż deflacja osiągnęła 6.06 procent. Tak wygląda gospodarka z recesji staczająca się w coś przypominającego depresję: spadające dochody ale jeszcze szybciej spadające ceny.

Ale proszę spojrzeć na ostatni wiersz: wygląda na to że realny dochód narodowy idzie w górę w Roku 3 w porównaniu z Rokiem 2 o niezłe 4.28 procent. Jak to możliwe? Tak więc, jest to złudzenie stworzone przez spadające ceny. Mówiąc prosto, w gospodarkach opanowanych przez deflację gdzie obywatele i państwo są znacząco zadłużeni, tylko wzrosty dochodu liczone w pieniądzu (a nie tak zwane realne) są powodem do świętowania.

Ktoś może ripostować że rosnąca ‘realna’ liczba jest zawsze dobrą wiadomością nawet jeśli dochody pieniężne spadają. No bo jeśli ceny spadają szybciej niż dochody pieniężne, z pewnością można sobie kupić więcej za mniej? Przecież to dobrze? Jest dobrze, pod warunkiem braku zwyczajowego kija w szprychach: długu. Bo jeśli konsumenci i państwo są głęboko zadłużeni, tak długo jak płacą dodatnie odsetki od tego długu, spadający dochód narodowy jest receptą na niewypłacalność wszystkich.

Na koniec, by nie być gołosłownym, w 2014 nominalny dochód narodowy w Grecji spadł o €2.8 miliarda albo –1.569 procent gdy inflacja wynosiła –2.21 procent. Jeśli odejmiemy –2.21 procent od –1.569 procent otrzymamy dodatnią wartość realnego wzrostu – miraż statystyczny za którym kryje się depresja (spadające dochody, spadające ceny, wzrost wskaźnika dług-do-dochodu). Porównując, tak nie było w 2013, kiedy nominalny GDP spadł –5.66 procent a ceny o –2.54 procent: po odjęciu –2.54 od –5.66 ciągle otrzymujemy liczbę ujemną.