Adults In The Room by Yanis Varoufakis

WSPÓŁPRACA Z WROGIEM

W niedzielę George Chouliarakis wrócił z Brukseli z wiadomością. Odbył rozmowy z kluczowym przedstawicielem Komisji Europejskiej, Declanem Costello, który widocznie był nastawiony do nas pozytywnie i chciał żebyśmy zdali wtorkowy test. Zapytałem czy pokazał Costello mój projekt. Tak, pokazał go i odbiór był pozytywny, ale Costello życzył sobie żebyśmy przystosowali listę do formatu preferowanego przez trójkę. ‘Podoba im się zawartość ale woleliby swój format. Pozwól że pójdę do mojego biura, odświeżę się, i napiszemy to ich językiem,’ zaproponował Chouliarakis. Brzmiało to nieźle. Przyjmujemy ich format ale pozbywamy się trochę ich okropnej treści bez przekraczania naszych granic.

Kiedy George wrócił, przyniósł ze sobą rozczarowujący dokument. Język na pewno pasował do MoU trójki, ale wstawki z mojego poprzedniej wersji albo zniknęły albo zostały zupełnie rozmyte. Więc przysunąłem krzesło i zaprosiłem Georga by usiadł przy mnie jak będę edytował jego tekst. Nie była to prosta współpraca. Próbowaliśmy pracować razem, z pewnymi sukcesami, ale było jasne że nie nadajemy na tych samych falach – analitycznych, politycznych, kulturowych. Dla Georga dokument był celem samym w sobie. Dla mnie był odskocznią do tego co miało się stać po jego zatwierdzeniu: restrukturyzacji długu pełną gębą. Bez restrukturyzacji długu moja lista reform, w rzeczy samej każdy plan reform, straciłaby znaczenie w obliczu kolejnych spłat długu. Trzymałyby one Grecję w potrzasku spirali zadłużeniowo-deflacyjnej – stan w którym każde społeczeństwo jest nieczułe na reformy i w końcu upadnie. Na poziomie analitycznym także gromadziły się nasze różnice. Im bardziej dyskutowaliśmy o polityce fiskalnej tym bardziej uderzała mnie tolerancja jaką George wykazywał dla śmiesznych modeli ekonomicznych trójki, które wg mnie groziły żenująco beztroskim podejściem do ich lichwiarskich celów fiskalnych.

Minister finansów powinien bezgranicznie ufać szefowi swojej Rady Doradców Ekonomicznych, który zarządza zespołem analityków ekonomicznych przetwarzających dane i który reprezentuje ministra na ważnych forach. Nie miałem tego zaufania, ale to nie była wina Georga. Ja byłem winny, bo nie znalazłem na to super ważne stanowisko nikogo od siebie i nie protestowałem wystarczająco przeciwko obsadzeniu go zgodnie z wolą wicepremiera. Ciągle mieliśmy pracę do wykonania i należało ją dokończyć. Przez wiele godzin, siedząc obok siebie, robiliśmy co w naszej mocy.

Na moim laptopie poprawiałem dokument Word Chouliarakisa aż obojgu nam się podobał. Tuż po 21:00 wysłaliśmy go do Costello i czekaliśmy na odpowiedź. Nadeszła trochę później niż po trzech godzinach. Szczęśliwie papierek lakmusowy przeszedł test. Ku mojemu zdziwieniu, Costello nie miał żadnych zastrzeżeń do paragrafu o ‘Kryzysie Humanitarnym’. W rzeczy samej, nawet o nim nie wspomniał, wybierając zamiast tego atak na ‘dwa inne obszary gdzie tekst spowoduje poważne problemy’: eksmisje i prywatyzacje.

Jakiekolwiek moratorium na eksmisję rodzin z jej podstawowego mieszkania strasznie się gryzło z trójką. Obiecała ona bankierom swobodę w przejmowaniu i licytacjach wszystkich mieszkań, dużych i małych, pierwszych i kolejnych. Domagała się likwidacji prowadzonych biznesów i gospodarstw domowych z tytułu zaległości płatniczych i wypłacania im kilkuset euro rekompensaty które ratowały od wylądowania na śmietniku na jakim już znajdowali się Lambros i tylu innych. Chociaż Costello nie mógł wiedzieć o mojej przysiędze wobec Lambrosa (albo się nią przejmować), był na tyle bystry by zdawać sobie sprawę że takie metody nie mają mojej aprobaty. Więc zaproponował pewien ‘język’, jak to określił: może byśmy stwierdzili że rząd będzie się ‘starał unikać’ eksmisji bez ogłoszenia moratorium ‘na tym etapie’? Chouliarakis sądził że w szerokim kontekście zmian to rozsądne ustępstwo. Zgodziłem się.

