Adults In The Room by Yanis Varoufakis

poprzednia następna

CZĘŚĆ DRUGA 8. ULTIMATUM

W piątek, 30 stycznia, trzy dni po objęciu przeze mnie ministerstwa, wpadł do mnie przewodniczący Eurogrupy, holenderski minister finansów Jeroen Dijsselbloem. Przyjechał w otoczeniu olbrzymiej świty w której był Thomas Wieser, przewodniczący Grupy Roboczej Eurogrupy i prawdziwy pociągający za sznurki strefy euro. Czekałem na nich przy windzie na szóstym piętrze. Zobaczyliśmy się, uścisnęliśmy sobie dłonie i udaliśmy się do mojego biura odświeżyć gardła po czym przenieśliśmy się do przyległej sali konferencyjnej, dwa zespoły siedzące po przeciwnych stronach wielkiego prostokątnego stołu.

Z mojej strony stołu miałem swoich dwóch ministrów przechodnich plus Chouliarakisa, szefa Rady Doradców Ekonomicznych, Stathakisa, ministra gospodarki, którego biuro znajdowało się piętro wyżej, i Euclida. Po stronie Dijsselbloema i Wiesera między urzędnikami trójki wagi ciężkiej był Declan Costello, Irlandczyk cieszący się złą sławą nawet w Irlandii za swoją twardą politykę wobec zadłużonych krajów, teraz szef misji Komisji Europejskiej w Grecji, plus ambasador Holandii w Grecji. Dragasakis wygłosił krótkie przemówienie powitalne i natychmiast opuścił salę. Ja poszedłem w ślady Dragasakisa z własną przemową po czym Jeroen Dijsselbloem powiedział parę słów w imieniu Eurogrupy. Uprzejmości zostały wymienione i dobre intencje wygłoszone w atmosferze którą można określić jako napięta. Moment prawdy nadszedł gdy zaprosiłem Jeroena do swojego biura na tête-à-tête.

Gdy drzwi się za nami zamknęły, spróbowałem przełamać lody powtarzając optymistyczne przesłanie jakim zakończyłem swoją inaugurującą konferencję prasową kilka dni wcześniej. Nie dajmy satysfakcji prorokom konfliktu, zaproponowałem. Udowodnijmy że prezentowany przez media obraz spotkania W Samo Południe jest fałszywy. Zapewniłem go że nasz rząd jest wyłącznie zainteresowany kompromisem dającym początek nowej wzajemnie korzystnej umowie. Ale by takie nowe partnerstwo się narodziło, konieczne jest wypracowanie lepszego procesu negocjacyjnego, takiego który nie rani poczucia dumy Greków. Metody stosowane przez trójkę w Grecji przez ostatnich pięć lat był przeciwskuteczne.

‘Tak,’ zgodził się. ‘Metody trójki nie robią tutaj najlepszego wrażenia.’

‘To mało powiedziane, Jeroen,’ powiedziałem uśmiechając się. Nalegałem by spojrzał na to z perspektywy zwyczajnego człowieka. Już od lat grupy technokratów nasłanych przez MFW, Komisję Europejską i Europejski Bank Centralny przylatywały na lotnisko w Atenach, stamtąd pędziły kawalkadą Mercedesów w asyście policji do różnych ministerstw, gdzie brały na przesłuchania ministrów pochodzących z demokratycznego wyboru i dyktowały im działania zmieniające życie milionów. Nawet gdyby te działania były wspaniałe, spotkałyby się z niechęcią. ‘Musimy inaczej ze sobą współpracować,’ powiedziałem, tak by nasi obywatele mogli się zidentyfikować ze wspólnie uzgodnioną polityką. Planem minimum jest współpraca demokratycznie wybranych ministrów Grecji wyłącznie z równymi im odpowiednikami; technokraci mogą przygotować grunt, ustalić fakty i liczby, ale nie mogą brać udziału w negocjacjach.

