Adults In The Room by Yanis Varoufakis

poprzednia następna

CZĘŚĆ PIERWSZA 12. NA CZARNEJ LIŚCIE

Przez całe lata 2010-2011 nie było dnia żeby się nie zdawało że wystąpiłem w radio lub telewizji błagając rząd o zderzenie się z rzeczywistością i przejście do fazy smutnego pogodzenia się z koniecznością restrukturyzacji długu. Nie było niczego radykalnego czy też szczególnie lewicowego w tej propozycji. Banki codziennie restrukturyzują zagrożone długi korporacyjne, nie z dobrego serca ale w dobrze rozumianym własnym interesie. Problemem było to, że po zaakceptowaniu bailoutu od UE-MFW, nie mieliśmy do czynienia z bankami ale z politykami którzy okłamywali własne parlamenty aby je przekonać do przejęcia greckiego długu i uwolnienia od niego banków. Restrukturyzacja długu wymagałaby od nich powrotu przed oblicze parlamentarzystów i wyznania wcześniejszych grzechów, czego by nigdy dobrowolnie nie uczynili w obawie przed konsekwencjami. Ich jedynym wyjściem była kontynuacja szopki i przekazanie Grecji kolejnego worka pieniędzy by ta mogła udawać że jest w stanie spłacać swoje zadłużenie wobec UE i MFW: ten worek to drugi bailout.

Byłem zdeterminowany zepsuć im zabawę: krzyczeć z każdego dachu na który zdołam się wdrapać że akceptacja kolejnych pożyczek to nasza najgorsza opcja. Próbowałem różnych metafor: ‘To jak wyrabiać kolejną kartę kredytową,’ raz powiedziałem w telewizji ‘by z niej spłacać raty kredytu hipotecznego których się nie spłaca z powodu utraty pracy. To zbrodnia przeciw logice. Po prostu powiedzcie nie. Eksmisja z domu jest straszna, ale wieczne długi są jeszcze gorsze.’

Jednego wieczora, wracając do domu po którejś z kolei sesji w ERT, u greckiego publicznego nadawcy radiowo-telewizyjnego, zadzwonił telefon stacjonarny. Podniosłem słuchawkę i usłyszałem znajomy głos. Należał on do Antonisa Samarasa, ówczesnego lidera konserwatywnej partii Nowa Demokracja, w tym czasie będącej w opozycji i człowieka którego pomogłem pokonać cztery lata później, w wyborach powszechnych w styczniu 2015.

‘Nigdy się nie spotkaliśmy, panie Varoufakis,’ powiedział, ‘ale oglądając pana w ERT pomyślałem że muszę zadzwonić. Nie pamiętam żebym kiedyś już był tak głęboko poruszony tym co usłyszałem w telewizji. Dziękuję za pańską postawę.’

Nie był jedynym członkiem greckiego establishmentu który w ten sposób do mnie podchodził. Rzeczywiście, moja kampania doprowadziła do wielu zakulisowych rozmów z socjalistycznymi ministrami, konserwatywnymi członkami z opozycji parlamentarnej, przewodniczącymi związków zawodowych i im podobnym którzy czuli że coś jest na rzeczy. Gdy nakreślałem moją podstawową analizę, żaden z nich nie protestował. Socjaliści odpowiadali jak bosmani którzy wiedzieli że statek rozbije się o skały ale byli zbyt przestraszeni by stanąć przeciwko wypierającemu się prawdy kapitanowi. Konserwatyści, przynajmniej do listopada 2011, czuli się swobodniej: jako że ich lider Antonis Samaras przyjął anty-oszczędnościową, anty-bailoutową postawę, chętniej popierali moje rozważania.

Kilka dni później byłem w studio ERT przygotowując się do wystąpienia w wiadomościach. Dyrektor generalny telewizji już wcześniej miał dla mnie intrygującą ofertę: prowadzenie krótkiego prawie codziennego programu śledzącego główne wydarzenia, z moim komentarzem do kolejnych aktów gospodarczego dramatu. ‘Rządowi się to nie spodoba ale pańskie poglądy są ważne i zasługują na czas antenowy,’ powiedział zdecydowanie. Mile połechtany, ale również zbudowany zaangażowaniem głowy telewizji państwowej w pluralizm pomimo gwałtownej negatywnej reakcji ze strony rządu na moje poglądy, zgodziłem się rozpatrzyć tą propozycję.

Tego wieczora, dziesięć minut przed audycją, dyrektor generalny wezwał mnie do swojego gabinetu na pogawędkę. Naprzeciwko niego siedziała główna prezenterka stacji, dziennikarka która od dwóch dekad była ulubienicą establishmentu PASOK, dobrze znana ze swoich tlenionych włosów blond, błękitnych oczu, urzekającego głosu i kokieterii. Dyrektor przypomniał mi swoja ofertę okienka telewizyjnego dla mnie, na co prezenterka zareagowała z entuzjazmem. Tuż przed naszym wejściem do studia, pod okiem patrzącego dyrektora, wysunęła swoje zastrzeżenie: ‘Wiem że to nie moja sprawa, ale proszę tym razem nie używać słowa restrukturyzacja długu. To panu przeszkadza w telewizji. Rząd dostaje szału kiedy słyszą ten zwrot.’

