Adults In The Room by Yanis Varoufakis

poprzednia następna

CZĘŚĆ DRUGA 34. ‘ZABRAKNIE WAM PIENIĘDZY!’

Nie było jasne na co czekamy, ale Jeroen i Thomas Wieser rozmawiali ze sobą, czasami Lagarde i różni urzędnicy wtrącali do ich rozmowy jakieś słowo. Moscovici, z drugiej strony, został wykluczony. Krążył dookoła i okazjonalnie uśmiechał się do mnie.

W pewnym momencie na salę powrócił Wolfgang. ‘Bawią się z nami,’ powiedziałem do Chouliarakisa. ‘Im bardziej tak postępują, tym bardziej jestem przekonany że kompromis teraz byłby błędem.’

W końcu Christine raz jeszcze podeszła do mnie powiedzieć, na spokojnie, że wg niej robimy błąd. Potem Jeroen jeszcze raz spróbował szczęścia: czy skorzystam z ostatniej okazji do podpisania uzgodnionej wersji komunikatu? zapytał. Czy on się zgodzi na moją pierwotną propozycję by dopisać ‘poprawiony’ przed słowem ‘program’, która tak mu się podobała zanim Wolfgang jej nie ustrzelił? odpowiedziałem.

Potwierdziliśmy tym samym że impas jest ostateczny. Ministrowie zbliżali się do wyjścia. Machnąłem do Dragasakisa i Chouliarakisa dając znak że czas na nas. Gdy wychodziliśmy, jeden z klakierów Schäuble zapytał zatroskanym tonem, ‘Macie plan opuścić euro?’

‘Ależ skąd,’ odpowiedziałem. ‘Ale to nie znaczy że zgodzimy się na warunki których przy groźbach wyrzucenia nie da się wypełnić.’

Inny minister z kraju byłego bloku sowieckiego przybrał bardziej agresywną postawę: ‘Po prostu zabraknie wam pieniędzy,’ powiedział złośliwie.

‘No i dobrze,’ odpowiedziałem z uśmiechem. ‘Beatlesi już dawno mnie nauczyli że za pieniądze i tak nie kupisz miłości’.

Na korytarzu zauważyłem że Dragasakis się chwieje. Podskoczyłem do niego, wziąłem go pod ramię i odprowadziłem do łazienki. Na jego białej twarzy błyszczały kropelki potu, oczy miał rozbiegane, oddech przerywany. Poczekałem na zewnątrz aż wyjdzie i odetchnąłem widząc jak wychodzi już pewniejszym krokiem i nawet słabo się uśmiecha. Kiedy szliśmy do biura greckiej delegacji rozmyślałem że ludzki wysiłek włożony w dzisiejszą szaradę był nieproporcjonalny do osiągniętego efektu. Ministrowie finansów z dziewiętnastu europejskich krajów, kierownictwo EBC, MFW i Komisji Europejskiej, nie wspominając o ich zastępcach, niezliczonych tłumaczach i personelu pomocniczym, po prostu zmarnowali dziesięć godzin na szantażowanie jednego ministra. Co za marnotrawstwo ludzkiego potencjału.

Już w biurze krótko informowałem Alexisa przez telefon. ‘Uszy do góry,’ powiedział. ‘Ludzie na ulicach świętują i nas popierają. Uśmiechnij się!’ Sekretarka pokazała mi tweeta ze swojego konta z podpisem pod obrazkiem: ‘W miastach Grecji i Europy ludzie toczą negocjacyjne boje. Dają nam siłę.’ Rzeczywiście, jak sam odkryłem następnego dnia, gdy ja się smażyłem na Eurogrupie tysiące wiwatujących wyległo na plac Syntagma Square. Tańczyli i powiewali sztandarami deklarującymi BIEDNI ALE WOLNI i PRECZ Z ZACISKANIEM PASA. Równocześnie, co wzrusza nawet bardziej, tysiące demonstrantów w Niemczech, prowadzonych przez ruch Blockupy, otoczyło w geście solidarności wieżowiec EBC we Frankfurcie. Przyszedł mi na myśl niemiecki sprzymierzeniec z zupełnie innej bajki: oficer służb specjalnych z lotniska we Frankfurcie.

Spotkanie mogło się zakończyć ale nie oznaczało to końca roboty: setki dziennikarzy czekało na konferencję prasową. Na konferencji nadawanej na cały świat Jeroen z pewnością posłuży się naszą odmową podpisania komunikatu do podsycenia paniki bankowej. Moim zadaniem jest dać na tyle pewne wystąpienie by rynki i publika nie wpadły w popłoch z powodu niegrzecznego zachowania ‘dorosłych na sali’. Dlatego Alexis starał się mnie podtrzymać na duchu.

