Adults In The Room by Yanis Varoufakis

poprzednia następna

CZĘŚĆ TRZECIA 17. PATRZĄC W OTRCHŁAŃ: TOWARZYSZE Z PERSPEKTYWY CZASU

‘Kiedy wystarczająco długo patrzysz w otchłań, ona patrzy na ciebie.’ Niepokojące twierdzenie Nietzschego trafnie ujmuje moje próby wniknięcia w dusze towarzyszy. W przeszłości na uniwersytetach sukces zależał przede wszystkim ode mnie, a teraz znalazłem się na pierwszej linii frontu, zależny od towarzyszy zabezpieczających moje tyły. Odcyfrowywanie ich intencji tak by wiedzieć czy pośpieszą mi z pomocą było moim najtrudniejszym zadaniem.

Przyjaciele i krytycy krytykują mnie za dopatrzenie się w Alexisie nieistniejących rzeczy. Myślę że się mylą. Miał mocne postanowienie wyciągnięcia Grecji z błędnego koła. Jego inteligencja i zdolność do szybkiej nauki nie podlegały dyskusji. Jego entuzjazm dla proponowanego przeze mnie odstraszacza był prawdziwy. Jego uznanie dla mnie jako członka jego zespołu było szczere. Kiedy polecił mi, przed całym gabinetem, polecieć do Waszyngtonu i powiedzieć o naszych planach ogłoszenia niewypłacalności, jego entuzjazm był autentyczny. Widziałem w nim te wszystkie rzeczy bo one tam były. Mój błąd polegał na niedostrzeganiu całej powiązanej reszty: jego planu awaryjnego, który nieuchronnie niweczył moją pracę; jego frywolności; jego tendencji do melancholii; i w końcu jego wielkiej żądzy udowodnienia sceptycznemu światu że nie jest spadającą gwiazdą. Kiedy poinstruował mnie, w pierwszy dzień naszego urzędowania, bym był raczej gotowy oddać opozycji klucze do ministerialnych gabinetów niż skapitulować, nie ściemniał. Jakaś jego część mówiła mi że jest szczery. Dlatego łzy napłynęły mi do oczu. Dlatego mu wierzyłem.

Także mu wierzyłem, pomimo jego nieoczekiwanych zwrotów, z powodu nieludzkiej presji pod jaką się znajdował. W pierwszym tygodniu lipca, kiedy banki były zamknięte a ja z całych sił udzielałem się w kampanii na nie, przedstawiłem mu finalną wersję Planu X – planu na ewentualność Grexitu gdyby nas do niego zmuszono, o którego przygotowanie mnie poprosił. Kiedy mu go wręczałem, zapytał ‘Da się to przeprowadzić?’

Szczerze odpowiedziałem: ‘Czytaj i płacz.’ Powrót do nowej drachmy był równie bolesny co destrukcyjny. Plan X opisywał ból, cios po ciosie. Gdy zanurzył się w fotel, przypomniałem mu że Plan X jest po to by go mieć, nie by go użyć, chyba że Schäuble narzuci swoje zdanie Merkel. Ale zarekomendowałem natychmiastowe uruchomienie równoległego systemu płatniczego nominowanego w euro, co było przeciwieństwem Planu X; ten system pozwoliłby nam, gdyby w referendum przeważyły głosy na nie, zostać w strefie euro wystarczająco długo by Merkel i Draghi zdążyli zwrócić się do nas – tak jak to już zrobił Juncker – z propozycją umowy uwzględniającej nasze minimalne wymagania umorzenia długu i skończenia z samonapędzającym się zaciskaniem pasa.

Alexis spojrzał na mnie pogodnie i zapytał, ‘Jakie mamy szansę że wrócą do nas z czymś przyzwoitym, Yani?’

Na decydującym rozdrożu w historii naszego kraju moim obowiązkiem było udzielenie jak najdokładniejszej odpowiedzi. Powiedziałem mu że prawdopodobieństwo że wrócą wynosi 100% jeśli postępują racjonalnie. Ale, ostrzegłem, jak Dan Ellsberg, wspaniały amerykański ekonomista i strateg Pentagonu nawrócony na antysystemowy pacyfizm, napisał mi parę tygodni wcześniej, ‘Weź pod uwagę że klasa rządząca nie musi udawać; oni naprawdę mogą być autodestrukcyjnymi szaleńcami!’

‘Potężni przywódcy Europy wielokrotnie pokazywali że słabo im wychodzi dbanie o własny interes, że ulegają nieracjonalnym zachciankom,’ powiedziałem. I uwzględniwszy że irracjonalność rodzi nieprzewidywalność, oszacowałem że bardziej wiarygodny szacunek – kanclerz Merkel przedkładającej gwarantujący zniszczenia po obu stronach Grexit nad wzajemnie korzystną umowę – wynosi mniej więcej pół na pół.(1)

Patrzyłem jak się ugina pod ciężarem tego prawdopodobieństwa i chciałem mu wybaczyć, usprawiedliwić i zracjonalizować jego niewybaczalne, nieetyczne i nieracjonalne potknięcia. Wiele ich było, ale dwa się wyróżniały: zarzucenie pierwotnego przymierza, na którym opierała się nasza oryginalna strategia, skutkujące kontynuacją niewypłacalności kraju dzięki nowemu bailoutowi, gorszemu od Grexitu choćby najstraszniejszego; oraz odrzucenie mojej prośby o godne przyznanie się przed narodem do kapitulacji w przemowie jaką mu napisałem, zamiast ogłaszania referendum które skrycie miał nadzieję przegrać.

