Adults In The Room by Yanis Varoufakis

poprzednia następna

CZĘŚĆ PIERWSZA 7. NIEWOLNICY WŁASNEGO UKŁADU

Pięć lat później będąc ministrem finansów, słyszałem to z pierwszej ręki. Od nomenklatury MFW, w niemieckim ministerstwie finansów, od czołowych przedstawicieli w EBC i Komisji Europejskiej – wszyscy oni przyznawali, każdy na swój sposób, że to prawda: rozdali Grecji karty nie do rozegrania. Ale zrobiwszy ten krok, nie widzieli powrotu.

Mniej niż miesiąc po moim wyborze, 11 lutego 2015, w jednej z tych drętwych, pozbawionych okien, oświetlanych neonówkami sal konferencyjnych jakich jest pełno w brukselskich budynkach UE, znalazłem się naprzeciwko siedzącej Christine Lagarde, dyrektor zarządzającej MFW, byłej minister finansów Francji i byłego już orła Temidy w Waszyngtonie. Tanecznym krokiem ubrana w olśniewającą skórzaną kurtkę wchodziła tego dnia do budynku przede mną, i przy niej wyglądałem jak flejtuch, raczej nieokrzesany. To było nasze pierwsze spotkanie, pogawędziliśmy niezobowiązująco na korytarzu, a potem przenieśliśmy się do sali konferencyjnej na poważnie dyskusje.

Za zamkniętymi drzwiami, z kilkoma współpracownikami po obu stronach, rozmowa stała się poważna, ale ciągle w przyjacielskim tonie. Pozwoliła mi przedstawić moją podstawową analizę przyczyn i natury sytuacji w jakiej znalazła się Grecja jak również moje propozycje wyjścia z sytuacji, i przez większość czasu potakiwała mi. Zdawało się że używamy tego samego języka i oboje pragniemy przygotować dobry raport. Przy końcu spotkania, idąc w kierunku drzwi, mieliśmy okazję do krótkiego, luźnego ale znaczącego tête-à-tête. Dostosowując się do poczynionych przeze mnie uwag, Christine poparła me apele o umorzenie długu i obniżenie stawek podatkowych jako warunków konieczych dla ożywienia gospodarczego w Grecji. Potem zwróciła się do mnie ze spokojem i delikatną szczerością: Ty masz rację Yanis, oczywiście że masz. Te cele których oni tak się trzymają nie mogą zostać osiągnięte. Ale, ty musisz zrozumieć że my już za dużo w ten program zainwestowaliśmy. Nie możemy się cofnąć. Twoja wiarygodność zależy od tego, czy się na ten program zgodzisz i czy będziesz pracował w jego ramach.(2)

Tu ich miałem. Szefowa MFW mówiła ministrowi finansów zbankrutowanego państwa że program ekonomiczny nałożony na jego kraj nie może się powieść. Nie że byłby trudny do wdrożenia. Nie że prawdopodobieństwo sukcesu było niewielkie. Nie, ona przyznawała że, niech się dzieje wola nieba albo piekła, program nie może się powieść.

Z każdym spotkaniem, szczególnie z rozgarniętymi i bardziej pewnymi siebie urzędnikami trójki, rosło we mnie przekonanie że to nie jest prosta opowieść my versus oni, dobro versus zło. Raczej, toczył się autentyczny dramat przypominający sztuki Ajschylosa lub Szekspira w których potężni intryganci wpadają w przez siebie zastawione sidła. W realnym dramacie którego byłem świadkiem, święte przykazanie insajderów Summersa zaczynało działać natychmiast, gdy tylko zaczynali się czuć bezradni. Gotowali się na najgorsze, zaprzeczali wszystkiemu, a konsekwencje tragicznego impasu przez nich wytworzonego toczyły się na autopilocie, coraz bardziej ich zamykając w sytuacji której nienawidzili za osłabienie ich wpływu na wydarzenia.

Ponieważ oni – szefowie MFW, UE, niemieckich i francuskich rządów – zainwestowali niepomierny kapitał polityczny w program który pogłębiał bankructwo Grecji, szerzył niewypowiedzianą nędzę i wyganiał młodych na emigrację, nie było alternatywy: ludzie w Grecji musieli cierpieć. Co do mnie, dopiero-co polityka, moja wiarygodność zależała od zaakceptowania tej polityki, o której insajderzy wiedzieli że się nie powiedzie, i od mojego aktywnego promowania jej wśród autsajderów którzy mnie wybrali dokładnie po to, bym z tą polityką zerwał.