Ucieszyła mnie jego odpowiedź że, owszem, zgadza się że proces należy przemodelować, chociaż patrząc z perspektywy czasu podejrzewam że jego życzliwa postawa mniej wynikała z uznania tego co mówię, a bardziej z ochoty na zmienię tematu na ten już poruszony przez niego przy naszej pierwszej rozmowie telefonicznej parę dni wcześniej: ‘Jakie macie plany wobec programu dla Grecji? Zamierzacie go dokończyć?’ zapytał.

Powtórzyłem odpowiedź jakiej udzieliłem przez telefon: nasz nowy rząd, odpowiedziałem, uznaje za fakt że dziedziczy po swoim poprzedniku pewne zobowiązania wobec Eurogrupy ale jednocześnie wierzy że nasi partnerzy ze swojej strony zgadzają się że zostaliśmy wybrani by renegocjować kluczowe punkty naszej umowy pożyczkowej i związanego z nią programu. Jego odpowiedź była obcesowa i agresywna. ‘Tak się nie da!’ oświadczył.

Przypomniałem mu że kiedy udzielałem takiej samej odpowiedzi na to samo pytanie, odpowiedział ‘Bardzo dobrze.’ Jeroen zlekceważył moją odpowiedź. Program dla Grecji, dumał, jest niczym koń. Albo jest żywy albo martwy. Jeżeli żyje, trzeba na niego wsiąść i jechać do celu. Jeśli jest martwy, to jest martwy. Nie wiedziałem jak odpowiedzieć na jego metaforę, ale nie miałem zamiaru jej rozwijać i spróbowałem wymiany argumentów.

Nie bez powodu, tłumaczyłem, poprzedni rząd rzucił się ze skały i rozpisał wcześniejsze wybory niedługo po rozpoczęciu urzędowania. I był powód dla którego wyborcy wysłali Antonisa Samarasa na ławy zajmowane przez opozycję i zamiast niego wybrali nas. To prosty powód: niemożliwe jest dokończenie drugiego programu dla Grecji, i wyborcy to rozumieją. ‘Gdyby było inaczej, Jeroen, wy i poprzedni rząd byście go dokończyli,’ zauważyłem.

Oniemiał na chwilę, więc ciągnąłem: własne obliczenia trójki wykazują że nawet gdyby program ukończono i Grecja otrzymałaby parę miliardów jakie zostały w kasie drugiego bailoutu, ciągle bylibyśmy do tyłu €12 miliardów. Skąd miałbym wytrzasnąć te brakujące €12 miliardów? Pomyśl jak brak odpowiedzi na to pytanie wpływa na inwestorów, przekonywałem: umacnia ich w postanowieniu by nie pożyczać państwu greckiemu dopóki dług poważnie nie zostanie zrestrukturyzowany. I popatrz na to szerzej, prosiłem: spłaty długu tylko w 2015 sumowały się do 45 procent wszystkich wpływów podatkowych; tymczasem, dochód narodowy, mierzony w euro, ciągle spada, i każdy spodziewa się podniesienia podatków na obsługę długu. Żaden inwestor przy zdrowych zmysłach nie zainwestuje w gospodarkę spadających dochodów i rosnących podatków.

Mamy tylko trzy rzeczy do wyboru, powiedziałem. Pierwszą jest trzeci bailout przykrywający niepowodzenie drugiego, który przykrył niepowodzenie pierwszego. Drugą jest nowa umowa dla Grecji jaką proponuję: nowy typ porozumienia między UE, MFW i Grecja, oparty na restrukturyzacji długu, który pomniejsza naszą zależność od zadłużania się i zamienia nieefektywny pakiet reform na taki który Grecy uznają za własny. Trzecia rzecz to impas osłabiający wszystkich.

Nic nie rozumiesz, powiedział do mnie Jeroen głosem pełnym wyższości. ‘Obecny program musi być dokończony i nie ma żadnego innego!’

