Adults In The Room by Yanis Varoufakis

poprzednia następna

CZĘŚĆ PIERWSZA 13. PLAC NADZIEI

W tym samym czasie gdy grecka telewizja umieściła mnie na czarnej liście za kontynuację propagowania restrukturyzacji długu, MFW zaczynał pracować nad... restrukturyzacją długu. Niemiecki rząd nie chciał o tym słyszeć, ale MFW, coraz bardziej poirytowany bałaganem w jaki Europejczycy go wciągali, mocno naciskał. By udobruchać MFW, minister finansów Grecji niechętnie skonsultował się z ekspertami od restrukturyzacji długu w Waszyngtonie, pomimo swojej determinacji do trzymania linii razem z Berlinem.(17) Tymczasem, Berlin i Paryż doszły do wniosku że Grecja potrzebuje nowej pożyczki ratunkowej [bailout], przystrzyżenia części swojego długu [haircut] i nowego rządu.

Ich rozumowanie nie było skomplikowane: pierwszy bailout został prawie w całości zużyty na wsparcie francuskich i niemieckich banków. Państwo greckie wkrótce będzie potrzebować więcej pieniędzy – dużo więcej – aby dalej udawać bycie wypłacalnym. Ale podobnie jak spłata rat hipotecznych przy pomocy karty kredytowej tylko zwiększa zadłużenie, tak na wiadomość o wzroście rozmiaru głównej kwoty do pożyczenia Atenom w ramach drugiego bailoutu w 2012 już i tak wystarczająco wzburzeni parlamentarzyści w całej Europie dostaliby udaru gdyby nie towarzyszyło mu jakieś strzyżenie. Prezydent Sarkozy i Kanclerz Merkel pogodzili się z ideą restrukturyzacji greckiego długu pod warunkiem że oberwą tylko ci wierzyciele którzy niewiele mogą im zrobić. Do lata 2011, decyzja zapadła: strzyżenie uderzy głównie w greckie fundusze emerytalne, greckie półpubliczne instytucje i greckich oszczędzających nabywców rządowych obligacji, podczas gdy pożyczki dostarczone przez MFW i europejskie instytucje w 2010 pozostaną nienaruszone.(18)

Oznaczało to koniec żałosnego rządu Papandreou, który przepchnął pierwszy bailout przez parlament, który to koniec był uważany za cenę wartą zapłacenia. W końcu, Premier Papandreou, jego minister finansów, cały establishment Grecji, zdołali przeprowadzić pierwszy bailout przez parlament ciągle powtarzając że uratuje to Grekom skórę, że restrukturyzacja długu ani nie jest potrzebna ani konieczna, i że każdego kto twierdzi inaczej należy wytarzać w smole – albo przynajmniej wyrzucić poza nawias społeczeństwa w starym ateńskim stylu. Szybciej niż po dwóch latach, jak mógłby ten sam rząd przepychać przez ten sam wyczerpany i upokorzony parlament restrukturyzację długu plus pożyczki jeszcze większe niż poprzednie? Byli skazani na niebyt.

Impotencja rządu Papandreou była ewidentnie widoczna w budynku Parlamentu ale przede wszystkim poza nim, na placu Syntagma Square. Syntagma oznacza ‘konstytucja’, a nazwa placu sięga korzeniami do powstania w 1843 przeciwko urodzonemu w Bawarii Królowi Otto, w którym powstańcy zmusili swojego zagranicznego władcę do przestrzegania pisemnej konstytucji. Plac jest wciśnięty między budynek Parlamentu z jednej strony, byłego pałacu Króla Otto, i szpetny blok z 1970 który jest Ministerstwem Finansów z drugiej. Z niektórych miejsc na placu można zobaczyć fragmenty Akropolu, wspomnienia przebrzmiałej chwały ale również idei że ludzie – 'demos' – powinni się liczyć. Od 1843, kiedy zmuszono Króla Otto do ustąpienia, prawie każda demonstracja albo wiec w Atenach zaczyna się, przechodzi albo kończy na placu Syntagma Square, przed budynkiem Parlamentu. Rzeczywiście, jest to miejsce w którym ja, razem z milionami innych Greków z mojego pokolenia, wziąłem udział w mojej pierwszej demonstracji we wczesnych latach 70', posmakowałem gazu łzawiącego i nabrałem pierwszych politycznych szlifów.

Podczas wiosny 2011, gdy kraj już był pogrążony w ostrej recesji, zaczęła się spontaniczna okupacja placu Syntagma Square, prawdopodobnie wzorowana na okupacji publicznych miejsc w Hiszpanii przez tak zwanych oburzonych – ‘indignants’ – protestujących przeciwko polityce oszczędności i walczących o swoją godność. Na początku jeden lub dwa tysiące ludzi się gromadziło po nadejściu wieczora. Ale każdego wieczora ludzie wracali, i każdego wieczora tysiące więcej się gromadziło. Tak to trwało całe trzy miesiące. W szczycie sto tysięcy ludzi zbierało się na placu. Pomimo okazjonalnych zamieszek o niewielkim natężeniu wzniecanych przez faszystów, policję prewencyjną i zakapturzonych anarchistów, demonstracje były wyjątkowe ze względu na nienagannie zorganizowane debaty. Nikt nie mógł mówić dłużej niż trzy minuty; mówcy byli losowani; co kilka godzin zmieniano dyskutowany temat. (Pamiętam jak sobie myślałem że cudownie by było przenieść te uporządkowane dyskusje na nasze uniwersytety). To może nie była demokracja w działaniu, brakowało wiążących decyzji, ale przynajmniej była to olbrzymia agora wibrująca możliwościami, w ostrym kontraście do wydarzeń w środku pobliskiego budynku Parlamentu, miejsca naszego narodowego upokorzenia i zgody na wielką depresję.