W obszarze prywatyzacji Costello działał na dwóch frontach. Po pierwsze, zażądał żeby nie anulowano żadnych prywatyzacji rozpoczętych przez poprzedni rząd jeśli doszło do składania ofert. Zgodziłem się respektować rozpoczęte procesy ofertowe z dodatkowo wstawioną klauzulą że o anulowaniu prywatyzacji powinny decydować sądy, co było bezpiecznym podejściem z powodu ochoty sądów do skorzystania ze swoich konstytucyjnych uprawnień i położenia kresu, po raz pierwszy od 2010, rozkradaniu kraju i unieważnienia skandalicznych szybkich wyprzedaży.(2) Po drugie, trójka na śmierć i życie będzie zwalczać propozycję założenia publicznego banku inwestycyjnego tak by aktywa publiczne służyły jako zabezpieczenia inwestycji z których zyski zasilą krwawiące fundusze emerytalne. Costello dyplomatycznie zaproponował w ogóle o tym w liście nie wspominać ‘bo dyskusja o projekcie takiego banku będzie się wlokła miesiącami i w najbliższej przyszłości nie trzeba o tym mówić’. Było to kolejne moje ustępstwo na jakie poszedłem, zakonotowawszy sobie w głowie powrócić do tego super ważnego tematu w kwietniu.

Po kilku godzinach snu na czerwonej kanapie u mnie w biurze, rozpocząłem maraton spotkań o uzyskanie zgody premiera, kolegów ze sztabu armii i kluczowych ministrów. Każdy mocno się przyczepiał do tego i owego na mojej liście, a najwięcej emocji wzbudziła ona u kolegów z Platformy Lewicy. Z ich perspektywy, nasze negocjacje z wierzycielami były fundamentalnie źle prowadzone, i pisanie mojej listy żargonem trójki graniczyło ze zdradą. Było to odbiciem ich poglądu wg którego naszym celem powinien być Grexit – wg mnie nie tylko strategiczna pomyłka ale też coś niezgodnego z naszym mandatem od wyborców. Pomimo takich i owakich obiekcji, do poniedziałkowego popołudnia 23 lutego osiągnęliśmy konsensus.

Mniej więcej w tym samym czasie otrzymałem od urzędników trójki trzy osobne e-maile ‘zalecające’ przywrócenie fragmentów MoU jakie wymazałem. Każdy z nich, inaczej niż u Costello, w przyjacielskim tonie, na prywatnej stopie, zawierał rady ‘przyjaciół’ pomagających wyjechać ze ‘ślepej uliczki’. Rzeczowo odpowiedziałem na każdy że nie będę reanimował toksycznych zapisów o jakie nie zabiegał nawet Costello. Jeśli się czują na siłach, sugerowałem, mogą doradzić swoim przełożonym (Lagarde, Moscovici i Draghi) odrzucenie na jutrzejszej telekonferencji całej mojej listy.

Ustąpili, nieformalnie zgadzając się z listą jaką wysłałem w poniedziałek po południu. Ale nie bez szkodliwego opóźnienia. Ich niechętne zielone światło zaświeciło się dopiero tuż po północy. Taktyczne opóźnienie? Jeśli nie z pewnością było im ono na rękę. Bo, skoro nie chciałem formalnie wysyłać mojej listy bez pewności że będzie przyjęta, musiałem czekać. Wybiła północ. Nic. Potem, dziesięć minut po, cudownie wszyscy trzej odpowiedzieli prawie równocześnie. Trzynaście minut po północy, moja lista została wysłana Costello i jego odpowiedników w EBC i MFW.

Ktoś może pomyśleć że opóźnienie trzynastu minut nikomu nie robi różnicy. Nie kiedy próbują cię dopaść psy wojny propagandowej. We wtorek rano światowe media wykorzystały tych trzynaście minut do przedstawienia mnie jako niekompetentnego, powolnego bałaganiarza. VAROUFAKIS NIE DOTRZYMUJE TERMINU ZŁOŻENIA LISTY REFORM było typowym nagłówkiem. Nie mogłem się bronić przed tym zarzutem bez ujawnienia sekretnych negocjacji jakie prowadziłem z wierzycielami Grecji przed wysłaniem listy. Poza tym, z wielu zarzutów stawianych mi w tym czasie, ten był błahy. We wtorkowy poranek machina propagandowa Brukseli pracowała pełną parą, i wytoczyła kolejny, bez porównania bardziej zabójczy, zarzut.

