Adults In The Room by Yanis Varoufakis

poprzednia następna

CZĘŚĆ DRUGA 16. DOWNING STREET

Eurostar był punktualny. Londyn kusił. Ani sekundę za wcześnie. Zanim przejąłem ministerstwo finansów, €11 miliardów – stanowiących 7 procent bankowych depozytów w Grecji – zostało wycofanych dzięki panice patentu Stournaras–EBC. Greckie banki już aplikowały po nagłe pożyczki ratunkowe.(6) Pętla się zaciskała. Celem tego, kolejnego już etapu mojej podróży, było ocieplenie klimatu finansowego i zdobycie dla nas czasu.

Wcześnie w poniedziałek, 2 lutego 2015 śniadałem z Martinem Wolfem, dziennikarzem ekonomicznym z Financial Times. W ciągu minut zgodził się z moimi szerokimi celami makroekonomicznymi i propozycjami restrukturyzacji długu, wyrażając obawy wyłącznie co do istnienia w Europie woli politycznej do ich realizacji. Później spotkałem Normana Lamonta i kilku ważnych ekonomistów i finansistów, podczas wydarzenia zorganizowanego przez przyjaciela Normana Davida Marsha, szefa Oficjalnego Forum Instytucji Monetarnych i Finansowych, think tanku bankowości centralnej. Cel był ten sam: krótko ich poinformować o i przekonać do moich propozycji. Wydawało się to proste, zważywszy ich umiarkowanie i zdrowy rozsądek.

Moją wizytę u George Osbornea wyznaczono na 11 rano. Ambasador Grecji w Londynie, człowiek o potężnym rozumie który przed Roubatisem służył jako szef greckiego wywiadu, towarzyszył mi i Euclidowi. Gliniarze otworzyli żelazna bramę Downing Street, i rozklekotany Jaguar z ambasady zatrzymał się mniej więcej trzydzieści metrów przed drzwiami pod numerem 11. Poniedziałkowy poranek był pogodny ale przenikliwie mroźny. Mam ubrać raczej rzucającą się w oczy skurzaną kurtkę pożyczoną od ambasadora Francji, czy zostać tylko w jasnej marynarce i dygotać na mrozie przed tłumem fotoreporterów? Miałem na głowie ważniejsze problemy i wysiadłem z samochodu tak jak siedziałem. Od tego czasu zdjęcia ministra odzianego w skórę długo krążyły po mediach.

Zanim przybyłem do Londynu Norman Lamont, który robił za coś w rodzaju pośrednika, zasygnalizował że Osborne byłby wdzięczny gdybym powstrzymał się od publicznego krytykowania jego polityki gospodarczej. ‘Jesteśmy w okresie przedwyborczym i atmosfera gęstnieje,’ powiedział mi Norman.

‘Biorąc pod uwagę że szukam u Georgea poparcia, krytykowanie go nie leży w moim interesie,’ odparłem.

Wyprzedzając nasze spotkanie, biuro Osbornea wyjaśniło prasie dla jakiej przyczyny on ze mną rozmawia: przyczyną jest pogląd kanclerza wg którego kryzys zadłużeniowy Grecji stanowi ‘największe ryzyko dla światowej gospodarki’.

Dzięki tym przygotowaniom, wizyta przybiegała zupełnie gładko. Na Downing Street pod numerem 11 toczyła się przyjacielska i rzeczowa rozmowa. Zrobiło się ciekawie kiedy Osborne zaczął opowiadać w lekko krytycznym tonie jak sam sobie radzi z brytyjską gospodarką. Nie spodziewałem się żadnych wyrazów zwątpienia w obecności lewicowego ministra finansów, i ta zdolność do refleksji nad sobą ociepliła jego wizerunek w moich oczach. Przyznał jak ważne jest posiadanie wsparcia Banku Anglii ‘na każdym kroku’, i śmiał się ze współczuciem z mojej sytuacji, która pod tym względem nie mogła być bardziej różna. Przyznał mi rację że polityka narzucona Grecji przez trójkę wyrobiła oszczędnościom złą sławę. Miałem ochotę wytknąć mu że jego wersja zaciskania pasa też się na nim zemści, ale powstrzymały mnie dobre maniery i determinacja by nie kusić losu. Zamiast tego przeszliśmy do rozmowy co wg nas należy zrobić z euro.