Danae i ja szliśmy na dziesięciominutowy spacer z naszego mieszkania do Syntagma Square by wdychać atmosferę nadziei. Dwa razy poproszono mnie o przemówienie do tłumów. Tuż przed wejściem na prowizoryczną mównicę, przypominałem sobie swój poprzedni raz kiedy przemawiałem na demonstracji, w kordonie pikietujących górników podczas strajku w Nottinghamshire w 1984. Przynajmniej pogoda na placu Syntagma była ładna, tłum o wiele większy a ja nie byłem cudzoziemcem ‘wciskającym nosa’, jak mnie określił pewien brytyjski policjant. Ale euforia była dokładnie taka sama. Schodząc z mównicy, wyraźnie uszczęśliwiony, usłyszałem w uchu pytanie Danae: ‘Na pewno nie chcesz wystartować do parlamentu?’ Na pewno, odpowiedziałem. Jakiekolwiek by nie były moje osobiste odczucia, wyjaśniłem, najlepsze co mogę zrobić dla sprawy to utrzymywać nić porozumienia jaką udało mi się ustanowić z politykami z różnych partii i próbować pracować ponad partyjnymi podziałami. Ale gdzieś głęboko zastanawiałem się jak długo to będzie możliwe. Ziarno wątpliwości zostało zasiane.

W lipcu 2011 oklapły rząd grecki został zmuszony do przepychania przez parlament żrących ustaw jedna za drugą, włączając w to faktyczne zawieszenie praw związków zawodowych. Stało się to pod koniec rządów Papandreou rytuałem, ostatnim upokorzeniem przed nieodwołalnym wbiciem gwoździa do rządowej trumny przez drugi bailout. Wyczuwając kryzys, tłumy na Syntagma Square gęstniały i stawały srogie i wkrótce plac był pod całodobową okupacją. Złowieszczo, pojawiły się pierwsze podziały. W górnej części placu nacjonaliści i faszyści dawali odczuć swoją szpetną obecność, sloganami odbijającymi ich nienawiść do wszystkich polityków, w zasadzie do całej demokracji parlamentarnej – widoczny znak odradzania się faszystów z Golden Dawn. W dolnej części placu zbierali się dużo liczniejsi postępowcy, którzy honorując tradycję dobrze zorganizowanej pluralistycznej debaty stawiali opór zarówno establishmentowi jak i prymitywnym anty-establishmentowym agitatorom z góry placu.

Członkowie parlamentu, szczególnie z rządzącej partii socjalistycznej, mówili mi przez telefon albo gorzko się skarżyli przy filiżance kawy za zamkniętymi drzwiami że już tak dalej nie mogą. By się dostać do parlamentu i głosować za znienawidzonymi ustawami, przechodzili przez zagniewany, upokorzony i krzyczący tłum, co zbierało ciężkie żniwo. Ciągle mi powtarzali że są o krok od zagłosowania przeciwko ustawom dyktowanym przez trójkę, ale raz po raz, tylko z jednym albo dwoma wyjątkami, byli przywoływani do porządku. W ciągu roku, partia socjalistyczna która przez trzy dekady zbierała około 40 procent głosów wyborców zjechała do poziomu marnych 5 procent.

Jednego dnia pod koniec czerwca tysiące policjantów otoczyło plac Syntagma Square, w sprawnie zorganizowanej akcji dla zakończenia jego okupacji. Używając ilości gazu łzawiącego nie widzianych wcześniej we względnie zamkniętym zakątku miasta, granatów ogłuszających, świec dymnych, armatek wodnych oraz tradycyjnego pałowania, zamienili plac i okolice w pustkowie. Znani mi zaprawieni w bojach korespondenci wojenni mówili że nigdy by się nie spodziewali takiej gwałtowności ze strony państwa w mieście takim jak Ateny. Ściany i chodniki pociemniały od dymu, a całe miast śmierdziało chemikaliami przez tydzień. Tego dnia definitywnie ulotniły się resztki wiarygodności jakie rząd jeszcze posiadał.

(17) Miałem się o tym dowiedzieć podczas moich ministerialnych wizyt w Waszyngtonie, DC.

(18) Greckie fundusze emerytalne, jak w większości krajów, były zmuszone przez prawo do trzymania swoich rezerw w obligacjach rządu Grecji. W efekcie, emerytom kazano pożyczać swoje oszczędności państwu. Statuty związków różnych profesji, takich jak związek prawników, również zmuszały zarządzających ich funduszami do inwestowania w papiery rządowe. Greccy bankierzy także mieli stracić, ale w przeciwieństwie do emerytów i prywatnych inwestorów mieli otrzymać pełny rekompensatę strat od europejskiego podatnika od którego greckie państwo miało pożyczyć pieniądze w ramach drugiej pożyczki bailoutu i przekazać je bankierom – oczywiście w interesie finansowej stabilizacji.