Wkrótce po wycieku do prasy o moim trzynastominutowym spóźnieniu, wyciekła sama zawartość listy – na godziny przed zebraniem greckiego gabinetu na którym miała ona być formalnie zatwierdzona. Większość ministrów jeszcze listy nie widziała i byli, co zrozumiałe, wkurzeni że po raz pierwszy ją zobaczyli przeglądając wiadomości na tabletach w drodze do Parlamentu. Ale nagłówki nad listą zamieniły ich uprawniony gniew niemalże w polityczne i osobiste rękoczyny: LISTA COSTELLO to typowy przykład nagłówka w greckich mediach sympatyzujących z trójką. VAROUFAKIS: OSTATNI PACHOŁEK TRÓJKI brzmiała lewicowa interpretacja. Jeden z ministrów wchodząc na spotkanie popatrzył na mnie z mieszanką żalu i rozczarowania i powiedział że nigdy by nie przypuszczał że Costello będzie mi rozkazywał.

Oszołomiony niedorzecznością oskarżenia że Costello jest autorem mojej listy, z początku chciałem je zignorować jak kolejny sfabrykowany kant, ale tym razem jednak media miały na czym oprzeć swoje zarzuty. Jeden bystry dziennikarz (z którym się później zaprzyjaźniłem) odkrył że po kliknięciu w pliku jaki wyciekł do prasy na zakładkę ‘Atrybuty’, widać pole ‘Autor’ – które oprogramowanie wypełniało na podstawie zalogowanego użytkownika komputera na którym utworzono plik. Usłyszawszy to uruchomiłem swój laptop, otworzyłem dokument z listą reform, kliknąłem na ‘Plik’ i potem na ‘Atrybuty’ by zobaczyć że obok pola ‘Autor’ stoi ‘Costello Declan (ECFIN)’ i tuż poniżej, przy polu ‘Firma’, dwa słowa dopełniające moje upokorzenie: ‘Komisja Europejska’.

Właśnie zaczynało się posiedzenie gabinetu i ze wszystkich sił starałem się opanować negatywne emocje i skupić na uzyskaniu zgody od ministrów. Ale kiedy tylko ministrowie się zgodzili, po dwugodzinnej debacie, wróciłem do ministerstwa i wezwałem Chouliarakisa. Owszem, przyznawał, dokument jaki przyniósł do mojego biura, radykalnie później przeze mnie zmieniony, utworzył w Brukseli Declan Costello, nie on. ‘I nie przyszło ci do głowy mi o tym powiedzieć? Poinformować swojego ministra że dokument, jaki mi się naprawdę nie podobał, powstał u naszego podstawowego wroga?’ zapytałem. Brak odpowiedzi. ‘Powiedzmy że na początku ci to umknęło, albo że nie miałeś śmiałości tego przyznać,’ kontynuowałem. ‘Kiedy widziałeś jak pracuje nad radykalnymi zmianami, borykając się z dokumentem Word utworzonym przez najbardziej surowego urzędnika trójki, nie pomyślałeś żeby mnie ostrzec? Nawet kiedy miałem wysłać e-mail do trójki?’

Zupełnie typowo dla niego, Chouliarakis zbył moje pytania z denerwującą nonszalancją i twarzą kryjącą myśli których nikt nie był w stanie odczytać.(3) W normalnych warunkach zostałby z miejsca zwolniony, ale normalność była luksusem niedostępnym mi w czasie urzędowania. Telefon dzwonił. Zaczynała się telekonferencja Eurogrupy. Usiadłem koło słuchawki, z notatkami w ręku, obok mnie Chouliarakis. Większa bitwa wymagała stuprocentowego skupienia.

(2) Zadziwiające że minister państwa musiał negocjować prawo do wprowadzenia klauzuli do porozumienia z międzynarodowymi wierzycielami która pozwalała krajowym sądom wykonywać obowiązki jakie nakładała na nie konstytucja. W dyskusjach jakie prowadziłem z sędziami z greckiej Rady Państwa [Council of State] wychodziło na jaw że, od pierwszego bailoutu, wywierano na nich naciski by wydawali wyroki wbrew faktycznej wykładni prawa – sytuacja upokarzająca dla każdego przyzwoitego prawnika i prawniczki którzy dedykują swoje życie rządom prawa.

(3) Georgeowi Chouliarakisowi jako jedynemu udało się w mojej obecności sprawić by Euclid Tsakalotos wykrzykiwał przekleństwa.