Tutaj George Osborne był w kropce. Jego towarzysze Torysi gardzili wspólną walutą, nawet ci opowiadający się za pozostaniem Wlk.Brytanii w UE. Osborne także niewiele dobrego miał do powiedzenia o euro, ale gdy ośmieliłem się zasugerować że rozpad strefy euro byłby niedobry dla brytyjskiej gospodarki, natychmiast potwierdził. Podzieliłem się własnymi odczuciami o tym dylemacie: ‘Znajduję się w tej dziwacznej sytuacji że ciągle proponuję jak można załatać walutę której konstrukcji i utworzeniu się sprzeciwiałem. Ale wg mnie nawet ci z nas najbardziej wobec euro krytyczni mają moralny i polityczny obowiązek podejmowania prób jej naprawienia, po prostu dlatego że jej dezintegracja spowoduje tyle ludzkiego cierpienia.’

Postrzeganie euro przez Osborne było czymś paradoksalnym. Pomimo pozostawania Eurosceptykiem i przeciwnikiem euro rozumiał że jego upadek spowoduje destabilizację i uwolni w brytyjskiej gospodarce potężne siły deflacyjne. Jedynym sposobem na osłonienie Wlk.Brytanii było uratowanie euro. A jednym sposobem na uratowanie euro była większa integracja strefy euro, co z kolei było rzeczą której większość Torysów była w najwyższym stopniu niechętna. Proponując radykalne kroki naprawy nielubianej przez nas obu waluty, Osborne tracił przyjaciół wśród brytyjskiej Eurosceptycznej Prawicy a ja traciłem swoich przyjaciół wśród lewicowych towarzyszy. Pomimo ideologicznej przepaści dzielącej nas od siebie, kryzys wywołany cudaczną architekturą monetarną wepchnął nas do tej samej łódki.

Przerobiwszy większość poważnych tematów, George, ja i Euclid popijając angielską herbatę śniadaniową, skierowaliśmy dyskusje na bardziej niefrasobliwe tory. Osborne uznał za odpowiednie skomplementowanie mojej angielszczyzny.

‘Dziekuje, George, ale zachowaj swoje komplementy na później, kiedy usłyszysz Euclida.’ Euclid, spędziwszy dzieciństwo w Londynie, mówił jak rodowity Anglik. Ale naprawdę na Georgeu zrobiło wrażenie że Euclid należał do abiturientów St Paul, publicznej szkoły na brzegu Tamizy do którego uczęszczał także Georg. Jak się ze sobą zgadali brzmiało to jak spotkanie uczniów z wyższych stref. Później, zawsze kiedy Euclid kpił z moich kumpli Torysów, przypominałem mu o jego koneksjach ze szkoły powszechnej.

Wychodząc, zostawiłem mojemu gospodarzowi myśl na do widzenia: byłoby kapitalnie gdybym miał jego wsparcie na Ecofin, Radzie do Spraw Gospodarczych i Finansowych UE, dla moich wysiłków skierowanych przeciwko polityce wobec Grecji co do której zgadzaliśmy się że jest absurdalna. Osborne przytaknął ale kiedy przyszło co do czego nie pomógł ani razu, wybierając zamiast tego postawę Małego Anglika, siedzącego w Brukseli cicho chyba że sprawa dotyczyła wąskiego interesu brytyjskiego, City w szczególności. Taka jest jego siła, City było miejscem do którego zmierzaliśmy w następnej kolejności, na serię spotkań z finansistami Londynu zorganizowanymi przez moich znajomych z Deutsche Banku. Jutro rano będzie widać na ekranach Bloomberga na całym świecie czy udało mi się ich skaptować. Tymczasem, na mnie i na Euclida przed drzwiami pod numerem 11, przy Jaguarze, czekała masa fotoreporterów, kamer telewizyjnych i dziennikarzy.

Z powrotem w hotelu na półgodzinny odpoczynek przed kolejną turą maratonu, zadzwonił telefon komórkowy. ‘Skąd żeś wytrzasnął ten płaszcz?’ zapytała Danae. Dzwoniła z Austin, gdzie znajomi oglądający telewizję zaalarmowali ją o moich modowych wyczynach.

‘Czego mu brakuje?’ zapytałem. ‘Myślałem że jest spoko, no nie?’ Jej dobitna krytyka chodzi za mną do dzisiaj.

‘Muszę się tutaj w Austin ze wszystkim uprać i jak najszybciej wracać,’ powiedziała.

Tak, pomyślałem. Niech wraca jak najszybciej, ale z powodów zupełnie innych niż moda.

(6) Program ELA dostarczał mniej więcej €22 miliardy pieniędzy. Ludzie z Morgan Stanley, którzy z jakichś powodów uznali za korzystne dzielenie się ze mną swoją wiedzą, informowali mnie że poza ELA cztery greckie systemowe banki dysponują kolejnymi €30 miliardami dzięki bonom strukturalnym (albo, jak je nazywają maklerzy, ABS/Covered) w ich posiadaniu. Dodali że, w ich opinii, strefa euro nie ośmieli się do końca nas zdusić bo Grexit drogo by ich kosztował.