Adults In The Room by Yanis Varoufakis

MOIM SŁUGĄ JEST TEN SYN CIEMNOŚCI

W Maximos, Sagias i Alexis byli w pełnej gotowości. Rozumieli polityczne koszty potrzasku w który wpadliśmy przez Chouliarakisa. Akceptacja wniosku tego typu w pełnej wersji wierzycieli bez żadnych własnych poprawek była trucizną: sugerowała że prosimy o przedłużenie nie na naszych warunkach, ale na warunkach narzuconych nam przez trójkę; rehabilitowała tych którzy twierdzili że to trójka pociąga za sznurki i że nasze próby wybicia się Grecji na niepodległość są żałośnie nietrafione. (Kiedy później opisałem Sagiasowi reakcję Dragasakisa i Chouliarakisa na moje zarzuty, gorzko się uśmiechnął, podniósł do głowy palec wskazujący prawej ręki jakby mówił ‘a nie mówiłem’ i przypomniał mi swoje proroctwo, wygłoszone w pierwszych dniach naszego urzędowania, że Dragasakis chce obalić Alexisa.) Sagias radził mi najmocniej jak można bym zwolnił Chouliarakisa. ‘Natychmiast się go pozbądź!’ powiedział, dodając wianuszek nienadających się do publikacji przekleństw. Byłem zdeterminowany tak zrobić, ale najpierw musieliśmy sobie radzić z bieżącymi kłopotami.

Alexis z dużą ostrożnością podchodził do złożenia podpisu przeze mnie na wniosku od wierzycieli, a Sagias, patrząc okiem prawnika, uważał że bez żadnego formalnego politycznego wsparcia jest to ekstremalnie ryzykowne. Wg normalnej procedury powinniśmy przedłożyć wniosek w parlamencie. Jednakże, Alexis nie mógł się na to zdobyć. Poproszenie parlamentu o zgodę na wniosek napisany nowomową trójki rozjuszyłoby naszych własnych parlamentarzystów, było wodą na młyn Platformy Lewicy, która już nas oskarżała o kapitulację przed wierzycielami, rozczarowałoby naszych wyborców a opozycja zapiałaby z zachwytu że dołączyliśmy do klubu pokonanych przez trójkę. W każdym razie, byliśmy w kropce. Jeśli nie podpiszę się pod wnioskiem, bo odmówię albo ponieważ parlament odrzuci prośbę o wydanie na niego zgody, banki zostaną zamknięte i utracimy trzymiesięczne przedłużenie. Z drugiej strony, jeżeli podpiszę wniosek będzie to na rękę naszym wrogom. Jakoś musieliśmy to pogodzić, i to zanim w piątek rano słońce wzejdzie nad Górą Hymettus.

Czwartkowy wieczór trwał całą wieczność. Ministrowie wchodzili i wychodzili, funkcjonariusze partyjni przewijali się przez ministerialne pokoje, otaczające korytarze i sale, ale żadne z odpraw, spotkań i dyskusji nie rzucało nowego światła na nasze położenie. Cały czas, Sagias i ja siedzieliśmy w biurze Alexisa wymieniając się drętwymi pomysłami, od czasu do czasu chodząc tam i z powrotem i próbując dokonać kwadratury koła.

Między gośćmi tego wieczora był Stathakis, minister gospodarki. Tak się wkurzył na Chouliarakisa o wpakowanie nas w tą kabałę że zaatakował mnie najpierw za zatrudnienie go – wspomniałem że on został osobiście wyznaczony przez Dragasakisa, wbrew mojej woli – a potem za to że go nie wyrzuciłem po aferze z dokumentem Word od Costello. Ponownie, musiałem mu przypomnieć że nawet wtedy byłoby za późno bo występki Chouliarakisa miały miejsce tego samego dnia: nie przekazał mi e-maila od Wiesera gdy ujawniono aferę z Costello. W każdym razie, powiedziałem, zanim zwolnimy Chouliarakis mamy poważny problem do rozwiązania. Stathakis zgodził się i, potakując raz za razem, opuścił nas. Strasznie mu pozazdrościłem że tak sobie idzie do domu. Szczęśliwie, zadziałała adrenalina i po chwili odzyskałem poczucie celu.

Robiła się późna noc i Alexis wydawał się zagubiony. ‘Nie mogę tego pokazać w parlamencie. Platforma Lewicy mnie poćwiartuje a opozycja wyśmieje,’ ciągle powtarzał. Zasugerowałem innowacyjne podejście: prawdę! Powinniśmy dokładnie wytłumaczyć naszym posłom co się stało. ‘Nie mamy się czego wstydzić,’ nalegałem. Powiemy im że Wieser chytrze poinformował tylko parę osób o upływie terminu i że kiedy się zorientowaliśmy było za późno. To była szansa na potwierdzenie przed naszymi posłami, włączając w to Platformę Lewicy, przywiązania rządu do naszej strategii: kupowania czasu na prowadzenie negocjacji ale w gotowości do wyciągnięcia wtyczki w wybranym przez nas momencie jeśli wierzyciele ciągle będą nam narzucali MoU i odmówią restrukturyzacji długu.