Uśmiechnąłem się i zająłem swoje miejsce. Kiedy wszystko było gotowe, po przeczytaniu nagłówków prezenterka zwróciła się do mnie ze swoimi nienagannymi manierami by zapytać: ‘Panie Varoufakis, rząd mówi nam że ten program się powiedzie. Co pan na to?’

Natychmiast odpowiedziałem, ‘Bez restrukturyzacji długu, żaden program, nie tylko ten, nie ma szans.’ Wydawało mi się że wychwyciłem prawie niedostrzegalny grymas pod jej intensywnym makijażem.

Kiedy wiadomości się skończyły, poszedłem prosto na parking, wsiadłem na swój motocykl i pojechałem do domu, pewny że już nigdy mnie do żadnego programu w ERT nie zaproszą. Rzeczywiście, z polecenia ministra prasy (sama nazwa urzędu napełnia serce każdego liberała niepokojem) wciągnięto mnie nieoficjalne na czarną listę.(16) Cztery lata później, dokładnie ten sam grzech – naleganie na restrukturyzację długu – doprowadził europejskie owczarki do zażądania usunięcia mnie z ministerstwa finansów i z eurogrupy. Kto mówi że establishment Europy jest niekonsekwentny?

Banicja z ERT w 2010 była moim pierwszym zwiastunem niekompetentnego autorytaryzmu który charakteryzował podejście Unii Europejskiej do kryzysu w strefie euro. Gdyż ich postawa była do szpiku kości moralizatorska. Zaciskanie pasa jest koszmarną polityką ekonomiczną która, jak tłumaczyłem wcześniej, gwarantuje klęskę w czasach kryzysu. Ale zaciskanie pasa to nawet nie jest polityka ekonomiczna. Zaciskanie pasa to moralizatorska gra zaprzęgnięta do służenia legitymizowaniu cynicznego transferu bogactwa od tych co nie mają do tych co mają w czasie kryzysu, podczas którego zadłużeni stają się grzesznikami mającymi zapłacić za swoje grzechy. Nieusatysfakcjonowana uległością Greków, Hiszpanów, jej własnych ludzi wobec jej władzy, trójka zażądała również od innych słabeuszy Europy, włączając w to wielu Niemców borykających się z biedą, wzięcia winy za kryzys na siebie.

Niemiecki minister finansów Dr Wolfgang Schäuble raz mi powiedział że moja opozycja wobec polityki oszczędności lokuje mnie w mniejszości Europejczyków, i przytoczył sondaże pokazujące poparcie dla cięcia rządowych wydatków. Odpowiedziałem że, nawet gdyby to była prawda, większość może się mylić co do przyczyn swojej niemocy. W czasach Czarnej Śmierci w czternastym wieku, przypomniałem mu, większość Europejczyków wierzyła że przyczyną plagi był grzeszny żywot i że można ją wyleczyć upuszczaniem krwi i samobiczowaniem. A kiedy upuszczanie krwi i biczowanie nie pomagały, było to oznaką niedostatecznie szczerej skruchy, zbyt małej ilości upuszczonej krwi, za łagodnie wymierzonych razów – dokładnie jak teraz, kiedy beznadziejna porażka zaciskania pasa jest cytowana jako dowód na jej zbyt połowiczne zastosowanie.

Jeżeli się ubawił, Wolfgang nie pokazał tego po sobie. Ale o to tu chodzi: odarte ze swojego moralnego pancerza, zaciskanie pasa jawi się tym czym jest: nieudaną polityką gospodarczą opartą na nieetycznym moralizatorstwie. Przyczyną dla której byłem dla establishmentu szczególnie irytujący jest to, że w pewnym stopniu udało mi się z zimną logiką podejść do problemu i w ten sposób odmoralizować debatę o greckim długu, używając argumentów ponad podziałami między Lewicą i Prawicą i rozbrzmiewających mocnym echem po obu stronach.

Oto dlaczego, gdyby byli w stanie, umieściliby mnie na czarnej liście nie tylko w ERT ale w każdym publicznym forum kontynentu.

(16) Polecenie nie zostało wydane natychmiast. Stało się to parę dni później, w mojej obecności, kiedy występowałem wspólnie z rzeczonym ministrem. Kiedy show się skończył, rozżalony na moją krytykę, minister zwrócił się gniewnie do producenta. ‘Płacimy wam pensje a wy go ciągle tutaj zapraszacie i robicie nam koło pióra? Nigdy więcej!’ Od tego momentu zaproszenia przestały napływać. Jednak, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu jakaś producentka ERT zadzwoniła do mnie parę tygodni później z zaproszeniem na następny dzień. Powiedziałem jej, że bardzo mi to miłe zaproszenie pasuje, ale może powinna jeszcze sprawdzić, ze względu na czarną listę. Jej reakcją było szczere niedowierzanie. ‘Faszyzm w ERT już dawno i nieodwołalnie się skończył,’ ogłosiła. ‘Tak czy inaczej,’ powiedziałem, ‘proszę się zorientować czy naprawdę pani chce mnie mieć jutro w programie, zadzwonić do mnie i na pewno przyjdę.’ Dwie godziny później znowu zadzwonił mój telefon. Przygaszonym głosem padło wyznanie ‘Byłam na urlopie macierzyńskim i, ponieważ polecenie nie było pisemne, nic nie wiedziałam. Bardzo mi przykro. Bardziej za nas niż za pana. Dziękuje za troskę.’