Adults In The Room by Yanis Varoufakis

DZWONEK ALARMOWY

Wróciłem do Aten na wybory majowe kiedy Pappas zadzwonił z propozycją spotkania. Tsipras, on i ja spotkaliśmy się w tym samym hotelu w Psyrri znacząco podekscytowani: już nie byli maruderami w politycznym peletonie ale wznosiła ich fala powszechnego poparcia zdolna do spowodowania realnej zmiany w ciągu tygodni, nie lat. Ale właśnie na tym spotkaniu powinien był się odezwać w mojej głowie dzwonek alarmowy.

‘Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jeżeli wygramy, będziesz odpowiedzialny za nasze negocjacje z UE i MFW?’ zapytał Pappas robiąc swoją popisową minę.

Zakręciło mi się w brzuchu. Zapał Pappasa do przekazania mi negocjacji z UE i MFW stał w jawnej sprzeczności do faktu, że koordynatorem polityki gospodarczej Syrizy był Yannis Dragasakis - minister finansów w partyjnym gabinecie cieni, polityczny weteran Lewicy który odgrywał kluczową rolę w wyniesieniu Alexisa na lidera i w samym utworzeniu Syrizy. Podczas gdy Alexis i Pappas ewidentnie nie brali pod uwagę Dragasakisa jako dowodzącego bitwą z UE i MFW, był on jednak odpowiedzialny za napisanie partyjnego planu gospodarczego i był politykiem wagi ciężkiej któremu nie chcieli wchodzić w drogę. Wywnioskowałem że ta zrozumiała niechęć Alexisa i Pappasa stała za ich niezbyt mądrym entuzjazmem do rozdzielenia ról głównego negocjatora i ministra finansów.

Nie odpowiedziałem Pappasowi od razu. Wpatrując się w Alexisa, powiedziałem że doceniam ich ofertę ale nie rozumiem jak by to miało zadziałać. Wszystkie negocjacje odbywają się w ramach Eurogrupy, gdzie każdy rząd jest reprezentowany przez ministra finansów: by być wiarygodnym i móc negocjować, ten minister musi się cieszyć pełnym poparciem nie tylko premiera ale całego gabinetu, parlamentu i wyborców. Wysłanie niepochodzącego z wyborów technokraty na negocjacje z wierzycielami o gospodarcze uwolnienia kraju było proszeniem się o kłopoty.

Widząc że Alexis się ze mną zgadza, Pappas próbował uratować dyskusję prosząc mnie o przygotowanie krótkiego dokumentu ze szkicem strategii negocjacyjnej rządu na wypadek wygranej Syrizy 14 czerwca, trzy krótkie tygodnie później. Tej nocy siadłem do napisania pierwszej z wielu, wielu wersji tego strategicznego dokumentu.

Jego osią uczyniłem dwie propozycje do przedstawienia UE i MFW dotyczące restrukturyzacji greckiego długu. Po pierwsze, bankructwo państwa, dług publiczny, należy oddzielić od bankructwa krajowych banków i ich prywatnych strat. W ten sposób zbankrutowane państwo nie mogłoby odpowiadać za pieniądze europejskich podatników których nie otrzymało. Co ważniejsze, ozdrowienie banków nie byłoby wstrzymywane przez długi państwa: koniec końców, jak państwo greckie mogłoby udzielić gwarancji bankom skoro same było bankrutem? Bez takiego rozdziału, greckie państwo i banki działające w Grecji ciągnęłyby się wzajemnie w dół jak dwoje słabych pływaków pośród burzliwych fal, chwytając się jeden drugiego i opadając aż na dno morza. Jak takie rozdzielenie osiągnąć? Zamieniając europejskich podatników we właścicieli greckich banków tak żeby nie były one dłużej de facto pasywem greckiego państwa ale żeby zamiast tego za bankami stali Europejczycy, i pozwalając instytucjom UE kierować bankami w ich imieniu.(15) To jedyny sposób na przywrócenie zaufania do banków.

Po drugie, jakiekolwiek spłaty długu greckiego państwa na rzecz UE i MFW będące konsekwencją dwóch bailoutów powinny być uwarunkowane od poprawienia się sytuacji w kraju do pewnego stopnia.(16) Tylko w ten sposób można dać gospodarce narodowej szansę na ozdrowienie.

