Adults In The Room by Yanis Varoufakis

MOJA BARDZO WIELKA WINA

Było dla mnie jasne że wycofanie się z procesu skutkowałoby zamknięciem naszych banków następnego ranka, w środę 25 lutego 2015, dokładnie miesiąc po naszym zwycięstwie w wyborach. Na zaledwie cztery dni przed upływem umowy pożyczkowej dla Grecji, EBC bez wątpienia wyciągnąłby wtyczkę z gniazdka. Dlatego natychmiast po zakończeniu telekonferencji musiałbym pędzić do Maximos z fatalną wiadomością i zaleceniem natychmiastowego uruchomienia planu odstraszającego. Co oznaczało ogłoszenie daty strzyżenia [haircut] obligacji SMP, wprowadzenia elektronicznych IOU na stronie internetowej urzędu podatkowego i zmianę ustawy o Banku Grecji. Ciężka decyzja. Ale powinienem był ją podjąć.

Zamiast tego, katastrofalnie, wybrałem łagodniejszą opcje. Kiedy nadszedł decydujący moment mojej wypowiedzi, oto co powiedziałem:

>>>
Od wszystkich trzech instytucji usłyszałem że nasza lista nie zamienia MoU ale że będzie do niej po prostu doczepiona … Teraz, jak wiecie, spędziliśmy trzy spotkania Eurogrupy na dyskusjach o konieczności połączenia programu z celami naszego rządu. I miałem wrażenie – cały rząd je miał – że zaczynamy od zera … Będziemy nalegać … żeby dokonano oceny przy założeniu że punktem wyjścia do niej jest lista reform mojego rządu.
<<<

Z perspektywy czasu były to ciepłe kluchy. Chociaż miałem rację mówiąc że porozumienie 20 lutego zawieszało MoU i zamiast niego wprowadzało listę jako podstawę oceny, powinienem był poprosić o potwierdzenie tej zasady. Oczywiście, gdybym na takie potwierdzenie nalegał prawdopodobnie nikt by mi go nie dostarczył. I wtedy musiałbym się wycofać z telekonferencji, tym samym zrywając negocjacje. Moje ówczesne rozumowanie – przyczyna moich oporów – opierało się na trzech przypuszczeniach.

Po pierwsze, przywrócenie MoU było czystą retoryką. Zdarzyło się na telekonferencji Eurogrupy która nie ogłaszała komunikatu i której jedyną kompetencją było zatwierdzenie mojej listy. Jedynym porozumieniem na piśmie był dokument z Eurogrupy 20 lutego, który dawał pierwszeństwo mojej liście reform, nic nie wspominał o MoU, i równocześnie robił miejsce dla negocjowania zakończenia polityki oszczędności i także dla restrukturyzacji długu.(5) Nie wycofując się z telekonferencji faktycznie nie dawałem zgody na powrót MoU w żadnej formie i pod żadnym pozorem.

Po drugie, nasz rząd liczył sobie dopiero dwadzieścia siedem dni. Zbudowanie równoległego systemu płatności niezbędnego do radzenia sobie z zamknięciem banków i przygotowanie się na trudności powodowane przez to zamknięcie po prostu wymagało więcej czasu.

Po trzecie, jakakolwiek moja decyzja o zakończeniu procesu podczas telekonferencji podjęta by została bez udziału premiera i gabinetu. Moje oświadczenie jako ministra finansów że odrzucamy próbę przywrócenia MoU póki co wystarczała. Cały rząd, zjednoczony i zahartowany przez kombinacje wierzycieli, wziąłby na siebie, przynajmniej powinien wziąć, odpowiedzialność za decyzję o wyznaczeniu daty wycofania się z negocjacji.

Dwa pierwsze przypuszczenia były prawdziwe. Trzecie nie. Gdyby trzecie było prawdziwe, decyzja jaką podjąłem na telekonferencji zostałaby zrehabilitowana. Gdyby nasza strona stała nieporuszona, co zakładałem, i na spokojnie wybrała właściwy moment odwetu, nie pisałbym tych słów przytłoczony żalem. Niestety, nie byliśmy zjednoczeni w obliczu usiłowań trójki o przywrócenie MoU. Byliśmy podzieleni i dawaliśmy sobą rządzić.

Czy wiedziałem w tym czasie wystarczająco dużo by to przewidzieć? Za dużo nie wiedziałem, ale patrząc wstecz to co wiedziałem wystarczało. Komitywa między Chouliarakisem i Costello ujawniona przez dokument Word powinna mnie była zaalarmować o podziałach między nami. Chciałem być ślepy na możliwość że działania mojego zastępcy wynikały z czegokolwiek innego niż z błędów w myśleniu. Pasowało mi przypisanie tego incydentu jego letargowi i introwersji. Jednakże, był jeszcze jeden składnik mojej motywacji – coś więcej niż usprawiedliwiona niechęć do popadania w paranoje. Tym czymś był strach.

Na konferencji prasowej wieczorem 20 lutego świętowałem porozumienie jako wielki punkt zwrotny. Miałem rację. Wolfgang Schäuble został pokonany, chociaż tymczasowo, na jego podwórku w otwartej walce. Jak zauważyli Luis de Guindos i Jeff Sachs, był to sukces zmieniający wszystko. Ludzie w rządzie lgnęli do niego jak do daru niebios. Wygraliśmy 120 mniej więcej normalnych dni i prawo do negocjowania znacząco odmiennych reform, nowych celów fiskalnych i restrukturyzacji długu. Było co świętować. Gdybym wyszedł z telekonferencji 24 lutego z wiadomością że to było chwilowe złudzenie, że marzenia o honorowym kompromisie wyparowały i że natychmiast zamykają nasze banki, rozczarowanie byłoby nie do wytrzymania. Psychologicznie nie potrafiłem wziąć tego na klatę.

Problem z błędami jest taki że, jak przestępstwa, jeden powoduje następny. Do niepowodzenia w rozłączaniu się na telekonferencji Eurogrupy 24 lutego za parę dni miało dojść kolejne, jeszcze większe.

(5) Odpowiedni urywek stwierdzał, ‘Władze Grecji zobowiązują się do osiągnięcia odpowiedniej pierwotnej nadwyżki budżetowej lub dochodów finansowych wymaganych do zagwarantowania zrównoważenia długu zgodnie z oświadczeniem Eurogrupy w listopadzie 2012. Instytucje uwzględnią, przy ustalaniu celu na 2015, sytuację gospodarczą panującą w 2015.’ Zwrot ‘odpowiednia pierwotna nadwyżka budżetowa’ sygnalizował że poprzednie cele poszły w odstawkę i nowe cele będą negocjowane wewnętrznie przez nasz rząd, w uznaniu naszego prawa do negocjowania końca polityki oszczędności, podczas gdy zwrot ‘zagwarantowanie zrównoważenia długu’ otwierał drzwi do prawdziwych negocjacji restrukturyzowania długu.