To było zadziwiające oświadczenie. Szef ministrów finansów strefy euro odmawiał zajęcia się prostym problemem finansowym. Czynił niemożliwym postawienie przeze mnie pytania: ‘Skąd się weźmie brakujących €12 miliardów, Jeroen? O ile się nie mylę drugi program może być zakończony tylko jeżeli najpierw wynegocjujemy trzeci? Widzisz jakiś sposób na finansowe domknięcie go bez nowego programu którego uzgodnienie będzie wymagać wyczerpujących negocjacji między wszystkimi dziewiętnastoma ministrami finansów [w Eurogrupie]?’ Masz wątpliwości że nie jestem w stanie zakończyć tego programu nawet gdybym zarzucił mandat do renegocjacji nadany mi przez greckich wyborców?

Jeroen nie miał zamiaru dyskutować o moich pytaniach i stojących za nimi faktach. Widocznie nie przyjechał do Aten spierać się o kwoty albo źródła finansowania. Można było założyć że przyjechał spodziewając się wolty o 180 stopni w moim wykonaniu – szybkiego zwycięstwa pozwalającego mu na wejście na pokład samolotu na lotnisku w Atenach z teczką w ręku zawierającą moje przyrzeczenie lojalności wobec programu, wobec Eurogrupy i wobec wierzycieli.

Fakt że przewodniczący Eurogrupy łudził się że tak się mogło stać jest fascynującym komentarzem do najnowszej historii Unii Europejskiej. Ujawnia jak doświadczenie nauczyło funkcjonariuszy działających z ramienia europejskiego głębokiego państwa oczekiwać że nowowybrani ministrowie, premierzy, nawet prezydent Francji, pękną słysząc pierwszy dźwięk odbezpieczanego rewolweru w ręku EBC.(11) Od 2008, kiedy większość komercyjnych banków strefy euro utrzymuje się dzięki dobrej woli Eurogrupy – potrzebnej Mario Draghiemu z EBC do wydania oficjalnego odstępstwa [waiver] które pozwala mu na przyjmowanie śmieciowego zabezpieczenia oferowanego przez banki w zamian za gotówkę – kilka rządów poddało się znienawidzonej polityce: państwa Bałtyckie, Irlandia, Cypr, Hiszpania, Portugalia, wszystkie zmuszono do posłuszeństwa.(12) W rzeczy samej, Dijsselbloem chełpił się że sposób w jaki potraktowano Cypr w 2013, wkrótce po objęciu przez niego przewodnictwa Eurogrupy, stanie się ‘wzorcem’ do rozwiązywania kryzysów w przyszłości. Groźba zamknięcia banków załatwiała sprawę – to był jego as w rękawie w dniu w którym mnie odwiedził – i teraz go rzucił na stół.

Jeżeli nie chcesz się zobowiązać do ukończenia programu, jest inne wyjście, powiedział. Z chęcią posłucham, odpowiedziałem z nadzieją. Patrząc mi prosto w oczy, powiedział z namysłem. ‘Ty i ja występujemy na wspólnej konferencji prasowej na której ogłaszamy porażkę programu.’

Odparłem że słowo ‘porażka’ nie zadziała zbyt kojąco na rynki i obywateli. Może by je jakoś zastąpić?

Wzruszenie ramionami i spojrzenie pełne udawanego zakłopotania było jego odpowiedzią.

‘Grozisz mi Grexitem, Jeroen?’ zapytałem spokojnie.

‘Nie, ja tego nie powiedziałem,’ zaprotestował.

‘Czy możemy być ze sobą szczerzy?’ powiedziałem. ‘Stawka jest zbyt wielka na owijanie w bawełnę. Powiedziałeś że skoro nalegam na renegocjację programu, program doznaje porażki. To znaczy tylko jedno. I obaj wiemy co.’

Oznaczało to oczywiście że EBC, albo samodzielnie albo poprzez Centralny Bank Grecji, wycofa swoje odstępstwo i odmówi dalszego akceptowania zabezpieczeń w postaci greckich obligacji. W tym momencie nasz rząd nie będzie miał innego wyboru jak tylko wyemitować swoje pieniądze. A gdy impas potrwa dłużej nasze nominowane w euro pieniądze, w pewnym momencie, staną się nową walutą. To był Grexit.

‘Więc, stawiasz mi ultimatum,’ kontynuowałem. ‘Dokładnie mówisz mi: albo poprzesz program który nie zadziała albo wypad ze strefy euro. Można to jakoś inaczej rozumieć niż jak właśnie powiedziałem?’