Razem wzięte, te dwie praktyki restrukturyzacji długu znaczyłyby rozpoczęcie nowej ery: UE i MFW już nie działaliby jak przed-Bożonarodzeniowy Ebenezer Scrooge. Raczej, zostaliby partnerami Grecji wspierającymi rozwój gospodarczy, bez którego ich pożyczki z bailoutu i tak kiedyś zostaną ostro przystrzyżone.

Mój dokument informacyjny, przeznaczony wyłącznie dla oczu Alexisa i Pappasa, kończył się opisem reakcji jakiej można się spodziewać ze strony porządnych gości z UE-MFW oraz greckiej lokalnej oligarchii: jadowitej wrogości. Chociaż idealne jako pomoc dla Grecji stawiająca na nogi, a zatem umożliwiająca spłacenie jak największej części inaczej niespłacalnego długu, te dwie propozycje były politycznie toksyczne dla naszych oponentów zarówno w Grecji jak i poza nią. Radziłem co następuje:

>>>
Co powinny uczynić Ateny w wypadku ostatecznego odrzucenia tych dwóch propozycji, na rzecz nowych pożyczek przedłuż-i-udawaj [extend-and-pretend]?

Jeżeli Syriza nie jest gotowa do odmowy przyjmowania jakichkolwiek nowych pożyczek aż do skutecznej restrukturyzacji długu, wtedy przede wszystkim nie ma sensu wygrywać wyborów. Powiedzenie nie nowym pożyczkom będzie oczywiście kosztowne. Trójka zagrozi zamknięciem banków, a państwo będzie musiało z podatków wypłacać emerytury i pensje pracowników budżetówki. To oznacza że wasz rząd musi się przyszykować na czas twardych negocjacji w trakcie których państwo będzie musiało żyć w ramach dostępnych środków (redukując w razie potrzeby najwyższe pensje i emerytury w celu wyeliminowania deficytu pierwotnego) a transakcje z użyciem banknotów zostaną zastąpione kartami debetowymi, bankowością internetową i jakąś formą IOU emitowanych przez państwo. Nie będzie łatwo, ale nadzwyczajna walka o odzyskanie suwerenności wymaga nadzwyczajnych środków. Jest też dobra wiadomość: jeżeli będziecie gotowi wysunąć umiarkowane, rozsądne żądania i równocześnie powiecie twarde nie ich przedłużaniu-i-udawaniu [extending-and-pretending] (bez udawania!), UE i MFW z pewnością zasiądą do rozmów - odmowa kosztowałaby ich zbyt wiele, zarówno politycznie jak finansowo.
<<<

Zdawałem sobie doskonale sprawę z tego że od 2010 reakcją trójki na każdą propozycję restrukturyzacji długu był dziki opór, jako że wymagałoby to ujawnienia ukrytych motywów Kanclerz Merkel względem bailoutu Grecji. Ta sama reakcja miałaby miejsce na naszym podwórku, w Grecji. W głowach bojaźliwych bankierów moja kampania o restrukturyzację długu sprowadzała się do ich zmarginalizowania, jako że kontrola nad bankami miała powędrować do instytucji UE a prawa własności do europejskich podatników. Co więcej, za bankami stała cała polityczna klasa nawykła do łatwych pożyczek od swoich kumpli-bankierów bez zabezpieczeń, gwarancji albo kontroli. Nie przypominam sobie jak bardzo ta strategia trafiła Alexisowi do przekonania, ale pamiętam że wyjaśniałem z detalami czego powinien oczekiwać gdyby przyjął moje rekomendacje: nic tylko wojnę. Nic dziwnego że się przed nimi wzbraniał.

‘Radzisz mi bym wezwał do przekazania greckich banków w ręce cudzoziemców? Jak ja to mogę sprzedać Syrizie?’ Alexis zapytał mnie na późniejszym spotkaniu w partyjnej centrali.

‘Tak, dokładnie tak musisz postąpić,’ odpowiedziałem.

Jeżeli dążył do porozumienia po negocjacjach w ramach strefy euro, tłumaczyłem, wtedy musiał pogodzić się z podstawową prawdą: greckie państwo nie miało pieniędzy na wsparcie banków w Grecji. Ergo, jedyną alternatywą zarówno dla Grexitu, unieważniającego wszystkie rachuby, jak i niewoli za długi, najgorszemu ze wszystkich scenariuszy, była europejska własność banków. W rzeczy samej, powiedziałem, coś takiego i tak powinno nastąpić: przecież tak jak nonsensem jest mówienie o kalifornijskich lub teksaskich systemach bankowych w ramach strefy dolarowej, tak niedorzeczne są majaki o osobnych systemach bankowych na szczeblu narodowym w ramach strefy euro.

