Adults In The Room by Yanis Varoufakis

PARTNERZY MAŁO PARTNERSCY

Podczas gdy Alexis kreślił plany kompozycji swojego gabinetu, ja próbowałem zredukować liczbę naszych potencjalnych wrogów. Glenn zasugerował że powinienem przeciągnąć na swoją stronę paru prywatnych finansistów. Z dwóch powodów: bardzo niewiele greckiego długu pozostawało w ich rękach po pełnym spłaceniu ich przez poprzednie pożyczki bailoutowe (w rzeczywistości, tylko 15 procent całości długu winnego prywatnym osobom), i po drugie potrafili liczyć; i rozumieli że mój podstawowy argument jest słuszny. Dlaczego by nie mieć takich bogatych, możnych i dobrze usytuowanych ludzi po swojej stronie, zamiast ich antagonizować? Zgodnie z sugestią Glenna powinienem zacząć podchody do nich w formie deklaracji: ‘Nie widzimy żadnej potrzeby restrukturyzacji w przyszłości greckiego długu pozostającego w rękach prywatnych inwestorów.’ Na wszelki wypadek poszedłem dalej, zapewniając że nie tylko nie przewidujemy takiej potrzeby ale wręcz ‘sprzeciwiamy się samemu pomysłowi’.

Tymczasem, w rzadkiej wolnej chwili na myślenie, włączyłem się do dyskusji na temat konstruowanego rządu. Jeżeli nie zdobędziemy wystarczającej większości, konieczna była koalicja. Ale z kim? Po wykluczeniu partii rządzących do tej pory którym zawdzięczamy dwa bailouty, po prostu niezainteresowanych komunistów, i oczywiście Nazistów ze Złotego Świtu, zostawały dwie możliwości.

Jedną była Rzeka (To Potami), społecznie liberalna partia centrowa na czele której stał dobrze mnie i Danae znany dziennikarz dla którego strony internetowej napisałem setki artykułów. Pod względem osobistych sympatii była to partia przeze mnie preferowana. Znałem jej kluczowe postacie i dobrze się z nimi rozumiałem. Był jednak drobny problem: oni przyjęli mocna postawę pro-trójkową.

Negocjuj z trójką tak twardo jak tylko ci się marzy ale pod żadnym pozorem nie próbuj się buntować, mówili mi. Odpowiadałem że nie ma sensu rozpoczynać negocjacji jeżeli nie jest się gotowym ich zerwać. Nie, koalicja z Rzeką byłaby strategicznym samobójstwem i rzeczą w sumie bezcelową. Trójka wiedziałaby że z chwilą odłączenia bankowej wtyczki od prądu Rzeka by od nas odpłynęła, na odchodnym potępiając mnie w parlamencie za pójście na udry z wierzycielami.

W każdym razie, kierownictwo Syrizy, i szczególnie Alexis, już zadecydowało. Ale chociaż rozumiałem ich wybór, samo jego istnienie przyprawiało o mdłości. Alexis ubił interes z Panosem Kammenosem, liderem Niepodległych Greków. Kammenos, założyciel partii, był niższym rangą ministrem w poprzednich rządach Nowej Demokracji, ale w 2011, co trzeba mu przyznać, zagłosował przeciwko technokratycznej koalicji dowodzonej przez byłego wiceprezesa EBC, której misją było przegłosowanie drugiego bailoutu w parlamencie. Wyrzucony z Nowej Demokracja za ten czyn, on i paru innych uchodźców z Nowej Demokracji założyli Niepodległych Greków. Utworzona przez nich partia mogła powstać tylko w oparach szaleńczego Bailoutistanu. Jej gwałtowna opozycja wobec bailoutów plasowała ją na lewo od socjalistów z PASOK i konserwatystów z Rzeki i Nowej Demokracji, ale poglądy społeczne i polityka zagraniczna przesuwały ją w stronę ekstremalnej prawicy, kipiącej od ultranacjonalizmu, ledwie skrywanego rasizmu, głębokiego seksizmu i homofobii.

Jakby tego było mało, Kammenos miał zwyczaj rzucania na nielubianych przez siebie polityków oskarżeń bez żadnego pokrycia w faktach - przypominających anty-semickie teorie spiskowe wysnute z paru prawdziwych przesłanek i rozrastające się w wielką bujdę - wątpię czy zaskarbiłem sobie jego względy kiedy, w reakcji na oszczerstwa wysunięte przez niego wobec Georgea Papandreou i jego rodziny, świadczyłem w wygranym procesie wytoczonym przeciwko niemu o zniesławienie.(23) Świadomość służenia w jednym gabinecie z Kammenosem nie była dla mnie źródłem przyjemności.

Alexis prosto i zwięźle wytłumaczył swoją decyzję o utworzeniu koalicji z Kammenosem. Staliśmy przed wyborem, powiedział mi. Albo szybko i bezboleśnie zakładamy rząd koalicyjny z Niepodległymi Grekami Kammenosa z nim samym w roli ministra obrony z wytycznymi niewtrącania się w jakiekolwiek decyzje związane z negocjacjami albo polityką społeczną, które pozostają obszarem postępowych zamierzeń Syrizy. Albo pakujemy się w długotrwałe negocjacje z Rzeką i tworzymy rząd który trójka może w każdej chwili obalić. ‘Wybór był oczywisty,’ zakończył.

Jak pokazały kolejne miesiące, Alexis miał rację. Kammenos i jego kamradzi dotrzymali słowa i całkowicie popierali naszą postawę w negocjacjach. A nawet, Kammenos w ogóle nie chował wobec mnie urazy, co było widać podczas naszego pierwszego osobistego spotkania. Wręcz przeciwnie. Objął mnie i zwracał się do mnie z szacunkiem, obiecując całkowitą lojalność wobec mojej strategii. Niemniej jednak, mocno pragmatyczne powody tego partnerstwa nie ostudziły mojej odrazy do mieszanki nacjonalizmu, ksenofobii i popierania starodawnego uścisku między kościołem, armią i państwem, z której nasi partnerzy byli zbudowani. Ze wszystkich kłopotliwych pytań jakie zagraniczni dziennikarze mi zadawali w kolejnych tygodniach, najtrudniejsze dotyczyły tego niełatwego sojuszu.

(23) Mówiąc w skrócie, Kammenos sugerował że George Papandreou doprowadził Grecję do bankructwa by wzbogacić siebie i swoją rodzinę. Jak? Kupiwszy uprzednio za pośrednictwem młodszego brata Andreasa (mój kolega i współpracownik) ubezpieczenia od niewypłacalności emitenta [credit default swap (CDS) derivatives] w greckim Postbanku które miały pokryć straty w wypadku ogłoszenia niewypłacalności przez grecki rząd. (Kammenos przytaczał kwoty rzędu dziesiątek miliardów euro.) Świadcząc przed sądem wykazałem że: faktyczne wypłaty z ubezpieczenia były relatywnie niewielkie; Andreas, gdyby spiskował w ten sposób, nigdy by nie kupił CDS-ów w greckim Postbanku ale bezpośrednio na Wall Street albo w City; i że ‘przestępstwem’ popełnionym przez rząd Premiera Papandreou było nie doprowadzenie Grecji do bankructwa, ale zaniechanie jego ogłoszenia.