Przewodniczący Eurogrupy ponownie wzruszył ramionami i uśmiechnął się.

‘To ponury dzień dla Europy w którym przewodniczący Eurogrupy stawia świeżo wybranemu ministrowi finansów ultimatum nie do spełnienia,’ powiedziałem. ‘Nie wybrano nas do wojowania z Eurogrupą, i nie chcę się z tobą przepychać. Ale też nie wybrano nas byśmy skapitulowali w pierwszy tydzień urzędowania opowiadając się za programem który wyborcom obiecaliśmy renegocjować.’

W swoich oczach obaj widzieliśmy impas. Jedyną rzeczą jaka nam pozostawała do uzgodnienia było co każdy z nas powie na konferencji prasowej zaplanowanej na kolejny dzień, tak by ukryć sytuację patową i nie rozjuszyć rynków. On zaproponował pierwszy szkic; ja dokonałem paru poprawek; zapanowała zgoda. Zaproponowałem żeby, już po przemówieniach, najlepiej nie odpowiadać na pytania. On odparł że lepiej będzie na parę odpowiedzieć. Odpowiadając na konkretne zapytania dziennikarzy mógł troszeczkę zagrać na nerwach rynków – na tyle by przyśpieszyć o krok lub dwa postępującą panikę bankową którą trójka rozpoczęła tygodnie wcześniej. Zgodziłem się nie chcąc wyjść na cenzora kneblującego wolne media.

Sala konferencyjna była pełna. Kiedy zapaliły się światełka kamer TV i szum ucichł, zacząłem od standardowych subtelności zgodnych z moją narracją o nowym rozdaniu w partnerskich stosunkach Grecji z jej wierzycielami i Eurogrupą. Każde słowo było wcześniej uzgodnione. On również dotrzymał umowy i nie odchodził od scenariusza budującego fasadę nudnego spotkania zdominowanego przez normalność. Potem przyszedł czas na pytania.

Pierwsze padło pod adresem Jeroena. Czy zgodziłby się na zwołanie międzynarodowej konferencji o Greckim długu, podobnej do tej z Londynu w 1953, na której znacząco anulowano zadłużenie Niemiec?(13) Padła nonszalancka odpowiedź że w Europie już trwa permanentna konferencja oddłużeniowa – Eurogrupa! Uśmiechnąłem się słysząc tą odpowiedź, obiecując sobie samemu jej użyć przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Drugie pytanie było do mnie. Czy będę współpracować z trójką? Moja odpowiedź w pełni zgadzała się z tym co powiedziałem Jeroenowi w moim biurze: ‘Musimy byś świadomi różnicy między prawnie umocowanymi instytucjami Unii Europejskiej, takimi jak Komisja Europejska albo Europejski Bank Centralny, jak również międzynarodowe instytucje w rodzaju MFW – organizacjami z uczestnictwa w których Grecja jest dumna – i trójstronnym komitetem utożsamianym z narzucaniem programu do którego zanegowania i zmiany wybrano nasz rząd. Naszemu rządowi przyświecać będzie wola porozumienia z dobrze ukonstytuowanymi w prawie instytucjami Unii Europejskiej, i oczywiście z MFW. Ale z trójstronnym komitetem stawiającym sobie za cel narzucenie programu którego logikę mamy za anty-Europejską, z tym komitetem, którego lichą konstrukcję podważa nawet Parlament Europejski, nie zamierzamy współpracować.’

Był to ten sam argument jaki podniosłem w moim biurze wobec Jeorena i z którym niechętnie ale się zgodził: tak dla bliskiej i owocnej współpracy z instytucjami, ale nie dla upokarzających działań trójki. W miarę słuchania w słuchawce tłumaczenia mojej odpowiedzi, na jego twarzy pojawiała się coraz większa dezaprobata. Kiedy tłumaczenie umilkło, gniewnie wyciągnął słuchawkę z ucha i pochylając się nade mną wyszeptał, ‘Właśnie pogrzebałeś trójkę!’

