Adults In The Room by Yanis Varoufakis

SZTAB ARMII

Pomimo wszelkiej przeczącej ewidencji, był powód by wierzyć w zdolność Europy do tworzenia dobrych instytucji: Europejski Bank Inwestycyjny [European Investment Bank (EIB)]. Właścicielem EIB są wszystkie kraje członkowskie UE, ich ministrowie finansów tworzą jego radę. Następnego poranka po drugiej Eurogrupie miałem zaszczyt uczestniczyć w spotkaniu rady zarządu EIB. W swojej inauguracyjnej prezentacji wyraziłem się z entuzjazmem o potencjale EIB i powiedziałem parę słów jak sojusz EIB-EBC mógłby wyciągnąć Europę z deflacyjnej spirali bez konieczności politycznie trudnych do przeprowadzenia zmian w traktatach.(11)

Werner Hoyer, niemiecki przewodniczący EIB, wyraził swoje silne zainteresowanie rozwinięciem tego wątku, ale mój stary kolega George Osborne siedział cicho, przypuszczalnie zajęty falą eurofobii w jego rodzinnym kraju, podobnie jak Jeroen Dijsselbloem, który musiał mieć ważniejsze problemy od deflacyjnych procesów w Europie. Czas był wracać do Aten.

Po przybyciu do domu, wreszcie otrząsnąłem się z samotności jakiej nie zrekompensuje żadna adrenalina. Danae wróciła z Austin, uporawszy się z zasługującymi na nagrodę przeszkodami ze strony biurokracji nie tylko greckiej ale też amerykańskiej. Podczas następnych szalonych trzech dni nie miał wielkiego znaczenia fakt że prawie się nie widzieliśmy. Wystarczała mi świadomość że jest blisko.

W Maximos, jednak, Alexis, Pappas i Dimitris Tzanakopoulos, szef sztabu Alexisa, wystawieni byli na ataki wściekłości.(12) ‘Czego się spodziewaliście po trójce?’ pytałem. ‘Szybkiej kapitulacji?’

Dimitris patrzył na mnie mocno sceptycznie. ‘Możesz podpisać zalecenia MoU ale po moim trupie,’ grzmiał głosem na maksa. Pappas także regularnie krzyczał, chociaż na nikogo konkretnego. Co do Alexisa, chociaż spokojniejszy od pozostałej dwójki, jemu również puszczały nerwy i od czasu do czasu groził zerwaniem negocjacji. Ich gniew był słuszny: bezdyskusyjnie wygraliśmy wybory, ale oficjalna Europa nie dawała nam szansy na realizowanie swoich obietnic wyborczych, decydowanie w ministerstwach czy też ustalenie własnych priorytetów. Nawet rozumiałem dlaczego Dimitris wątpił we mnie: jako przystawka Syrizy blisko związana z amerykańskimi insajderami takimi jak Larry Summers i Jeff Sachs, z definicji byłem ideologicznie podejrzanym, prawdopodobnym pachołkiem ryjącym pod Alexisem.

W tak gorącej atmosferze moim najlepszym sojusznikiem był Spyros Sagias, przysadzisty sekretarz gabinetu, bo chociaż wiele nas dzieliło, podzielaliśmy pogląd że każdy bój z wierzycielami powinien być rezultatem chłodnej kalkulacji. W międzyczasie, by ugłaskać napalonych towarzyszy i ukoić ich nerwy, musiałem im wyperswadować że ja także gotowy byłem na zerwanie negocjacji, przypominających kalambury, ale tylko w dobrze przemyślanym momencie wybranym przez nas na chłodno, tak by uniknąć przypadkowego załamania się procesu co by było niewybaczalnym błędem. Do tego momentu powinniśmy wysilić się najlepiej jak potrafimy i sprawić by Merkel i Draghi nie potrafili usprawiedliwić zdławienia nas - najpierw przed sobą, potem przed resztą świata.

