Adults In The Room by Yanis Varoufakis

DELEKTUJĄC SIĘ CHWILĄ, PONURO

Do przewrócenia strony potrzebne były trzy spotkania Eurogrupy poświęcone Grecji i Europie. W końcu, jak powiedziałem zgromadzonym dziennikarzom, pokazaliśmy że negocjacje oznaczają kompromis ale także gotowość do powiedzenia nie propozycjom, sugestiom i ofertom których nie możemy przyjąć bo nie mamy do tego moralnego prawa, politycznego prawa, mandatu od wyborców. Pożeniliśmy logikę i ideologię, szacunek dla zasad i szacunek dla demokracji. Podważyliśmy pogląd że w ciężko zadłużonym kraju wybory niczego nie mogą zmienić. Nie ugięliśmy się pod olbrzymią presją. Nasz walka nie jest nacjonalistyczną, populistyczną krucjatą o poprawę warunków życia Greków kosztem innych Europejczyków. Od pierwszego dnia utrzymywaliśmy że interesuje nas nie skubanie naszych partnerów ale przekalibrowanie naszej polityki na interes całej Europy. Nie chcemy patrzeć na negocjacje jak na grę o sumie zerowej gdzie korzyść jednego jest stratą drugiego.

Podziękowawszy Jeroenowi za zręczne sterowanie tego wieczora Eurogrupą ku tymczasowemu porozumieniu, obwołałem je jako szansę by wziąć się do roboty. Przez weekend, informowałem prasę, mój zespół będzie pracował na okrągło nad przygotowaniem listy reform naszego rządu do przedstawienia za trzy dni. ‘To będzie ciężka praca,’ przyznawałem ‘ale będziemy ją wykonywać z zadowoleniem, teraz gdy ze sobą rozmawiamy jak równy z równym,’ bo to jest dla nas szansa by udowodnić że partnerstwo, nie przymus, jest drogą do sukcesu.

Zapowiadało się że weekend przed nami naprawdę będzie długi. Tak, wygraliśmy prawo do zastąpienia najbardziej toksycznej części MoU naszymi radykalnie odmiennymi reformami. Ale to prawo automatycznie nie tłumaczyło się na realia. Był to tylko pierwszy krok w kierunku nowej umowy dla Grecji. Uzgodniony proces zawierał trzy następne kroki. Kiedy prześlemy e-mailem naszą listę reform – najpóźniej do poniedziałkowego popołudnia, 23 lutego, mniej niż siedemdziesiąt dwie godziny później – instytucje mają czas do wtorku rana na jej studiowanie przed telekonferencją Eurogrupy we wtorek po południu. Na niej, Draghi, Lagarde i Moscovici, reprezentanci trzech instytucji kredytowych, wydadzą opinię czy moja lista jest ‘wystarczająco całościowa’ by stać się kryteriami według których nasz rząd będzie oceniany. Trzeci krok, ocena, nastąpi w połowie kwietnia, i jeśli będzie pozytywna spowoduje odblokowanie funduszy na spłatę MFW. Tylko po przejściu wszystkich trzech kroków, będziemy mogli stanąć na Ziemi Obiecanej negocjacji, mających się odbyć pod koniec czerwca (kiedy wygaśnie tymczasowe porozumienie), negocjcji nowego kontraktu o ożywieniu i wzroście jakich się domagamy - naszego Świętego Graala.

Często pytano mnie czy kiedykolwiek sądziłem że istnieje realna szansa na bezpieczne przepłynięcie zdradzieckich wód w stronę nowej umowy dla Grecji bez opuszczania strefy euro. Odpowiadałem że rzeczywistego prawdopodobieństwa takiej szansy nie da się obliczyć i że nie jest ono ważne. Musieliśmy dać naszym wierzycielom szansę na spotkanie się z nami przy jednym stole i omówienie humanitarnych, logicznych idei, i wysłuchania się nawzajem. Od początku wiadomo było że nasz cel jest wyjątkowo długoterminowy, ale mandat wyborczy otrzymany od Greków kazał nam szukać stabilnych rozwiązań na przyszłość bez opuszczania strefy euro.

Do dzisiaj jestem ostro krytykowany za zawarcie 20 lutego porozumienia w Eurogrupie. Grecka opozycja parlamentarna, splamiona swoimi podpisami pod dwoma poprzednimi programami bailoutów, chętnie twierdziła że podpisałem się pod ich MoU ale, z powodu swojej głupoty, nie otrzymałem żadnych dodatkowych pieniędzy. Oczywiście słowem nie wspominali że dopiero po trzech spotkaniach Eurogrupy z komunikatu zniknęły wszystkie wzmianki o programie i MoU. Co ciekawe, Platforma Lewicy w Syrizie argumentowała podobnie, przypisując winę za naszą końcową porażkę raczej porozumieniu z 20 lutego niż wszystkim zaniechaniom sztabu armii. Znaleźli się również tacy krytycy którzy argumentują że konstruktywna dwuznaczność zawsze preferuje w negocjacjach stronę silniejszą, pomijając fakt że Schäuble zapierał się rękami i nogami przed zatwierdzeniem komunikatu. Są też moi towarzysze, włączając Euclida, którzy skrytykowali mnie za brak w komunikacie słów o zobowiązaniu EBC do odkręcenia kurka z gotówką, zapominając że święta niezależność EBC oznaczała że takie słowa nigdy nie miały prawa w komunikacie się znaleźć.