W drodze na salę dla dziennikarzy ktoś z ochrony pomógł mi przedrzeć się przez napierających dziennikarzy którzy bez skrupułów starali się strzelić fotkę z najbliższej odległości. Gdy znalazłem się w małym, ciasno upakowanym pomieszczeniu, do mnie należało wbicie klina między tym jak wyglądałem i jak się czułem naprawdę. Wewnętrznie byłem rozbity przez stres, bałem się że pod napięciem głos mi się załamie, lub co gorsza uronię łezkę albo dwie. Ale gdy nadeszła chwila próby, ze zdumieniem odkryłem w sobie kogoś obcego, zdolnego kręcić się na medialnej karuzeli, a nawet czerpiącego z tego ćwiczenia energię. Odkrycie tego drugiego ja naprawdę było niespodzianką.

>>>
Nigdy nie planowano by na tej Eurogrupie zapadły wiążące decyzje. Zaproszono mnie bo jestem nowicjuszem, że tak powiem. Otrzymałem ciepłe przyjęcie i wspaniałą szansę na przedstawienie naszych poglądów, naszych analiz, naszych propozycji, dotyczących zarówno konkretów jak i mapy drogowej. A ponieważ w poniedziałek znowu się spotykamy, myślę że nastawienie się na następne poniedziałkowe spotkanie jest czymś zupełnie normalnym i naturalnym.
<<<

Znajomi i krytycy często zarzucają mi zwodzenie publiki. Wiele razy mnie pytano: dlaczego nie wyłożyłem kawy na ławę o tym co się faktycznie wydarzyło? Dlaczego nie ujawniłem ich szantażu i pogardy dla demokracji? Odpowiadam tak: ponieważ właściwy czas jeszcze nie nadszedł. Nasz mandat uprawniał nas do odrzucenia przysięgi na wierność istniejącemu programowi, zaleceń z MoU poprzedniego rządu, jakichkolwiek nowych pożyczek albo nowych oszczędności. Naszym celem było utrzymanie naszego stanowiska do końca, bez ustępowania. Przyjąłem tekę ministra finansów zakładając że na zakulisowe groźby odpowiemy naszym planem odstraszania. Naszą misją, innymi słowy, było unikanie otwartej wojny, pomimo groźby takowej, i równoczesne utrzymanie się na pozycjach. Co więcej, koniecznie musieliśmy powiedzieć blefowi Jeroena ‘sprawdzam’ – o pociągu odjeżdżającym bez nas – i poczekać do następnego ranka.

Dziennikarz zapytał mnie czy to prawda że w czasie Eurogrupy zadzwonił premier ze wsparciem naszej decyzji o wycofaniu się ze wspólnego komunikatu rakiem. Chciałem opowiedzieć o mojej i Dragasakisa skłonności do przyjęcia komunikatu i że to Alexisowi jesteśmy winni wdzięczność za wsparcie nas w momentach słabości, ale oczywiście niczego takiego nie mogłem powiedzieć. Zamiast tego, powiedziałem, ‘Nikt się rakiem z niczego nie wycofywał. To było spotkanie zapoznawcze na którym ustalaliśmy sposoby postępowania na przyszłość.’ Inny dziennikarz przerwał by zapytać o moje wrażenia z pierwszej Eurogrupy. ‘To było niesamowite!’ odparłem ‘Szczególnie cieszyło mnie dzisiaj takie bogactwo poglądów.’

Przekaz o impasie jaki znalazł się w doniesieniach prasowych nie do końca był po myśli trójki. New York Times ładne to podsumował: ‘W czasie gdy Grecji zaczyna brakować pieniędzy i potrzebuje ona finansowego wsparcia Niemiec, wydawało się że pan Varoufakis nie ma mocnej karty. Jednakże, to on był rozgrywającym i stawiał warunki: albo restrukturyzujecie grecki bailout na €240 miliardów albo ryzykujemy wzajemne zniszczenie.’

Wybiła trzecia w nocy gdy samochód z ambasady wysadził mnie przed hotelem. Była ciemna noc. Bruksela wyglądała ponuro. Deszcz bębnił o zadaszenie, robiąc wiele hałasu, północny wiatr zacinał prawie poziomo. Ale o tym marzyłem od wielu godzin. Zamiast do pokoju ruszyłem w deszcz, powłóczyć się po pustych ulicach. Wielką tajemnica jest jak ludzki umysł na posępne realia potrafi zareagować przyjemnością.