Musiałem uspokajać wzburzonych, ale też pobudzać łagodnych. W ciągu pięciu lat od wprowadzenia Bailoutistanu zatrudnieni w ministerstwie finansów nauczyli się że uległość wobec trójki jest stanem normalnym. Konieczne było wzmocnienie ich woli i uświadomienie im że służba cywilna na rzecz niepodległego kraju jest w ich zasięgu. Stosowało się to nie tylko do ministerstwa: cały kraj potrzebował inspiracji. Z każdą konferencją prasową w Brukseli na jakiej odrzucałem żądania wierzycieli, greccy politycy wszelkiej maści i talentów coraz wyżej dumnie podnosi głowę z szacunkiem do samych siebie, dlatego równie ważne było tłumaczenie, że odzyskana godność nie oznacza nacjonalizmu czy też anty-niemieckiej bigoterii.

Nawet w najlepszych czasach, dwadzieścia cztery godziny okazują się za krótkie by minister finansów uporał się z tsunami problemów lądujących codziennie na jego biurku. Wyobraźmy sobie jak trudne jest kierowanie ministerstwem finansów zbankrutowanego kraju w środku toczących się negocjacji takich jak nasze. W ciągu trzech dni spędzonych po powrocie w Atenach robiłem co mogłem by zarządzać projektami puszczonymi w ruch, tak ważnymi dla ubicia interesu z naszymi wierzycielami - z których najważniejszy dotyczył unikania płacenia podatków.

W środę, 18 lutego pracowałem również nad dwoma ministerialnymi raportami: jeden opisywał rezultaty spotkań zespołu z trójką w Brukseli, podsumowywał nasze propozycje i wprowadzał techniczne poprawki; drugi skupiał się wyłącznie na reformie władz podatkowych i, szerzej, administracji publicznej.

Pisząc je wspomagałem się e-mailami jakie wymieniałem z Larry Summersem, którego wpływowe działania mogły nam tylko pomóc. Zwięźle doradzał w swoim stylu: powinniśmy doprowadzić do porozumienia które by wyglądało na zwycięstwo Merkel i UE ale równocześnie czyniło zadość sprawiedliwości i prawdzie. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, myślałem sobie, chociaż dostrzegałem że trafiał w sedno. Bardziej szczegółowo, Larry radził byśmy ubiegali się o sześciomiesięczne przedłużenie umowy pożyczkowej która miała zakończyć się potencjalną katastrofą za dziesięć dni. Odpowiedziałem że jest drobny kłopot: sześć miesięcy rozciągało się aż do lipca i sierpnia, kiedy musieliśmy wpłacić do EBC €6.7 miliarda z tytułu części obligacji SMP, tych samych obligacji jakie proponowałem restrukturyzować albo zamienić na papiery bezterminowe albo długoterminowe. Miałem też ciągle przed oczami upokorzenie Moscovici, które sprowokowało Larrego do końcowego komentarza że Komisja Europejska jest truposzem.

W trakcie naszej długiej i szczegółowej wymiany stało się jasne że zanim zobowiąże się do udzielenia mi pomocy Larry chciał nabrać pewności że moje stanowisko jest raczej pragmatyczne niż dogmatyczne. Gdy to już ustalił, chciał wiedzieć czy można zaufać że Alexis nie będzie strzelał na wiwat tylko dążył do rozsądnego porozumienia. Zapewniłem go że Alexis jest tak samo jak ja zainteresowany wzajemnie korzystna umową, ale że pójdzie publicznie na poważne ustępstwa tylko jeśli druga strona zademonstruje taką samą wolę. Po takich wstępach, Larry dowiadywał się o dotychczasowy przebieg negocjacji i nasze do nich nastawienie. W pewnym momencie zarekomendował zwerbowanie jakiegoś patrona, kogoś nam przychylnego kto mógłby naszą sprawą zainteresować ‘najwyższe władze’.

‘Przecież dlatego z tobą rozmawiam’ odparłem. Ta odpowiedź mu pochlebiała, sądząc po jego zgodzie na przedstawienie sprawy swoimi kanałami MFW i EBC.

Tego samego dnia zadzwonił do mnie Jeff Sachs z wiadomością z biura Wolfganga Schäuble. Okazało się że to ważna wiadomość. Berlin dawał znaki że przełom był możliwy. Wyglądało że odwloką egzekucję pod warunkiem że zasygnalizuję Eurogrupie cztery rzeczy: zainteresowanie przedłużeniem umowy pożyczkowej ale nie na sześć miesięcy tylko na zaledwie siedemdziesiąt pięć dni, akceptację ‘konceptu zrównoważenia długu’, uznanie ‘potrzeby reform strukturalnych dla odzyskania konkurencyjności’ oraz zgodę na MFW jako część ‘nowych parametrów’.