‘Oh!’ odpowiedziałem. ‘Nie zasługuję na taki komplement.’

Odwracając się, Jeroen podskoczył na równe nogi i chciał szybko wyjść. Ale zdążyłem się podnieść na czas i wyciągnąłem do niego rękę na pożegnanie. Trochę odrzucony przez mój gest, jako że w drodze do wyjścia musiał przejść obok mnie, niezdarnie potrząsnął moją dłoń nawet się nie zatrzymując. Błysnęły flesze aparatów fotograficznych. Zdjęcia przedstawiały nieobytego z manierami przewodniczącego Eurogrupy niegrzecznie przeciskającego się obok mnie i nie kończącego zwyczajowego uścisku dłoni.

Dla mnie po tej konferencji prasowej ulice Aten zmieniły się na zawsze. Taksówkarze, dżentelmeni w gajerach, starsze babcie, szkolna dzieciarnia, policjanci, stateczni ojcowie rodzin, nacjonaliści i lewicowi krnąbrni antyfaszyści – całe społeczeństwo którego poczucie dumy i godności zostało nadszarpnięte przez uległość poprzednich rządów wobec trójki i jej politycznych mocodawców – zatrzymywało mnie na ulicach i dziękowało za tą krótką chwilę. Nawet kierowca zatrzymał swój autobus na środku drogi, wysiadł i uścisnął mi dłoń.

Jak wszystkie dobre rzeczy, i ta miała swoją cenę. Media, establishment i oligarchia od teraz brali mnie za swojego Wroga Publicznego Numer Jeden. Parlamentarzysta umieścił na Facebooku wpis popierający przewodniczącego Eurogrupy, brzmiący ‘Jeroen, nie daj się!’ Było to echo hasła osławionych greckich czarnorynkowych handlarzy popierających kampanię Rommela w Północnej Afryce, ze strachu przed zwycięstwem Aliantów które położyłoby kres okupacji i ich modelowi biznesowemu.(14) Rzucono na mnie oskarżenia o narcyzm, gburowatość i psychopatię tym intensywniej, im wyżej na ulicach wznosiła się fala uznania i sympatii dla mnie.

Poza zapewnieniem mi dozgonnej nienawiści greckiego trójkąta grzechu, błazenada Jeroena na sali konferencyjnej miała bardziej wymierny efekt, wzmacniając oczekiwania (i przez to samo zjawisko) przyśpieszonego odpływu gotówki. Giełda w Atenach dołowała rekordowo; udziały banków spadały jeszcze szybciej, i wypłaty się nasiliły. Opuszczając salę konferencyjną, uświadomiłem sobie że nie ma chwili do stracenia. Czas był wyjechać na planowane tournee po Europie Północnej. Jego dwoma celami było uspokojenie nerwów światowej finansjery i ustalenie na ile ultimatum Jeorena miało poparcie MFW i reszty Eurogrupy, szczególnie rządu Francji.(15)

Gdy wracałem do swojego biura, mój sekretarz poinformował mnie że minister finansów Francji zaprasza mnie do Paryża. To będzie pierwszy przystanek mojego tournee, gdzie oprócz formalnych spotkań z francuskimi odpowiednikami, zaplanowano cztery tajemne spotkania: z Poulem Thomsenem, szefem MFW na Europę, z Pierrem Moscovici, komisarzem europejskim odpowiedzialnym za gospodarcze i ekonomiczne porfolio UE, z Benoîtem Coeuré, drugim w hierarchii EBC, i z szefem sztabu Prezydenta Francji Hollande. Następny miał być Londyn, w którym bije serce światowych finansów. Przez ostatnich kilka dni byłem w kontakcie z Normanem Lamontem, który zaaranżował spotkania z ludźmi City, Martinem Wolfem z Financial Times i Georgem Osbornem na 11 Downing Street. Dodatkowo, i jak się okazało znacząco, londyński oddział Deutsche Banku zwołał posiedzenie więcej niż dwustu finansistów chętnych ze mną porozmawiać. Po Londynie, wyruszam do Rzymu spotkać się z Pier Carlo Padoanem, ministrem finansów Włoch. Wreszcie, konieczna była wizyta we Frankfurcie, na rozmowy z Mario Draghim i resztą zarządu EBC w ich nowiutkim wieżowcu.

