Adults In The Room by Yanis Varoufakis

poprzednia następna

CZĘŚĆ PIERWSZA 35. PRAWDĘ BEZ OBAW

Odkąd Grecję uwięziono w klatce za jej niespłacalne długi, byłem prezentowany jako głupiec. Establishment tak mnie tytułował ponieważ nie przyjmowałem do wiadomości że odrzucenie bailoutów oznacza wydalenie ze strefy euro. W pokazie wzruszającego sojuszu dwupartyjnego, także wielu lewicowców nazywało mnie głupcem z dokładnie tego samego powodu: moje dążenia do emancypacji Grecji w ramach strefy euro uważali za marzenia ściętej głowy.

Ta nieprawdopodobna prawicowo-lewicowa jednomyślność unaoczniła Grekom że stali przed prostym wyborem: albo będą w ciszy cierpieli męki więzienia za długi i zachowają swoich parę euro w portfelu albo wylecą z euro, możliwe że z samej Unii Europejskiej. Chociaż panowała między nimi delikatna niezgoda co do tego która z tych dwóch opcji była bardziej pożądana, trójka i jej greccy entuzjaści, grecka partia komunistyczna i członkowie Lewicowej Platformy w Syrizie byli zgodni co do jednego: Varoufakis jest w najlepszym razie pożytecznym idiotą, prowadzącym bojowo nastawionych Greków do pięknej katastrofy (wersja nieprzejednanej Lewicy), a w najgorszym niebezpiecznym narcyzem, prawdopodobnie agentem szatana, chcącym w porozumieniu z Georgem Sorosem i innymi amerykańskimi Żydami zdestabilizować Europę (wersja establishmentu). Te dwie szkoły filozoficzne dokonały niemożliwego: przedstawiły tą samą osobę jako wroga greckiej integracji z Europą i równocześnie agenta Brukseli.

Zdając sobie sprawę z realności niebezpieczeństwa jakie to potężne porozumienie rodziło, na początku 2014 zasiadłem do napisania książki, opublikowanej tylko po grecku i zatytułowanej Geneza Bailoutu Grecji. Powtórzyłem w niej argument jaki wysuwałem od lat: Grecja nigdy nie powinna dążyć do Grexitu ale powinna domagać się realnej umowy w ramach strefy euro. Taka umowa była do osiągnięcia, chociaż daleka od pewności, pod warunkiem że nie damy się zastraszyć wymuszonym Grexitem.

Tydzień przed wyborami 25 stycznia 2015 promowałem książkę w Ateńskim Magaron Music Hall przed setkami uczestników i kolejnymi dwustu tysiącami śledzącymi transmisję internetową. To było jedyne wydarzenie kampanii wyborczej w jakim brałem udział, więc wykorzystałem je do przedstawienia moim wyborcom moich celów i strategii negocjacyjnych, tak jak to wcześniej uczyniłem przed Alexisem, Pappasem i Dragasakisem, kończąc jak następuje:

>>>
Jedyną konkluzją jaką można tu przedstawić jest to, że negocjacje z UE-MFW mają sens tylko wtedy gdy bardziej niż Grexitowi niechętni będziemy ponownemu ustąpieniu. Jeżeli Syriza, głęboko w sobie, sądzi że Grexit jest gorszy niż kolejny bailout, może od razu się poddać – albo jeszcze lepiej niech w ogóle nie startuje w wyborach. To nie znaczy że powinniśmy pragnąć Grexitu albo że powinniśmy do niego dążyć. To oznacza że jedynym sposobem na zdobycie trwałej umowy w euro jest położenie na stole umiarkowanych propozycji dla naszych wierzycieli w sprawie nowego ładu przy równoczesnej determinacji do oporu nawet w obliczu zagrożenia Grexitem.

Co zaś się tyczy prawdopodobnych preferencji naszych wierzycieli, zaprawdę przekonany jestem że Grexit to czcze groźby, bo kosztowałby UE około tryliona euro w odpisach od wartości długu publicznego i prywatnego jak również łańcuchową reakcje bankructw w finansowym labiryncie Europy. Co ciekawe, ci sami ludzie którzy w 2010 upominali mnie za to że ośmieliłem się powiedzieć że rząd Papandreou miał wystarczająco mocną pozycję do powiedzenia Berlinowi i Brukseli nie z tego względu że Grexit w 2010 wysadziłby francuskie i niemieckie banki w powietrze, teraz besztają mnie za proponowanie dzisiaj, w 2015, strategii która mogła zadziałać w 2010. Dobrze, mam dla nich wiadomość: wtedy miałem rację, co sami przyznają, i dzisiaj całkiem możliwe że też mam rację: Grexit ciągle, pomimo wszystkich zabezpieczeń i barier jakimi się ogrodzili przed falą uderzeniową, będzie ich kosztować krocie – oto dlaczego ciągle uważam go za pustą groźbę.