Chętny do wyświadczenia przysługi, odpowiedziałem Jeffowi na każdy punkt. Ich wniosek żeby długość mostu wynosiła siedemdziesiąt pięć dni znakomicie pasowała do mojej troski o osiągnięcie trwałego porozumienia (albo dobrej umowy albo definitywnego rozwodu) w czasie kiedy nasz rząd ciągle cieszył się niesamowitą popularnością (około 75 procent ludzi nas popierało) i zanim w lipcu wygasną obligacje SMP w posiadaniu EBC. W odpowiedzi na wniosek żebym zaakceptował ‘koncept zrównoważenia długu’, zapytałem Jeffa ‘Czy nasi niemieccy przyjaciele mają poczucie humoru? Co wieczór zasypiam i rano się budzę nie marząc o niczym innym tylko o tym czego programowi trójki brakuje – o zrównoważeniu długu!’ Jeff wybuchnął śmiechem. Do cytowanej przez Berlin jego ulubionej mantry – ‘reform strukturalnych’ zwiększających ‘konkurencyjność’ – ustosunkowałem się mówiąc że chętnie będę im bił pokłony, tak jak w Wielki Piątek razem z innymi ateistami śpiewam pobożne pieśni. W końcu, nie widziałem powodu dla którego MFW miałby zostać wykluczony z ‘nowych parametrów’ pod warunkiem że nie będzie to oznaczało destrukcji tego co zostało ze związków zawodowych albo systemu emerytalnego bo ciągle była to jedyna instytucja kredytowa której oficjele, Christine Lagarde i Poul Thomsen, domagali się ostrego strzyżenia [haircut] naszego długu publicznego.

Tego popołudnia sztab armii zebrał się w Maximos, gdzie Alexis otrzymywał takie same pojednawcze wiadomości z biura niemieckiej kanclerz. Początkowym tematem debaty było czy powinniśmy wysłać formalne pismo do Dijsselbloema z prośbą o oficjalne zawieszenie wykonania [stay of execution] przez Eurogrupę. Mój pogląd, z którym zgadzali się Sagias i Dragasakis, był taki że wnioskowanie o przedłużenie było częścią naszego mandatu wyborczego tak długo jak się nie zobowiązujemy do programu by go ratować. Następnie dyskutowaliśmy cztery warunki przesłane przez Berlin. Najciężej przyszło sztabowi armii przełknąć kontynuację obecności MFW. Potem nadeszła z Berlina wiadomość z piątym warunkiem do zaakceptowania przed otrzymaniem przedłużenia: ‘Uznać zobowiązania Grecji wobec wszystkich jej wierzycieli.’

Wydawało się że tego już za wiele. Powodem istnienia naszego rządu była restrukturyzacja długu, wielka część partii domagała się szybkiego i głębokiego strzyżenia [haircuts]. ‘Jak mamy uznać nasze długi wobec wszystkich wierzycieli?’ zapytał zagniewany Tzanakopoulos. Zaproponowałem byśmy zniuansowali nasza interpretację: korporacja może ‘uznać’ dług wobec bankierów i ciągle próbować ten dług zrestrukturyzować aby przełamać kryzys który ciągle zagraża zarówno akcjonariuszom jak i bankowi. Podobnie, moglibyśmy ‘uznać’ grecki dług publiczny ale równocześnie nalegać by został on natychmiast zrestrukturyzowany tak by wierzyciele mogli odzyskać więcej pieniędzy. Skrzydło Syrizy domagające się natychmiastowego i jednostronnego strzyżenia w oparciu o argument że dług jest nielegalny oczywiście będzie się buntowało, ale koniec końców to podejście w sztabie armii zwyciężyło. Zgodzono się żebym napisał do Eurogrupy formalny wniosek o przedłużenie. Tym samym zgadzaliśmy się z Berlinem na ‘uznanie’ długu, i jednocześnie chcieliśmy go restrukturyzować.