Alexis to zrozumiał. Ale niekoniecznie mu się to spodobało. Szczególnie że centralny komitet Syrizy był w naturalny sposób przywiązany do idei narodowych banków. Podczas gdy greckie media by wrzeszczały ALEXIS ODDAJE NASZE BANKI ZA GRANICĘ! lewicowcy potępiliby go za porzucenie ich długoterminowej krucjaty o przywrócenie nad finansami kontroli państwa. Widząc jego przerażenie na samą myśl o nieuniknionym odwecie, ostrzegłem że oswobodzenie Grecji oznaczałoby narobienie sobie potężnych wrogów, nie tylko tych politycznie zainteresowanych utrzymaniem Grecji w roli zadłużonej kolonii, ale też tych wewnątrz Syrizy którzy chcieliby zbudować socjalistyczny raj w ramach strefy euro. Ale to i tak nie było możliwe. Jedyną rzeczą do przeprowadzenia w ramach strefy euro było wyzwolenie Grecji z więzienia za długi. Jego jedyną nadzieją było przekonanie większości Niemców do zobaczenia w sobie naszych partnerów w procesie zdrowienia, a nie frajerów wyrzucających pieniądze do czarnej greckiej dziury. Mieli zasilić swoimi pieniędzmi banki w Grecji, więc należy im zaproponować udziały w tych bankach. Tylko wtedy poczuliby że stanięcie Grecji na nogi jest w ich interesie. Tym jednym posunięciem Alexis może złamać trójkąt grzeszników.

Alexis uśmiechnął się. Powiedział mi, że nie ma nic przeciwko atakowi na bankierów, ale bez żadnego wpływu na komercyjne banki działające w Grecji, argumentował, niemożliwe będzie wprowadzenie jakakolwiek rządowego planu gospodarczego czy też polityki przemysłowej w życie. Trafił w sedno.

Powiedz im mniej więcej tak, zasugerowałem. Jako prawdziwi internacjonaliści, jako postępowi Europejczycy, zabierzemy banki z rąk skorumpowanych greckich prywaciarzy i przekażemy je zwykłym ludziom w Europie, tym samym obywatelom którzy zasilają te banki swoimi pieniędzmi. Obecnie banki nie są w stanie dostarczyć kapitału inwestycyjnego potrzebnego do ozdrowienia Grecji i jej wzrostu, więc na przekazaniu ich i ich pasywów tylko zyskamy. W międzyczasie, zasugerowałem, moglibyśmy założyć od zera nowy państwowy bank rozwoju obejmujący pozostałe Greckie publiczne aktywa. One mogłyby być zabezpieczeniem generującym napływ nowych funduszy inwestycyjnych na cele rozwojowe, przy możliwej współpracy z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym.

Alexisowi spodobał się internacjonalistyczny, progresywny wydźwięk mojej wypowiedzi, ale czy na tyle żeby ją przedstawić centralnemu komitetowi Syrizy i zdobyć akceptację Dragasakisa? Dylemat młodego przywódcy partyjnego był najeżony tymi samymi trudnościami które w końcu obaliły nasz plan wiosną 2015. Czytałem to z jego twarzy tego popołudnia w siedzibie głównej Syrizy. Z jednej strony, rozumiał że moja propozycja była jedyną możliwością ucieczki w ramach strefy euro. Ale jednocześnie nie mógł się zdobyć na wyłamanie z wewnętrznego establishmentu Syrizy.