Oczywiście mogę się mylić. Oni mogą się bać kompromisu z nami bardziej niż się obawiają Grexitu. Ale nawet jeżeli się mylę, zapytajcie siebie sami: czy pomimo niewątpliwie ostrych kosztów Grexitu, lepiej jest pozostać członkiem strefy euro w jarzmie wiecznego długu i w recesji z nim związanej?

Panie i Panowie, tak jak ludzie miłujący pokój i nie chcący wojny nie oddadzą wolności gdy grozi im się wojną, tak my całkowicie racjonalnie potępiamy Grexit, co też ja czynię, ale nie godzimy się na życie w permanentnej gospodarczej depresji ponieważ ktoś nam nim grozi.(17)
<<<

W miarę zbliżania się wyborów i rozchodzących się pogłosek że mogę być następnym ministrem finansów, stąpałem po coraz cieńszym lodzie. Zgodnie z tradycją, ministrowie finansów oszczędnie dozują prawdę. Uważa się że do ich obowiązków należy zaprzeczanie planowanym zmianom, takim jak w stopach procentowych albo kursach wymiany, nawet gdy są w trakcie ich przygotowywania, celem uniknięcia szkodliwej wyprzedzającej reakcji rynków które zmniejszają pożądany efekt zmian. W moim przypadku musiałem przekazywać Grekom prawdę o planowanej przeciwko nam agresji naszych wierzycieli bez powodowania paniki bankowej która podkopywała moje możliwości negocjowania przyzwoitego traktatu w ich imieniu.

Wybrałem strategię mówienia jak jest, posypanego optymistycznym spojrzeniem na pozytywne rezultaty które osiągniemy jeżeli tylko pozostaniemy wierni naszemu przymierzu. Udzielając pewnego poranka wywiadu komercyjnej telewizji, powiedziałem, ‘Jeżeli Syriza nie jest gotowa w odpowiedzi na groźby Mario Draghiego zamknięcia banków i bankomatów odłożyć słuchawki na widełki przypomniawszy mu wpierw że jego agresja narusza traktaty i ducha Unii Europejskiej, nie ma po co nas wybierać. Nasi ludzie muszą być przygotowani na takie groźby ze strony EBC który się już tak zachowywał wobec Irlandczyków i Cypryjczyków.’

Nie były to zbytnio kojące słowa z ust kogoś typowanego na kierowanie Ministerstwem Finansów, ale ponieważ zwykli ludzie byli naszym jedynym sojusznikiem, nie mogłem sobie pozwolić na utrzymywanie ich w niewiedzy. Musieli być gotowi na najgorsze. W tym samym czasie chciałem ich jakoś podbudować. Zapytany w innym wywiadzie dla telewizji czy EBC zamknie nasze banki, odpowiedziałem taktycznie: ‘Jeżeli będziemy mądrze rozgrywać, to jest to równie prawdopodobne jak to, że jutro rano słońce nie wstanie po wschodniej stronie.’

W artykule jaki opublikowałem dzień po tym wywiadzie telewizyjnym byłem bardziej szczery, i ostrzegłem że podczas negocjacji giełda, ceny akcji i wszystkie wskaźniki finansowe mogą dostać spazmów, chociaż dodałem dla równowagi trochę optymizmu: ‘Gdy negocjacje będą w toku, rynki i spekulanci dostaną apopleksji. Ale kiedy z negocjacji wyłoni się Grecja jako znowu wypłacalne państwo, wtedy rynki zaczną tańczyć jak im zagramy.’(18)

Zadręczałem się znalezieniem właściwej proporcji – jak informować bez alarmowania, jak ostrzegać bez podsycania strachu.

Inne rzeczy były znacznie prostsze.

(17) W Aneksie 3 ten argument jest przedstawiony bardziej analitycznie.

(18) Nieusatysfakcjonowany oskarżeniami o idiotyzm i nieodpowiedzialność rzucanymi na mnie ze strony środowisk opiniotwórczych establishmentu, sam sobie wymyślałem pytania. Poniżej seria pytań i odpowiedzi jakie opublikowałem w tym czasie.

>>>
P: Co zrobicie jeżeli Berlin i Frankfurt na wasze przymiarki do renegocjowania umowy odpowiedzą twardym Nie, decydując o zakręceniu kurka z pieniędzmi?

O: To jest trafne pytanie, gdyż taki rozwój wypadków byłby dla Grecji mocno nieprzyjemny. Ale niech mi będzie wolno odpowiedzieć pytaniem na pytanie: czy jest jakieś żądanie ze strony wierzycieli na które odpowiecie nie, prowokując podobne zagrożenie z ich strony? Nie stawiacie sobie żadnej nieprzekraczalnej granicy? Jeżeli nie, czy nie oznacza to że całkowicie polegacie na uprzejmości, i mądrości wierzycieli? Czy nie oznacza to że liczycie na to że będą się o Grecję troszczyć i nie użyją jej kryzysu jako przykładnej kary w bójce z Paryżem, Rzymem i Madrytem. Proszę poinformować wyborców i dać im wybrać która polityka jest najbardziej niebezpieczna i upokarzająca. Wasza czy nasza?
<<<