Chociaż byłem z tej decyzji zadowolony, martwiło mnie że wahadło może się wychylić za bardzo w stronę kompromisu. Przed powrotem do mojego biura by pisać wniosek, przedstawiłem sztabowi armii dwie możliwości. Lepszy scenariusz zakładał że Draghi i Merkel już wystarczająco dużo zobaczyli by nabrać pewności że nie ustąpimy, i dlatego należało naciskać Schäublego – a przez to całą Eurogrupę, którą całkowicie kontrolował – by zaoferował nam pomostową umowę na czas negocjowania rozsądnego długoterminowego porozumienia, łącznie z restrukturyzacją długu, która załatwiłaby grecką kwestię raz na zawsze. Jednak w bardziej prawdopodobnym scenariuszu przedłużenie było taktycznym chwytem: opóźniając decyzje po prostu czekali aż nam spadnie obecna popularność i skończą się i tak niewielkie pieniądze tak że w czasie gdy przedłużenie w lipcu dobiegnie końca będą pewni totalnej kapitulacji wyczerpanego rządu.

Jeśli to drugie rzeczywiście było prawdą, argumentowałem, naszą najlepszą strategią będzie wnioskowanie o przedłużenie i równoczesna sygnalizacja trójce że każda próba wykończenia nas zaciskającą się pętlą braku gotówki spotka się z odmową dokonania nadchodzących spłat dla MFW; że każda próba wciśnięcia nas w gorset nieudanego programu albo odmowa restrukturyzacji spotka się z zerwaniem negocjacji; i że każda groźba zamknięcia banków i wprowadzenia kontroli kapitału spotka się z jednostronnym strzyżeniem obligacji SMP posiadanych przez EBC, z równoczesną aktywacją równoległego systemu płatności i zmianami w prawie o Banku Centralnym Grecji przywracającymi nad nim kontrolę parlamentu.

Zgodnie z tą logiką, najgorszą strategią było wnioskowanie o przedłużenie, uzyskanie go, ale potem zaprzestanie sygnalizowania naszej gotowości do uruchomienia powyższych kroków jeśli nasi wierzyciele zaczęliby odejść od ducha umowy pomostowej. Gdybyśmy popełnili ten błąd, argumentowałem, podtapiali by nas w okresie pomostowym i w końcu, w momencie naszej największej słabości, gdzieś koło czerwca, utopili.

Wszyscy się zgodzili - Pappas i Alexis z entuzjazmem, Dragasakis niezobowiązującym potaknięciem, Sagias przytomnie zauważając że obligacje SMP w posiadani EBC były ostatnim długiem Grecji ciągle regulowanym przez greckie prawo, co oznaczało że jakiekolwiek próby podważenia naszej decyzji o jednostronnym strzyżeniu musiałyby być rozpatrzone przez sądy w Grecji a nie wrogą nam jurysdykcje Nowego Jorku czy Londynu.

W ciągu następnych czterech miesięcy, kiedy pętla brakującej gotówki zaciskała się coraz bardziej i groźby zamknięcia banków narastały, regularnie przypominałem Alexisowi i sztabowi armii o naszej decyzji. Za każdym razem gdy tak robiłem, on i oni potwierdzali że tą decyzję podtrzymują.(13) Niestety, z każdym mijającym tygodniem ich entuzjazm słabł i potwierdzenia zaczęły brzmieć drętwo. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu, oplatał nas najgorszy scenariusz.

(11) W naszej Skromnej Propozycji EIB jest chwalony jako możliwy fundament rozwoju gospodarczego, równie ważny jak stabilność finansowa zapewniana przez EBC. Zobacz Dodatek w Varoufakis, 2016.

(12) Dimitris Tzanakopoulos był młodym prawnikiem i aktywista Syrizy który osiągnął stanowisko rzecznika rządu i ministra bez teki parę miesięcy po mojej rezygnacji.

(13) Tylko George Stathakis, mój kolega akademicki i minister gospodarki, był gotowy otwarcie podważać moc tego zobowiązania – i robił to od pierwszego dnia naszego rządu. Pamiętam jak mi prywatnie mówił że kiedy przyjdzie moment próby ‘zgodzimy się na wszystko czego chcą’. W tym czasie gniewała mnie ta postawa, tak jak i Alexisa, który z tego powodu trzymał Stathakisa na dystans, co tłumaczy dlaczego Stathakis nie był regularnym uczestnikiem sztabu armii w pierwszych miesiącach rządu. Jak się okazało, George był jedynym insajderem w Syrizie cały czas szczerym wobec mnie, i co należy mu oddać, próbującym ostrzec mnie że bojowość pozostałych była ‘nietrwała’.