Adults In The Room by Yanis Varoufakis

poprzednia następna

CZĘŚĆ DRUGA 23. IDŹ Z TYM DO INSTYTUCJI!

Zostawiwszy to niefortunne nieporozumienie za nami, skierowałem rozmowę z powrotem na restrukturyzacje długu i moją propozycję zamiany długów [debt-swap]. Schäuble nawet nie spojrzał na mój nieoficjalny dokument. Podał go jednemu ze swoich podministrów niemalże z obrzydzeniem mówiąc że to temat dla ‘instytucji’ – sam tego określenia użyłem w Atenach na wspólnej z Jeroenem Dijsselbloemem konferencji prasowej, z sugestią że nawet minister finansów Niemiec niechętnie używa słowa ‘trójka’. Miało się to stać standardową taktyką Berlina do samego końca. Zawsze gdy składaliśmy Kanclerz Merkel albo Ministrowi Schäuble jakąś propozycję – dotyczącą długu, prywatyzacji, emerytur, szarej strefy i tym podobnych – po prostu odsyłali nas do ‘instytucji’. Oznaczało to zupełny brak negocjacji na linii Berlin-Ateny, to po prostu nie było ich zadaniem.(13)

W tym momencie w pięknym stylu wtrącił się Euclid. Po niemieckiej stronie przemawiał nie kto inny jak Wolfgang. Eleganckimi zdaniami Euclid wykazał nieodpowiedzialność przerzucania problemów o wielkiej politycznej wadze na technokratów którzy już wielokrotnie pokpili sprawę greckiego długu, podatków i społecznej biedy, pokazując tym samym absurdalność odpowiedzi Schäublego. Wspaniale że miałem Euclida przy sobie, który licytował ostro dzięki czemu ja mogłem łagodzić sytuację. Jeśli mam skierować swoje propozycje do ‘instytucji’, to aby zaistniała szansa na dojście do działającego porozumienia konieczny jest w interesie wszystkich okres ‘ciszy i spokoju’, albo finansowej stabilności. Wolfgang jak gdyby przytaknął.

Ta postawa kontrastowała z przewodniczącym Eurogrupy. Opisałem jak groził mi zamknięciem banków, w moim biurze, zaledwie trzy dni po tym jak się do niego wprowadziłem. ‘Niezbyt grzeczne z jego strony,’ rzekłem cierpko.

Wolfgang zareagował gniewem. ‘Nie miał powodu pojawiać się w Grecji. Nie było takiego polecenia.’

Schäuble nie zwykł udawać, ergo przekonał mnie że Dijsselbloem przyjechał na własną odpowiedzialność. Jeżeli miał nadzieje na łatwe zwycięstwo dla swojego przełożonego, można powiedzieć że przyniosły one rozczarowanie: jego szef z pewnością nie był zadowolony.

(13) Oczywiście, kiedy faktycznie przedstawialiśmy nasze propozycje instytucjom, instytucje także odmawiały ich rozpatrzenia, i żądały stosów dodatkowych danych. Celem tego niekończącego się gromadzenia danych było odwleczenie potencjalnej odpowiedzi, pozytywnej albo negatywnej, na nasze prośby. Tymczasem media informowały że do Berlina, Brukseli i Frankfurtu przyjeżdżałem z pustymi rękami.