Adults In The Room by Yanis Varoufakis

poprzednia następna

CZĘŚĆ DRUGA 17. ZAKLINANIE FINANSOWEJ KOBRY

W olbrzymiej sali zgromadziło się ponad dwustu reprezentantów przedsiębiorstw finansowych różnego typu. Krótkie wprowadzenie wygłosili funkcjonariusze Deutsche Banku greckiego pochodzenia którzy byli tak mili zorganizować to spotkanie. Zamiast stać na podeście wolałem przemierzać salę z przenośnym mikrofonem w dłoni. Rozpoczynając w pełni zdawałem sobie sprawę z wyzwania jakie doskonale opisał Ambrose Evans-Pritchard, dziennikarz ekonomiczny Daily Telegraph, w jednym ze swoich artykułów: ‘Grecka klapa, chociaż straszna, nie jest tragedią w antycznym tego słowa znaczeniu: przeznaczenie ciągle jest w rękach ludzi. Z mądrą strategią, wszystko jeszcze może znaleźć szczęśliwe zakończenie, bez morza łez.’

Moja strategia, przynajmniej na tej sali, była prosta: mówić jak jest, bez upiększania, przyznając się do widocznych słabości naszego rządu. Nic nie robi na finansistach większego wrażenia niż kombinacja uczciwości i zręcznej inżynierii finansowej.

Uczciwość wymagała bym dwóch spraw nie owijał w bawełnę. Po pierwsze, jak im powiedziałem, państwo Greckie zbankrutowało w 2010, i żadne oszczędności albo nowe kredyty tego nie zmienią. Widziałem ulgę na ich twarzach gdy usłyszeli greckiego ministra finansów który nie próbuje, jak wszyscy jego poprzednicy, przekonywać że Grecja ma co prawda przejściowe kłopoty z płynnością ale niedługo będzie w pełni wypłacalna. Ci ludzie znali prawdę i pochlebiało im potwierdzenie z mojej strony.

Po drugie, przyznałem że nasz gabinet jest podzielony; są w nim, owszem, tacy którzy chcą Grexitu, niezainteresowani negocjacjami z UE i MFW, przekonani że nic dobrego z nich nie wyniknie, po prostu chcący wyjść. I są też skupieni wokół premiera zwolennicy negocjowanego rozwiązania w ramach strefy euro. Jednak, dodałem optymistycznym tonem, ten podział nie wpłynie na przebieg negocjacji, które będą prowadzone przez wąski zespół pod moim kierownictwem. Nasi koledzy z obozu Grexitu nie będą nam przeszkadzać tylko cierpliwie czekać na pozytywne wieści z negocjacji. Tak długo jak oficjalni wierzyciele Grecji, UE i MFW, będą chcieli zawrzeć wzajemnie korzystną umowę, świat finansów nie ma powodów obawiać się moich rządowych kolegów z Platformy Lewicy.

Potem przyszła kolej na inżynierię finansową streszczoną w moim nieoficjalnym dokumencie. Biorąc pod uwagę poziom wiedzy moich słuchaczy, mówiłem do nich językiem dużo bardziej technicznym niż przy innych okazjach, tak by nie mieli wątpliwości że wiem o czym mówię – i że sami będąc na moim miejscu przedstawiliby coś podobnego.

W końcu, poruszyłem temat tak bliski każdemu neoliberalnie nastawionemu finansiście: prywatyzację. Zacząłem od przyznania że prawdopodobnie wielu na sali, okupujących przeciwny do mojego biegun polityczny, nie zgadza się z moimi poglądami na cel i wiele innych aspektów prywatyzacji. Ale jestem pewien że co do jednego jesteśmy zgodni, mówiłem, mianowicie że wyprzedawanie aktywów gdy ceny pikują w dół jest głupotą; oraz że gwałtowna wyprzedaż gdy kupujący nie maja żadnych planów inwestycyjnych a chcą tylko przejąć majątek jest idiotycznym pomysłem. Uwzględniwszy koszmarne środowisko w jakim przychodzi nam działać, zapewniłem ich o naszym całkowitym odideologizowaniu tematu prywatyzacji: gdy mnie ktoś zapyta czy popieram prywatyzację, moja odpowiedź zabrzmi, ‘zależy co prywatyzujemy – port, koleje, plażę, elektrownię?’ Nigdy bym nie sprzedał plaż, powiedziałem, tak jak nigdy bym nie sprywatyzował Partenonu. A prywatyzacja sieci energetycznej z pewnością zapewnia pogorszenie systemu z punktu widzenia społeczeństwa i przyrody. Ale w przypadku portów i lotnisk, sformułowałbym cztery kryteria: jak dużo kupujący deklaruje zainwestować w kupowany biznes; czy kupujący respektuje prawa pracownicze i zapewnia przyzwoite wypłaty i warunki pracy; standardy ochrony środowiska; jak bardzo kupujący byłby zobowiązany do wspierania małych i średniej wielkości lokalnych przedsiębiorstw. Przy wypełnieniu tych czterech kryteriów, nie tylko zgadzam się na prywatyzację ale ją gorąco popieram i promuję.

