Adults In The Room by Yanis Varoufakis

poprzednia następna

CZĘŚĆ DRUGA 30. NA EUROGRUPIE

Więzienie nie jest medialne jeżeli więźniowie cierpią w milczeniu. Ale kiedy wybucha rewolta z którą rozprawiają się władze, wtedy pojawiają się półciężarówki z antenami satelitarnymi. Jeszcze zanim mój samolot wylądował w Brukseli, prasa przytaczała ostatnią przemowę Alexisa w parlamencie jako dowód na nasze wycofywanie się z reform i tym samym kopanie sobie grobu.(6) Kiedy dotarłem do samego budynku Komisji Europejskiej, miejsce zaplanowanej Eurogrupy, wrażenie robił gwar zebranych korpusów prasowych.

Przed samym spotkaniem Eurogrupy, widziałem się z Christine Lagarde, szefową MFW. Jej pozytywne nastawienie i otwartość na propozycje z naszego nieoficjalnego dokumentu podbudowały mnie psychologicznie. (Na końcu tego spotkania Christine Lagarde głośno poprosiła mnie o pracę w ramach programu, pomimo jej niezwykłego wyznania że nie może się on udać, jak to opisałem w ‘Bailoutistan’.) Później, jej przesłanie do zgromadzonych dziennikarzy brzmiało: ‘Są kompetentni, inteligentni, myślą nad swoimi problemami. Musimy ich wysłuchać. Zaczynamy razem pracować, ten proces dopiero się rozpoczął i na pewno jeszcze potrwa jakiś czas.’

Na początku korytarza, idąc na samo spotkanie, natknęliśmy się na Jeroena Dijsselbloema. Joeren wyglądał zdecydowanie ponuro widząc mnie i Christine gaworzących przyjacielsko. Może przypomniał sobie swoją pechową wizytę u mnie w Atenach. Weszliśmy i zajęliśmy nasze miejsca.

Eurogrupa to ciekawe zwierzę. Nie ma legalnego oparcia w żadnych traktatach UE, a pomimo to jest ciałem podejmującym najbardziej zasadnicze decyzje Europy. Jednocześnie większość Europejczyków, włączając większość polityków, prawie nic o niej nie wie. Zebrania odbywają się przy wielkim prostokątnym stole. Ministrowie finansów zasiadają wzdłuż jego dwóch dłuższych boków, każdy w towarzystwie jednego doradcy który reprezentuje ich również w Grupie Roboczej Eurogrupy. Jednakże, prawdziwa władza siedzi po obu końcach stołu.

Na jednym końcu, po mojej lewej stronie, siedział przewodniczący Eurogrupy, Jeroen Dijsselbloem. Po jego prawicy był Thomas Wieser, przewodniczący Grupy Roboczej Eurogrupy i prawdziwy władca po tej stronie stołu; po jego lewej stronie byli reprezentanci MFW, Christine Lagarde oraz Poul Thomsen. Na drugim końcu stołu był Valdis Dombrovskis, komisarz do spraw euro i dialogu społecznego, którego prawdziwym zadaniem było pilnowanie (w imieniu Wolfganga Schäuble) Pierrea Moscovici, komisarza od gospodarki i spraw finansowych, który siedział po lewicy Łotysza. Po prawej stronie Dombrovskisa, tymczasem, siedział Benoît Coeuré a za nim Mario Draghi reprezentujący EBC.

W tym samym rogu stołu co Draghi, ale przy dłuższym boku i prostopadle do niego, zasiadał Wolfgang Schäuble. Przez tą bliskość czasami między nimi iskrzyło, ale te iskry niczego nie oświetlały. Po tej samej stronie co Schäuble siedzieli o czym wkrótce się przekonałem jego klakierzy: ministrowie finansów Finlandii, Słowacji, Austrii, Portugalii, Słowenii, Łotwy, Litwy i Malty. Moje miejsce znajdowało się niemal po przekątnej od Schäublego, obok innych utracjuszy, zgrabnie posadzonych obok siebie: po mojej lewej był Michael Noonan z Irlandii, po prawej Luis de Guindos z Hiszpanii, a za de Guindosem siedział Pier Carlo Padoan z Włoch. Michel Sapin z Francji także siedział po naszej stronie, obok Padoana.

Na normalnych spotkaniach Eurogrupy sposób w jaki trójka i jej procesy przejęły rządy w kontynentalnej Europie ilustrował fascynujący rytuał – jeden z powodów dlaczego przerażająca grecka tragedia, z której zrodziła się trójka, jest tak istotna. Za każdym razem gdy brano coś pod dyskusję – na przykład, budżet Francji albo sytuację banków na Cyprze – Dijsselbloem ogłaszał temat i następnie zapraszał reprezentantów instytucji do przedstawienia swojej opinii: najpierw Moscovici w imieniu Komisji Europejskiej, potem Christine Lagarde (albo pod jej nieobecność Poul Thomsen) w imieniu MFW, i wreszcie Mario Draghi w imieniu EBC (w rzadkich okazjach kiedy Mario był nieobecny wkraczał Benoît Coeuré).(7) Dopiero kiedy ci niepochodzący z wyboru oficjele przedstawili swoją ocenę i nadali debacie odpowiedni ton i ustalili jej warunki szansę wypowiedzenia się otrzymywali demokratyczni ministrowie. Co więcej, na prawie wszystkich spotkaniach na których byłem obecny ministrom nie przekazywano znaczących informacji o żadnej dyskutowanej sprawie. Rozsądny obserwator stojący z boku mógłby łatwo dojść do wniosku że celem Eurogrupy jest wyciągnięcie od ministrów ich legitymizującej zgody na decyzję już podjęte przez trzy instytucje.

Jednakże, spotkanie Eurogrupy 11 lutego 2015 nie było typowe. Po raz pierwszy kraj reprezentował minister finansów wybrany do wywiązania się z obietnicy postawienia się trójce, filarowi Eurogrupy. W powietrzu coś wisiało. Przed spotkaniem Dijsselbloem skontaktował się z Alexisem i przekazał mu ofertę nagięcia reguł Eurogrupy limitujących liczbę przedstawicieli każdego kraju do dwóch. Biorąc pod uwagę że było to dla naszego rządu pierwsze tak ważne spotkanie, Jeroen był skłonny pozwolić na udział także wicepremierowi. I tak, oprócz Georgea Chouliarakisa, człowieka Dragasakisa, miałem samego Dragasakisa. Wassily uważał to za próbę Dijsselbloema, spiskującego z Alexisem, osłabienia mojej pozycji. Nie przejmowałem się tym. Myślałem że w kupie raźniej.

(6) Ich dowody obejmowały ponowne zatrudnienie sprzątaczek zwolnionych z naruszeniem prawa z Ministerstwa Finansów (co potwierdziły greckie sądy) jak również kilkuset szkolnych dozorców, oraz obietnicę nie obniżania więcej emerytur po dwunastu osobnych cięciach które je zredukowały o zdumiewająco wielkie 40 procent.