Osobiście, byłem przekonany o nieuchronnym odrzuceniu moich propozycji, doskonała wymówka do zdystansowania się od Syrizy. Tak długo jak Alexis pozostawał zakładnikiem złudzeń obozu Syrizy, byłem zdecydowany pozostać na uboczu, zawsze chętnie służyć swoja radą, ale zbytnio się nie angażować. Trzy dni później, 24 maja, mój dystans do angażowania się wzrósł po przeczytaniu przemówienia Alexisa uszczegóławiającego politykę gospodarczą Syrizy. Przepaść miedzy ich propozycjami a tym co byli w stanie osiągnąć w ramach strefy euro była olbrzymia. W ciągu godziny wysłałem długi zjadliwy e-mail do Alexisa i Pappasa w którym naświetlałem liczne logiczne sprzeczności w ich dopiero co złożonych wyborcom obietnicach jak również moją ocenę zdolności Dragasakisa do sklecenia przekonującego planu gospodarczego.(17)

Zakręcone publiczne wypowiedzi Alexisa, histeria greckiej oligarchii na puncie Syrizy, plus suche groźby Kanclerz Merkel pod adresem Grecji dowodzonej przez Syrizę, razem wzięte dały wynik wyborów z Syrizą ciągle w opozycji.(18) Przynosił on jednocześnie ulgę i smutek: ulgę z powodu dodatkowej kadencji parlamentu na zwarcie szeregów, smutek bo nie było odwrotu od wprowadzenia Bailoutistanu 2.0 przez rząd tańczący jak mu trójka zagra.(19)

(15) Technicznie byłoby to proste. Pieniądze z drugiego bailoutu, z których greccy bankierzy otrzymali prawie €50 miliardów, pochodziły z Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej [European Financial Stability Facility]. EFSF (faktycznie europejski fundusz dla bailoutów) należy do wszystkich państw członów strefy euro i bierze pożyczki w imieniu europejskich podatników by przekazać pieniądze greckim bankom, hiszpańskim bankom, państwu portugalskiemu, etc. Wg mojej propozycji EFSF w miarę pompowania pieniędzy w greckie banki powinien otrzymywać udziały w nich, stając się ich właścicielem na rzecz wszystkich Europejczyków. Dyrektorzy banków zostaliby później zastąpieni przez osoby wyznaczone przez EFSF (i może przez Europejski Bank Centralny) z zaleceniem wyczyszczenia i ‘europeizacji’ banków w Grecji.

(16) Techniczny termin brzmi ‘indeksowanie wg nominalnego PKB’ [nominal GDP-indexing]. Oznacza on zawieszenie spłat do czasu aż dochód narodowy Grecji, w euro, przekroczy pewien poziom (na przykład przedkryzysowy poziom PKB albo jakiś jego procent) i jego prędkość wzrostu będzie powyżej jakiegoś rocznego progu.

(17) W swoim przemówieniu, powtarzając poglądy wewnętrznego kręgu Syrizy, Alexis zaproponował opodatkowanie kapitału wypływającego z Grecji (zakazane w strefie euro), rodzimy program inwestycyjny (krajowe fundusze na inwestycje zupełnie nie istniały), podatek od posiadania statków (które cumują przeważnie w Londynie i dlatego grecka skarbówka nie może ich tknąć), ustawę zmuszającą Greków do przelania swoich zagranicznych depozytów do kraju (legalnie niemożliwe w UE) i, w końcu ale nie na końcu, nacjonalizację banków (zignorowawszy informacje z mojego krótkiego dokumentu że państwa greckiego nie było stać na dokapitalizowanie banków w strefie euro). Większość z tych zapowiedzi wymagała opuszczenia strefy euro, ale w tym samym przemówieniu Alexis zadeklarował politykę Syrizy pozostania w strefie.

(18) Syriza znowu mocno zyskała pomiędzy wyborami w maju i czerwcu 2012: wzrost z 16.8 procent w maju do 26.9 procent w czerwcu. Ale Nowa Demokracja zyskała w podobnej skali, z 18.8 do 29.7 procent, kanibalizując socjalistów z PASOK, którzy znowu spadli z 12.3 do 4.68 procent.

(19) Nowy koalicyjny rząd stanowił ciekawą woltę w porównaniu do poprzedniego, na którego czele stał Lucas Papademos, były wiceprezes EBC. Jądrem ciągle były Nowa Demokracja i PASOK, ale trzecie miejsce zmieniło się dramatycznie: LAOS, dziś już pochłonięta przez Złoty Świt i Nową Demokrację, została zastąpiona przez niewielki odłam oderwany z Syrizy o nazwie Demokratyczna Lewica - umiarkowani lewicowcy którzy akceptowali zasadniczą logikę programu trójki dla Grecji. Druga różnicą była dominująca pozycja Nowej Demokracji, zważywszy na implozję PASOK.