Las rąk się podniósł gdy przyszedł czas na pytania. Przez ponad dwie godziny spacerowałem po sali, odpowiadając na każde pytanie. Niektóre brzmiały wrogo, inne łagodniej. Postawiłem sobie za cel odpowiedzieć wyczerpująco na wszystkie. Słysząc ciepłe oklaski na koniec sesji, miałem poczucie dobrze wypełnionego obowiązku.

Podczas gdy nasi gospodarze odprowadzali mnie i Euclida do wyjścia, trzech albo czterech z najbardziej wpływowych graczy w City obecnych na sali podeszło by powiedzieć że są pod wrażeniem. ‘Jutro zobaczysz odbicie tego wrażenia na wykresach giełdowych,’ jeden z nich zapewnił mnie kordialnie podając mi rękę.

‘W innych okolicznościach, przygotowałbym raport dla Komitetu Centralnego z rekomendacją by ciebie zesłać do gułagu,’ zażartował Euclid.

‘Towarzyszu, z radością przyjmę gułag za prawicowe odchylenia jeżeli tylko pomoże nam to wykonać zadanie – i jeżeli obiecasz odwiedzać mnie od czasu do czasu by pokazać mi swoją zszokowaną tak jak teraz twarz!’ ripostowałem.

Później tego wieczora jedliśmy kolację w siedzibie naszego ambasadora w Londynie. Byli tam Norman Lamont i David Marsh, jak również mój wielki amerykański doradca i poplecznik, Jeff Sachs, który przyjechał prosto z Heathrow. Cieszyłem się że mam go przy sobie. Kolejnym gościem był Reza Moghadam. Reza reprezentował Morgan Stanley ale, podobnie jak Jeff Sachs, poprzednio pracował dla MFW. Co więcej, jeszcze przed rokiem był poprzednikiem Poula Thomsena na jego stanowisku. Moja rozmowa z nim była fascynująca. Potwierdził wszystko co mówiłem od 2010 o programie dla Grecji – błąd jaki popełnił MFW przystępując do bailoutów Grecji, bezduszność trójki i, w szczególności, podstawowy powód dla którego MFW i UE dusiła nas finansowo: brak odwagi do przyznania się do już poczynionych błędów. Zwróciłem uwagę Euclidowi, słuchającemu nas z niedowierzaniem, że co innego gdy takie rzeczy mówimy my, lewicowcy, ale co innego słyszeć je z ust samych zainteresowanych – od gościa który jeszcze parę miesięcy temu własnoręcznie wdrażał program grecki.

Przy kawie i drinkach po kolacji zastanawiałem się czy moje propozycje zostały kupione. Finansjera Londynu, politycy partii konserwatywnej, wpływowi dziennikarze i byli członkowie MFW wszyscy zapewniali mnie że rozumieją. Tak, byliśmy lewicowym rządem, ale prosiliśmy europejskich mocarzy tylko o odrobinę zdrowego rozsądku.

Relacje na temat moich wizyt w Paryżu i Londynie jakie pojawiły się w głównych mediach wydawały się pozytywne. BBC raportowało: ‘Ekonomista na stołku Ministra Finansów zabiegający o renegocjację potężnych zobowiązań finansowych Grecji mówi że jego priorytetem jest dobro wszystkich Europejczyków i wyklucza przyjęcie kolejnych pożyczek z bailoutów … Jak powiedział, “Wszyscy teraz przypominamy uzależnionego narkomana szukającego kolejnej dawki. Ten rząd próbuje zerwać z tym nałogiem.”’(7)

Wreszcie przesłanie zaczęło być słyszalne. Ale gasząc światło na kilka godzin snu przed lotem do Rzymu, niespokojnie czekałem kolejnego poranka. Czy giełda w Atenach pójdzie do góry? Desperacko potrzebowałem tego wzrostu na rynkach by pokazać inwestorom i innym rządom UE że potrafimy wywołać falę optymizmu; by zasiać ideę w umysłach UE i MFW że skorzystają na dogadaniu się z nami.

(7) Zobacz http://www.bbc.com/news/world-europe-31083574