Ciężko to wyjaśnić, ale ani razu nie czułem niechęci do Christine Lagarde. Uważałem ją za inteligentną, serdeczną, godną szacunku. Mój pogląd na rodzaj ludzki nie zatrząsłby się w posadach gdyby się okazało że ona bardzo chciała godnego paktu z Grecją. Ale to nie jest istotne. Jako czołowy insajder bezwzględne pierwszeństwo nadawała utrzymaniu kapitału politycznego insajderów i minimalizacji jakiegokolwiek zagrożenia dla ich kolektywnej władzy.

Ale wiarygodność, jak wydatki, to zawsze kompromis. Każdy zakup jednej rzeczy oznacza rezygnację z zakupu innej. Zbratanie się z Christine i innymi możnymi oznaczało poświęcenie mojej wiarygodności wobec Lambrosa, bezdomnego tłumacza który zaprzysiągł mnie dla sprawy ludzi którzy, inaczej niż on, nie utonęli jeszcze w powodzi bankructw szalejących w naszym kraju. Pójście na taki kompromis nigdy dla mnie nie było opcją. I grupa trzymająca władzę szybko to zrozumiała, i przede wszystkim dążyła do usunięcia mnie ze sceny.

Trochę więcej niż rok później, podczas przygotowań do referendum zaplanowanego na 23 czerwca 2016, objeżdżałem Wielką Brytanie wygłaszając przemówienia z poparciem dla zwolenników pozostania UK w UE – argumentowałem że Zjednoczone Królestwo UK powinno zostać w UE aby się UE sprzeciwiać, aby uratować UE od upadku i by ją zreformować. Miałem mocno pod górkę. Przekonywanie brytyjskich autsajderów do głosowania za pozostaniem szło jak po grudzie, szczególnie na północy Anglii, ponieważ nawet moi właśni poplecznicy w Wlk.Brytanii, mężczyźni i kobiety bliżsi duchem i pozycją Lambrosowi niż Christine, mówili mi że czują się w obowiązku dołożyć globalnemu establishmentowi. Jednego wieczora usłyszałem na BBC że Christine Lagarde dołączyła do szefów innych czołowych światowych instytucji finansowych (Banku Światowego, OECD, EBC, Banku Anglii itd.) ostrzegając brytyjskich autsajderów przed powabem Brexitu. Natychmiast wysłałem Danae SMS z Leeds, gdzie przemawiałem tego wieczoru, ‘Z takimi przyjaciółmi, po co nam jeszcze Brexiterzy?’

Brexit wygrał ponieważ insajderzy zupełnie odlecieli. Po dekadach uznawania ludzi takich jak ja za wiarygodnych proporcjonalnie do naszej gotowości do zdradzenia autsajderów którzy na nas głosowali, ciągle mylili autsajderów z ludźmi potrzebującymi ich rady. Wszędzie w Ameryce, w Wlk.Brytanii, we Francji i w Niemczech – wszędzie – insajderzy czują jak władza im się wymyka. Niewolnicy własnego układu, więźniowie dylematu Summersa, są skazani, jak Makbet, na popełnianie coraz to nowych błędów dopóki się nie zorientują że ich korona już nie symbolizuje władzy którą mają ale władzę którą mieli. Przez kilka miesięcy kiedy miałem z nimi do czynienia, wyczułem zaczątki tego tragicznego przebudzenia.

(2) ‘Program’ to skrót dla narzuconych przez trójkę środków fiskalnej konsolidacji i reform – tak zwane warunki umowy pożyczkowej – których celem było ożywienie greckiej gospodarki i przywrócenie rządowi zdolności do pożyczania od prywatnych inwestorów. W rzeczywistości, oznaczały one ostre cięcia płac i zasiłków, podwyżkę podatków i wyprzedaż sreber rodowych na rzecz wierzycieli. Zwraca uwagę użycie przez Lagarde słowa ‘oni’ zamiast ‘my’. To odzwierciedla fakt że MFW permanentnie się nie zgadzał w ważnych aspektach warunków nałożonych na Grecję przez europejskich członków trójki. Mimo tej różnicy zdań MFW nigdy nie postawił weta. W swojej końcowej analizie, po tym jak urzędnicy dali wyraz swoim wątpliwościom, nawet przeprosili Greków, MFW zgodnie poparł absurdalne decyzje władz europejskich.