Adults In The Room by Yanis Varoufakis

OBIECUJĄCE POCZĄTKI: 1. KOMISARZ

Zanim został komisarzem UE, Moscovici był ministrem finansów Francji. Kiedy zwolniła się najważniejsza posada gospodarcza w Unii Europejskiej, prezydent Francji François Hollande nalegał by otrzymał ją Francuz. Ale był w tym kruczek. Berlin był (i ciągle jest) chętny ograniczyć przy pomocy Brukseli deficyt budżetowy Francji, więc ostatnią rzeczą jakiej pragnął było wyznaczenie do tego zadania Francuza, w dodatku byłego jej ministra finansów. Z drugiej strony, Berlin musiał jakoś wynagrodzić Prezydenta Hollande za wykonanie wolty o 180 stopni i wprowadzanie oszczędności zaraz po wyborach wygranych dzięki hasłom o poluzowaniu zaciskanego pasa. Ten problem znalazł rozwiązanie jakie każdy na miejscu Pierrea Moscovici uważałby za poniżające: Moscovici dostał tą posadę, ale powstało też nowe stanowisko, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, specjalnie by go pilnować. By jeszcze przyłożyć leżącemu, Berlin wyznaczył na to stanowisko byłego premiera Łotwy, którego największym przyczynkiem do chwały było nałożenie na własny kraj takiego pakietu oszczędnościowego że jego problemy gospodarcze znalazły ‘rozwiązanie’ w emigracji połowy ludności.

Od samego początku Pierre podchodził do mnie jak do przyjaciela, nawet towarzysza. Powiedział mi że całkowicie rozumie moje argumenty. W pewnym momencie wyznał że za młodu był marksistą. Chociaż już nie radykał, chciał bym zrozumiał że ciągle ma w sobie lewicowca który docenia postawę mojego rządu. Nic dziwnego że w Berlinie nie darzyli go zaufaniem. Kiedy przytoczyłem moje niedawne spotkanie z Jeroenem Dijsselbloem, skrzywił się z niesmakiem i poradził bym nic sobie nie robił z jego gróźb.

Nabrawszy otuchy po ciepłych słowach Pierrea, wypróbowałem na nim swój program: kluczowe dla Grecji było zbudowanie relacji z UE w oparciu o nową umowę, ale by mieć szansę na jej opracowanie niezbędny nam był czas i swoboda fiskalna; potrzebowaliśmy, innymi słowy, sześciomiesięcznego pomostu między poprzednim programem i nowym kontraktem między Grecją i UE. Użyłem słowa ‘kontrakt’ w duchu Jean-Jacquesa Rousseau, wzajemnie korzystna relacja między równymi sobie. Ten nowy długoterminowy kontrakt musi zawierać prawdziwą restrukturyzację długu, realistyczną politykę fiskalną i plan reform wycelowany w oligarchię. Wreszcie, potrzebowaliśmy innego nastawienia trójki do Grecji, procedur które by szanowały grecką wrażliwość i rządy prawa, na poziomie krajowym jak i europejskim.

Nie wierzyłem własnym uszom słysząc co Pierre mówił w odpowiedzi: wygłosił ni mniej ni więcej jak pean na cześć mojego programu. Metody trójki rujnują wizerunek UE, przyznał. ‘To się musi skończyć’ brzmiały dosłownie jego słowa. Ku mojej radości i zadziwieniu, zgodził się także z moją sugestią rozdzielenia Komisji Europejskiej, EBC i MFW od trójki jaką zmontowali - dokładnie ta propozycja na którą dwa dni wcześniej obruszył się Dijsselbloem. ‘Niech technokraci rozmawiają z technokratami, a ministrowie z ministrami,’ przyznał. Dodałem że absurdem jest działanie urzędników Banku Centralnego Grecji przypominające komorników wyprzedających majątek państwowy o jaki się powinni troszczyć. To nie do zaakceptowania, powtórzył, dodając że wg niego istotne jest, nie tylko dla Grecji ale dla całej Europy, żeby wymienić trójkę na formę bezpośrednich negocjacji politycznych na tematy gospodarcze między mną i nim.

Nic już nie miałem do powiedzenia. W zasadzie Pierre mnie wyręczył. Więc na pożegnanie gorąco uścisnęliśmy sobie ręce i obiecaliśmy być w kontakcie by planować nasze pierwsze spotkanie Eurogrupy, wyznaczone na 11 lutego, na którym otwarty zostanie nowy rozdział w naszych relacjach.

‘Naprawdę mam nadzieję że rozpoczniemy od nowa, Pierre,’ powiedziałem idąc z nim po schodach do lobby.

‘Na pewno, na pewno,’ odparł ciepło się uśmiechając.

Euclid, cały czas przy mnie, wydawał się zachwycony. ‘Zobaczmy czym nas zaskoczą nasi przyjaciele z MFW,’ powiedział.