Adults In The Room by Yanis Varoufakis

poprzednia następna

CZĘŚĆ PIERWSZA 18. O JĘZYKACH I ŁUKACH

Kiedy zagraniczni dziennikarze przeprowadzają ze mną wywiad, zwykle najpierw próbują skłonić mnie do potwierdzenia greckiej endemicznej korupcji bym następnie zgodził się że wyolbrzymiam rolę UE, MFW i trójki jako źródła wielkiego kryzysu. Ciekawe, że nigdy nie są zainteresowaniu dyskusją o kluczowej roli jaką media odgrywały w tym procesie.

Kiedy byłem ministrem finansów w jeden z wielu wywiadów jakich udzieliłem na antenie greckiej telewizji wplątało się fascynujące wyznanie. Wywiad był długi i obejmował prawie każdy temat jaki można sobie wyobrazić. Podczas pierwszej części dziennikarz zaatakował mnie ze wszystkich stron, każde pytanie najeżone było niszczycielskimi insynuacjami, nie miałem czasu na więcej niż parę słów w odpowiedzi i ponownie byłem atakowany. Podczas przerwy na reklamy dziennikarz podszedł do mnie i szepnął mi do ucha, ‘Panie Ministrze, przykro mi z tego powodu, ale wie pan w jakich kłopotach finansowych się znajdujemy. Bank Arisa jest naszym jedynym reklamodawcą.’ Odpowiedziałem że rozumiem. Później wywiad przebiegał w luźniejszej atmosferze w której miałem szansę być słyszalnym. Wydawało się że wystarczająco zrobiono, przynajmniej przy tej okazji, dla zaklepania stacji jej chleba powszedniego.

Szczerze mówiąc, tego się należało spodziewać. Greckie stacje telewizyjne były deficytowe nawet przed 2008. Faktycznie, żadna z nich nigdy nie zadeklarowała zysków. Tak samo greckie gazety i stacje radiowe. Gdyby były samodzielnymi przedsiębiorstwami, już dawno temu ogłosiłyby bankructwo. Ale samodzielne nie były. W latach niezrównoważonego, napędzanego długiem wzrostu greckie media były ważną kartą przetargową w ręku deweloperów będących ich właścicielami. Ministrowie albo mogli z nimi podpisywać lukratywne kontrakty rządowe albo wystawić się na pożarcie w telewizji lub w gazetach. To jeden z wielu powodów dla którego autostrady budowane w Grecji kosztowały trzy razy więcej niż takie same w Niemczech, w szpitalach panowała drożyzna, łodzie podwodne chwiały się jak wieża w Pizie, pieniądze wypływały szerokim strumieniem na zagraniczne konta a mass media zawsze były na minusie ale nigdy nie plajtowały.

Szczęściem w nieszczęściu bankructwa Grecji w 2010 było nagłe odstawienie mediów od koryta którego deweloperzy nie mieli już z czego napełniać, i rzucenie ich na głęboką wodę w której nie potrafiły pływać biorąc pod uwagę znikające wpływy z reklam i model biznesowy który nigdy w zamierzeniu nie był rentowny. Mimo tego tylko jedna sieć telewizyjna upadła w czasie kryzysu, reszta dalej funkcjonuje pomimo generowanych strat. Jak to możliwe? Aris i jeden bądź dwóch innych bankierów dają odpowiedź.

Całkiem prosto, teraz bankierzy przejęli finansowanie mediów po to by manipulować opinią publiczną i w ten sposób wpływać na wynik politycznej gry która utrzymuje ich kontrolę nad własnymi bankami. Ale, w przeciwieństwie do deweloperów, bankierzy byli zbyt cwani by stać się właścicielami niewypłacalnych stacji telewizyjnych i gazet. Zamiast tego, utrzymywali media przy życiu płacąc kosmiczne kwoty za reklamowanie bankowych usług i co bardziej istotne udzielając olbrzymich kredytów przedłuż-i-udawaj [extend-and-pretend] takich samych jakich udzielali sobie nawzajem i takich samych jakich UE i MFW udzielali państwu greckiemu.

Domknął się trójkąt grzeszników: niewypłacalne media żyły jak zombi utrzymywane przez zombi-banki, które z kolei zależały od niewypłacalnego rządu, który sam trzymany był w stanie permanentnej niewypłacalności przez pożyczki z bailoutu od UE i MFW. Czy może dziwić że media w Bailoutistanie wychwalały pod niebiosa korzyści bailoutu i przedstawiały swoich bankierów jako ofiary niewiarygodnego państwa, równocześnie demonizując wszystkich ośmielających się ujawniać co się naprawdę dzieje?

Kiedy znajdowałem się w wirze walki, Bill Black, amerykański kolega który odegrał czołową rolę w ujawnianiu podobnych wybryków w Stanach Zjednoczonych, w szczególności skandalu pożyczek i oszczędności w latach 80' i 90', rozśmieszył mnie pewnego dnia swoim emailem zawierającym tylko jeden krótki cytat, który przyjąłem jako gest solidarności: ‘Niby łuk napinają swój język; kłamstwo, a nie prawda panuje w kraju. albowiem kroczą od przewrotności do przewrotności.’ (Jeremiasz 9:3)