W czasie kampanii referendalnej wydałem oświadczenie do prasy że jeśli wygrają głosy na tak podam się do dymisji. ‘Jako demokrata,’ powiedziałem, ‘uszanuję wolę ludu by rząd przyjął warunki wierzycieli. Ale, równocześnie, nie mam obowiązku samemu podpisywać i wdrażać tej umowy. Jeśli wygra strona tak, złożę rezygnację i pozwolę to uczynić mojemu następcy.’ Fakt że żaden z moich kolegów w rządzie, włącznie z Alexisem i Euclidem, nie złożył takiego zobowiązania mówił mi wszystko co chciałem wiedzieć. Kluczowa różnica między mną i kolegami z Syrizy sprowadzała się do tego, że ja całkowicie skupiłem się na walce z trójką. W przeciwieństwie, po okrutnym dniu 27 kwietnia, kiedy Alexis zadecydował o poświęceniu Theocarakisa i przesunięciu mnie na boczny tor, nawet gdy ja jeszcze próbowałem przekonać go że neutralizacja własnego ministra finansów w obliczu bezlitosnej Eurogrupy i przemożnego duetu Merkel–Schäuble jest strzałem w kolano, on był już zajęty obmyślaniem jak mnie najlepiej poświęcić.

Jeśli w Alexisie była bezduszność, nie doszukiwałem się jej. Myślę że przyczyną jej oczywistego braku była jego zdolność do czegoś do czego wg mnie reszta jego towarzystwa nie była zdolna: do refleksji nad samym sobą. Pamiętam pewne majowe popołudnie kiedy byliśmy w jego biurze w Budynku Parlamentu, już dobrze po kłótni o jego ustępstwa poczynione wobec trójki. Zanim zdążyłem zaatakować jego fatalną taktykę jaką aktualnie proponował, odezwał się do mnie: ‘Dopiero co czytałem artykuł Stavrosa Lygerosa [komentatora politycznego]. Szelma mnie podsumował. Porównał moją sytuację do łowienia merlinów. Połknąłem haczyk ale jestem dla nich za silny i nie mogą mnie wyciągnąć z wody. Więc grają na czas. Ciągnął mnie przez chwilę i popuszczają linkę. Wtedy znowu zaczynają ciągnąć. I będą tak postępować aż mi się siły wyczerpią. Kiedy wyczują że to już, wyciągną mnie jednym gwałtownym ruchem.’

Innym, takim jak Dragasakis i Chouliarakis, nigdy nie dałem się oszukać. Nigdy nie wierzyłem w ich podchody ani nie poparłem żadnej sprawy za jaką się opowiadali. Z Alexisem było inaczej. On sam siebie namawiał do przekroczenia przez siebie nakreślonej granicy, co jest przeciwieństwem braku intencji do respektowania jej. Potrafię sobie wyobrazić Alexisa mówiącego do siebie, jak Ryszard III u Szekspira, ‘Nie mogąc przeto zostać adonisem, / By godnie spędzić ten ciąg dni różanych, / Postanowiłem zostać niegodziwcem’, z tym że zamiast ‘adonisa’ byłby ‘buntownik’, a zamiast ‘niegodziwca’ ‘insajder’. Poczynania Alexisa nie były banalne, w znaczeniu tego słowa u Hannah Arendt; mocno zmagał się z nimi i szukał spokoju sumienia. Ten wewnętrzny głos, jestem o tym przekonany, dawał mu siłę i przyczynił się do upadku, był uzurpatorem naszego wspólnego projektu i powodem dla którego wierzyłem mu prawie do samego końca.

Konsternacja spowodowana wewnętrznym głosem Alexisa była wzmacniana przez mojego przyjaciela Euclida – rzadkiej hybrydy: naukowiec pokrewnej mi dyscypliny ale także partyjny aparatczyk. Euclid i ja poznaliśmy się w języku angielskim, by znowu zacytować panią Arendt.(2) Śmialiśmy się z tych samych dowcipów, mieliśmy wspólne ‘dziedzictwo kulturowe’, ten sam radykalny europeizm, to samo spojrzenie na ‘Blighty’ [Anglię]. On lubił się stawiać po mojej lewej stronie, udawał moje lewicowe sumienie którego zadaniem jest przywoływanie mnie do porządku i obrona przed dryfem w stronę burżuazyjnych tendencji i podejrzanych przyjaciół, takich jak Norman Lamont, na co mu z radością pozwalałem. Jego niechęć i pogarda dla Alexisa i Pappasa, przez nich odwzajemnione, w połączeniu z faktem że ciężko wywalczyłem jego przyjęcie do gabinetu, sprawiało że czułem się bezpiecznie w jego towarzystwie.

