Adults In The Room by Yanis Varoufakis

W PIELESZACH

Obudziło mnie pukanie do drzwi około jedenastej rano. To była Esmeralda, córka Danae, sprawdzająca co robię. Gdzie byłem przez ostatnie trzy dni? Czy jeszcze w ogóle żyłem? Zapewniłem ją że mam się dobrze. Wskazała na gapiów gromadzących się przed oknami naszego mieszkania na pierwszym piętrze próbujących zajrzeć do środka, z których najbardziej śmiali robili sobie zdjęcia na moim motocyklu. Ostrzegła mnie matczynym tonem bym włożył coś na siebie zanim pójdę do kuchni zrobić sobie kawy.

Pod wieczór na drugi dzień wyruszałem do Paryża, teraz planowałem w ciągu dnia przygotować nieoficjalny techniczny dokument o restrukturyzacji długu. Wiedziałem że urzędnicy z którymi się spotkam pracowali w troskliwie umacnianym przekonaniu że zażądam umorzenia długów jakie jest politycznie niemożliwe. W technicznym dokumencie próbowałem zademonstrować że wzajemne korzyści są możliwe. Przez lata cytowałem swoim studentom słynne wersy Adama Smitha ‘Nie spodziewamy się kolacji dlatego że rzeźnik, piwowar, albo piekarz są życzliwi. Odwołujemy się nie do ich ludzkich uczuć ale do ich egoizmu i nigdy nie mówimy o swoich potrzebach ale o korzyściach dla nich.’(22)

Analogicznie, zdzierałbym gardło na próżno apelując do sumienia wierzycieli, twierdząc że Grecję potraktowano niesprawiedliwie albo gdybym powoływał się na jakieś moralne prawo do umorzenia długów. Ci ludzie doskonale wiedzieli jak potraktowano Greków i spływało to po nich. Moim zadaniem było wygrać wojnę a nie debatować na tematy społeczne. Więc musiałem przedstawić wierzycielom co mogą zyskać.

Tak więc, w nieoficjalnym dokumencie (przytoczonym w Aneksie 4) zilustrowałem jak niepodpisanie kolejnej pożyczki przedłuż-i-udawaj [extend-and-pretend] może być w interesie wierzycieli. Zawierał on proste pomysły na zamianę długów [debt swap] które kosztowałyby ich, politycznie i finansowo, daleko mniej niż kontynuacja błędnego koła rozpoczętego w 2010 albo zdławienie naszego rządu o jakim wspomniał Jeroen dzień wcześniej.

Kiedy go ukończyłem, zadzwoniłem do Xenii, mojej jedenastoletniej córki która mieszkała w Sydney. ‘Tato,’ powiedziała zanim miałem szansę powiedzieć halo, ‘wiesz że zniszczyłeś mi życie?’ Widocznie paparazzi obozowali przed jej szkołą czekając na okazję do fotki córki greckiego ministra finansów. Najlepiej jak potrafiłem próbowałem ją ukoić, na próżno. ‘Dlaczego po prostu nie zrezygnujesz? Życie jest okropne,’ skarżyła się. Odpowiedziałem że nie musi się martwić; mnóstwo ludzi pracuje nad moją rezygnacją. Ani trochę jej to nie uspokoiło.

Kiedy Xenia zakończyła naszą pogadankę, w ciszy mieszkania wypłynęły na wierzch uporczywe zmartwienia. Czy Alexis, Pappas i Dragasakis poprą moje propozycje restrukturyzacji? Tak, zgadzali się z ich podstawową logiką w ramach naszego przymierza i dali mi carte blanche na zaproponowanie zamiany długów. Niemniej jednak, przed zwerbowaniem mnie pozycja Syrizy nie oznaczała nic więcej ponad żądanie nieokreślonego zmniejszenia długu. Połowa partii ciągle domagała się unilateralnego strzyżenia długu, większość nawet nie była wtajemniczona w zamianę długów, tylko słabe, werbalne przymierze wiązało dowodzące trio z moją strategią, a ja bez trudu wyobrażałem sobie że gdy walczę w Brukseli Ateny odwracają się do mnie plecami.

Jedynym współpracownikiem który na pewno w pełni rozumiał i popierał moje propozycje restrukturyzacji był Euclid. Jako człowiek z Syrizy, mógł przedstawić te propozycje partyjnym bonzom jako coś czym naprawdę były: sprytną strategią zdobycia potrzebnego Grecji zmniejszenia długu bez stawiania kanclerz Merkel w sytuacji politycznie bez wyjścia. Przez następną godzinę przygotowywałem instruktaż dla Alexisa, z kopią do Pappasa i Dragasakisa, mając nadzieję że gdy zdemistyfikuję propozycje i dobrze je uargumentuję będą ich bronić na komitecie centralnym Syrizy przed oskarżeniami ze strony rewolucyjnych gorliwców domagających się więcej i umiarkowanych hamulcowych domagających się mniej.

Wybiło popołudnie gdy mogłem odhaczyć przygotowanie nieoficjalnego dokumentu, instruktażu dla Alexisa i kilka pilnych telefonów. Spojrzałem na zegarek i uświadomiłem sobie że miałem półtorej godziny na dotarcie do ministerstwa, skąd samochód (mały dziesięcioletni Hyundai, bo BMW już nie było) miał mnie odwieźć na lotnisko. Moja siostra wcześniej wysłała mi SMS o wizycie u niej naszego dziewięćdziesięcioletniego ojca; fajnie by było gdybym wpadł, o ile to możliwe, i zobaczył się z nimi wszystkimi: moim ojcem i siostrą, jej mężem i ośmioletnim siostrzeńcem. Dosiadłem motocykla i po pięciu minutach pędziłem przez pustawe w sobotnie popołudnie ulice.

Dotarłem do mieszkania siostry i ze świata ministrów wkroczyłem do świata zupełnie innego, wibrującego otuchą. Widząc moich krewnych zebranych razem, przy zwyczajnych rodzinnych czynnościach, zorientowałem się jak doskwierał mi brak paru rzeczy: nieobecność Danae w Austin, osamotnienie na politycznym stanowisku i, nade wszystko, utrata matki, której przez ostatnich siedem lat nie przyjmowałem do wiadomości poza nielicznymi momentami słabości.

(22) Badania Nad Naturą i Przyczynami Bogactwa Narodów, 1776, Księga 1, Rozdział 2.