Gdy wchodziłem, zadzwoniłem do Euclida podzielić się wiadomością: wyjeżdżamy pojutrze, powiedziałem mu. Euclid zaprotestował że musi najpierw ogarnąć swoje ministerstwo. Uciąłem jego argumenty: przede wszystkim starłem się z Alexisem i ściągnąłem Euclida na to stanowisko by mógł ze mną jeździć po Europie. ‘Przynajmniej nie pozwolę ci rozwinąć twoich prawicowych skrzydeł, szczególnie w towarzystwie kumpli Torysów,’ Euclid odpowiedział na poły żartując.

Sam w biurze, usiadłem zaczerpnąć tchu. Zadzwoniła komórka. To Danae dzwoniła z Austin. Jak się mam? Nie może być lepiej, zażartowałem. Krótko opowiedziałem jej o wydarzeniach dnia oraz o planach podróżniczych. Ona zrewanżowała się relacją ze starcia z drobnymi tyranami zarządzającymi naszym budynkiem w Austin i biurokracją zwolnienia mieszkania. Potem zapytała czy mnie to wszystko nie przygniata. Odparłem że najbardziej przeraża mnie wróg bezpośrednio u bram, lokalny establishment głęboko zakorzeniony w moim ministerstwie. Danae troszczyła się tylko o naszą jedność: ‘Jeśli Alexis i ty będziecie trzymać się razem, dacie radę.’ Do dzisiaj jestem przekonany że miała rację.

(11) Proszę rozważyć przykład François Hollande. Wybrano go w 2012 po złożeniu obietnicy wyborczej przeciwstawienia się ‘fiskalnemu pakietowi’ oszczędności Kanclerz Merkel i użycia francuskiej siły do przeciągnięcia UE na ścieżkę wzrostu i ożywienia stymulowanego publicznymi inwestycjami. I już dzień po wyborach, cała ta odważna gadka poszła w zapomnienie, by nigdy nie powrócić. Dlaczego? Źródła bliskie prezydentowi powiedziały mi że zaraz po jego wyborze otrzymał telefon z centralnego banku Francji ostrzegający że banki francuskie są w poważnych tarapatach i że niezbędna pomoc EBC może nie nadejść jeśli pozwoli sobie na antagonizowanie Berlina.

(12) Poruszone Rozdział 6 w Varoufakis, 2016.

(13) W 1953 rząd USA doprowadził do tak zwanego Londyńskiego Porozumienia O Długach [London Debt Agreement]. Jego istotą było przekonanie przez USA Wlk.Brytanii, Francji, Grecji, Włoch, Hiszpanii, Szwecji, Jugosławii, Norwegii, Szwajcarii i wielu innych krajów do umorzenia największej części niemieckich długów sprzed wojny wobec nich. Rząd brytyjski protestował, argumentując że Niemcy zarówno mogli je spłacić i mieli moralny obowiązek to zrobić. Waszyngton zawetował Londyn i, dając przykład, natychmiastowo umorzył pożyczki udzielone Bonn po roku 1945. Niemieckie długi wobec krajów i prywatnych wierzycieli zostały przystrzyżone o więcej niż 70 procent. Poruszone w Varoufakis, 2016.

(14) Βάστα Ρόμελ! – z greckiego czasownika βαστώ albo βαστάζω, które tłumaczy się na ‘dać radę’, ‘znieść’, ‘wytrzymać’.

(15) Brałem za oczywiste że Jeroen nigdy by sobie nie pozwolił na postawienie ultimatum bez zgody Berlina. Założyłem również że nie mogliśmy liczyć na znaczącą pomoc Paryża. Mimo to, spoczywał na mnie obowiązek zweryfikowania do jakiego stopnia Paryż wcześniej uzgodnił z Berlinem nasze przyduszanie albo jak bardzo mogę liczyć na wsparcie francuskiego ministra finansów w Eurogrupie.