Kiedy Alexis pod presją Merkel i Dijsselbloema usunął mnie, oznajmił światu że wyznacza Euclida na nowego koordynatora zespołu negocjacyjnego. Media przekazały tą wiadomość na cały świat i ogłosiły Euclida szefem negocjacji. Oczywiście, ani on ani ja nie mieliśmy żadnego realnego wpływu na czas i skalę ustępstw czynionych przez Alexisa. Kiedy Euclid dowiedział się o zgodzie Alexisa na nowe oszczędności – przyjęcie celu 3.5 procent nadwyżki budżetowej przez całą dekadę – był równie zaszokowany i zagniewany jak ja. Do końca często znajdowaliśmy się w tym samym pomieszczeniu w Maximos albo w Brukseli, patrząc na siebie zagadkowym wzrokiem podczas gdy Sagias i Chouliarakis edytowali wersje SLA, i zastanawialiśmy się jaka jest nasza rola. Pojawił się między nami rodzaj wisielczego humoru: ja pytałem co się do diabła dookoła nas dzieje, a on odpowiadał, ‘Mylisz mnie z kimś lepiej obeznanym!’

Niemniej jednak, różniliśmy się pod jednym ważnym względem: Euclid był funkcjonariuszem Syrizy, a ja nie. Grając wyznaczoną mu rolę głównego negocjatora tym samym dawał światu do zrozumienia że faktycznie toczą się prawdziwe negocjacje i legitymizował cały ohydny proces negocjacyjny. Ja trzymałem się nadziei że po buncie Alexisowi przyda się moja fachowa wiedza o równoległym systemie płatniczym i restrukturyzacji długu ale byłem zdeterminowany złożyć dymisję w momencie kiedy mnie poproszą o złożenie podpisu na kolejnej tymczasowej umowie. Uśpiony założeniem że Euclid myśli tak samo jak ja, że w jakiś sposób jesteśmy wymienni, nie przewidziałem do czego taka wymienność doprowadzi – że Euclid ostatecznie stanie się osobą wykorzystaną przez establishment do podpisania umowy pożyczkowej, o której wiedzieli że jej nigdy nie podpiszę.

Aż do referendum nie zauważałem tej możliwości, chociaż dostrzegłem dwie osobliwości jakie powinny były mnie postawić na baczność. Po pierwsze kiedy rozmawialiśmy tylko we dwójkę, Euclid był niesamowicie dowcipny i precyzyjny w swoim lekceważeniu reszty sztabu armii, Chouliarakisa i Alexisa w szczególności, ale na samych spotkaniach sztabu armii jego interwencje były potulne, przegadane i nie dało się ich rozpoznać jako głosu mnie popierającego. Często wcale mnie nie popierał. Po drugie kiedy prywatnie rozmawialiśmy zwyczajowo zgadzał się ze moją oceną wydarzeń dnia, ale kiedy proponowałem byśmy zareagowali zanim będzie za późno, doradzał mi wstrzemięźliwość i ostrzegał przed popadnięciem w mentalność oblężonej twierdzy. Pewnego dnia miałem dość. ‘Jak jest się w twierdzy,’ powiedziałem stanowczo, ‘mentalność oblężonej twierdzy może pomóc. Skoro chcą się do mnie dobrać, nie jest paranoją myślenie że chcą się do mnie dobrać!’

Kiedy już było po wszystkim zajęło mi trochę czasu zanim zdiagnozowałem przyczyny problemów z odczytaniem moich dwóch towarzyszy: wewnętrzny dialog Alexisa i hybrydowość Euclida skutecznie zablokowały moje zmysły. Dopiero wynik referendum i ich nagła metamorfoza je odblokowała. Do tej transformacji przedstawionej przez ideologów Syrizy jako naprawdę odpowiedzialne zachowanie prawdziwych radykałów, dla mnie najlepiej pasuje zakończenie Roku 1984 Georgea Orwella.

>>>
Nie biegł już, nie krzyczał … Siedział na ławie oskarżonych, zeznając wszystko co trzeba i wszystkich obciążając … Jeszcze chwila i od dawna upragniona kula rozsadzi mu mózg. … Och, cóż za okrutna, niepotrzebna pomyłka! Och, cóż za upór i arogancja nie pozwalały mu się przytulić do miłującej piersi! Dwie pachnące dżinem łzy spłynęły mu wolno po policzkach. Ale wszystko już było dobrze, wreszcie było dobrze, walka się skończyła. Odniósł zwycięstwo nad samym sobą, Kochał Wielkiego Brata.
<<<

(1) Lord Adair Turner, były szef brytyjskiej Komisji Nadzoru Finansowego [Financial Services Authority], także podzielił się ze mną, na spotkaniu w Paryżu, swoimi obawami że Berlin będzie parł do Grexitu bez względu na katastrofalne konsekwencje dla Europy. ‘Przekonali samych siebie że potrafią nad nim zapanować,’ powiedział.

(2) Arendt zwykła mawiać że poznała Martina Heideggera po niemiecku.