Mimo wszystko, grad krytyki za porozumienie z 20 lutego który spadł na mnie po naszej końcowej klęsce w lipcu 2015 potwierdzał to co przewidywała moja i Danae prognoza po przyjęciu przeze mnie w mieszkaniu Alexisa oferty zostania ministrem finansów: bez względu na prawdziwe przyczyny, porażka naszego rządu będzie miała jednego ojca – mnie.

Co jednak interesujące rozpowszechnione jest przekonanie że nasze końcowe niepowodzenie było zapisane już w tym porozumieniu z Eurogrupą. W ucieczce z Bailoutistanu przejściowe porozumienie z 20 lutego było krokiem koniecznym ale niewystarczającym. By stał się on wystarczający i postawił nas na drodze do wolności musiała mu towarzyszyć niezłomna wola sztabu armii realizowania ustalonego wcześniej planu działania w czasie przewidzianym przez porozumienie. Trzeba nam było stale być w gotowości do uruchomienia odstraszacza w momencie gdy naszym bankom groziło zamknięcie i kontrole kapitału. A do takiej gotowości niezbędne było przekonanie że najgorszym dla Grecji rezultatem jest podpisanie przedłużenia Bailoutistanu po to by banki dalej mogły wypłacać pieniądze. Takie wykorzystanie porozumienie 20 lutego na pewno uwolniłoby nas od Bailoutistanu. Tak czy inaczej, do Grecji powróciłyby stabilizacja i godność, albo wraz z wynegocjowaną nową umową w ramach strefy euro albo na skutek bolesnej eksplozji która by przynajmniej uczyniła z Grecji niepodległe państwo.

W samolocie z Brukseli do Aten pasażerowie greckiego pochodzenia byli rozentuzjazmowani, pomimo tego że większość popierała opozycję. Postawiliśmy się trójce i wracaliśmy do Grecji z honorowym przejściowym porozumieniem które ze wszystkich sił próbował blokować niemiecki minister finansów. Czyż to nie powód do świętowania? Ale mimo zmęczenia i opadających powiek ciągle nawiedzało mnie pytanie: czy sztab armii zdoła trzymać trójkę w szachu? I czy zrobimy użytek z naszego odstraszacza jeśli wierzyciele zagrają nieczysto?

Z powrotem w Atenach otrzymałem e-mail od Normana Lamonta. ‘Rozbawił mnie The Economist krytykujący ciebie za nazwanie Grecji bankrutem,’ pisał. Rozbawienie Normana wynikało z faktu że, mówiąc tak, dawałem do zrozumienia że egzekutywa EBC od lat łamała własne zasady, gdyż status Europejskiego Banku Centralnego zabraniał mu pożyczać krajom bankrutom. Widocznie, za artykułem stali sojusznicy EBC których, przeciwnie do Normana, bankructwo nie radowało i dlatego cynkowali dziennikarzom. Bardziej martwiło że takie przecieki miały miejsce już po porozumieniu z 20 lutego co sugerowało że EBC nie zamierzał poluzować pętli. Potwierdzały się moje przeczucia, że bez potraktowania na serio możliwości ogłoszenia niewypłacalności wobec MFW, ostrzyżenia [haircut] obligacji SMP w EBC i uruchomienia równoległego systemu płatniczego, wierzyciele nie będą honorować ducha tymczasowego porozumienia.

W tym samy e-mailu Norman przedstawiał mi wydarzenia z ostatnich kilku dni ze swojej perspektywy:

>>>
Wydaje się że wiatr wieje wam w oczy (jak Ulisesowi?) ale mimo wszystko z trudem poruszacie się naprzód. Zgaduję że za cztery miesiące doczekacie się swojej wielkiej nagrody nawet jeśli na krótką metę będziecie musieli ustąpić tu i ówdzie w kwestii ‘reform strukturalnych’ (zwrot którego każdy używa ale nikt nie wie co on oznacza). Tak czy inaczej wygrywacie na punkty z nie dającym się polubić Schäuble.
<<<

Nie miałem wątpliwości że Wolfgang dostaje furii na myśl że większość odniosła podobne wrażenie. Wiedziałem że będzie kontratakował. Jednak nie miałem pojęcia że atak zostanie wyprowadzony z naszego ministerstwa i, trochę później, z samego sztabu armii w tym samym biurze w Maximos gdzie Alexis w dniu zaprzysiężenia doprowadził mnie do łez.