Alexis był nieporuszony. To by podzieliło partię i naszych posłów, powiedział. ‘Informowanie ich o tym co się stało ujawniłoby że niektórzy po naszej stronie wiedzieli o terminie ale nam nie powiedzieli.’

Sagias potwierdził. Nie mogliśmy sobie pozwolić na publiczny pokaz braku jedności albo oskarżenia członków rządu o niekompetencje – przynajmniej bez zwalniania ich. ‘Czy to jest czas na publiczne skakanie sobie do oczu? Kiedy wierzyciele otaczają nas ze wszystkich stron?’ Coś w tym było. I tak noc stawała się ciemniejsza a nastroje bardziej ponure.

Nie mogłem pozwolić by nas pożarła czarna dziura. Ktoś musiał podnieść rękawicę. W ułamku sekundy podjąłem decyzję: zdejmę z Alexisa ciężar winy i wezmę na swoje barki. Byłem idealnym kozłem ofiarnym dla krytyki w Syrizie i idealnym celem dla opozycji. Uwzględniając że Alexis nie zmieniał kursu jaki razem obraliśmy, interes narodowy domagał się przedłużenia umowy. Koszt osobisty się nie liczył.

‘Jesteś pewien że nie możesz w parlamencie powiedzieć jak jest, wygrać głosowania nad złożeniem podpisu pod wnioskiem i iść dalej?’ zapytałem go.

Wyglądał na zmęczonego i przybitego kiedy zwrócił się do Sagiasa, który, wyglądając tak samo, odradził mu to.

‘W takim razie, Alexi,’ rzekłem tak zdecydowanym jak to możliwe, ‘biorę odpowiedzialność na siebie. Podpiszę ten cholerny wniosek bez zezwolenia parlamentu, wyślę go do wierzycieli i idziemy dalej. A jeśli mnie to wystawi na potępienie naszych towarzyszy, prawnicze polowanie na czarownice, biorę to na siebie. Nie możemy tak dalej. Czas się skończył!’

Oczy Alexisa się ożywiły. ‘Zrobisz to?’

‘Jeśli ktoś musi to zrobić, niech to będę ja,’ powiedziałem. ‘W końcu, po to mnie wybrałeś, nieprawdaż? Pamiętasz, prosiłeś żebym nie wstępował do Syrizy żebym mógł robić rzeczy niemożliwe dla partyjniaka? Więc jeśli nie teraz to kiedy? Zrobię to Alexi, ale rozumiem że w momencie w którym trójka spróbuje nam narzucić MoU i utopić nas na zawsze w długu, wyciągamy wtyczkę – zgodnie z naszą umową. Tak?’

Alexis mi nie odpowiedział. Zamiast mnie zwrócił się do Sagiasa. ‘On to może podpisać ot tak, po prostu?’ zapytał.

Sagias był sceptyczny. ‘Bez dupokrytki od prawnika rzucą cię wilkom na pożarcie,’ ostrzegł. ‘Potrzebujemy przynajmniej prawnej opinii na piśmie od przewodniczącego Państwowej Rady Prawniczej [State Law Council] że leży to w kompetencjach ministra finansów.’

‘Wezwij go tutaj,’ powiedział Alexis. Była czwarta nad ranem. Pół godziny później biedak był w Maximos, blady i nieśmiały.

W skład Państwowej Rady Prawniczej [State Law Council] wchodzą konserwatywni prawnicy którzy dostarczają prawnicze ekspertyzy ministrom i innym komórkom w rządzie sformułowane w taki sposób by ich chronić. Ich mantrą jest ostrożność a religią unikanie kontrowersji. Rzeczony dżentelmen objął posadę zaledwie przed tygodniami, w prezencie od odchodzącego premiera, Antonisa Samarasa. Wezwany przez nowego premiera o takiej przeklętej godzinie, czując na sobie przenikliwy wzrok Sagiasa i mój, ten człowiek wyglądał na przerażonego, tak bardzo że aż mu współczułem. Niemniej jednak, sytuacja była naprawdę poważna. Jego prawna opinia była niezbędna bym mógł podpisać wniosek który kupi Grecji trzy miesiące na ustalenie, raz na zawsze, czy przyzwoita umowa z wierzycielami jest możliwa.

Prawniczo, prosiliśmy o stuprocentowo rozsądną rzecz. Sagias wykazał się gorliwością i, z punktu widzenia konstytucji i jurysdykcji, sytuacja była jednoznaczna: jako minister finansów miałem pełne prawo w imieniu rządu podpisać wniosek o przedłużenie umowy pożyczkowej. Problematyczne, przynajmniej tak twierdził przewodniczący Państwowej Rady Prawniczej, było ustanowienie precedensu. ‘Panie Ministrze,’ wymamrotał, ‘poprzednio za każdym razem, wniosek o umowę pożyczkową wysyłany przez ministra finansów do wierzycieli był najpierw zatwierdzany w parlamencie.’

Alexis, Sagias i ja zareagowaliśmy na jego obiekcje jak zgrane trio. Między podpisaniem nowej umowy pożyczkowej, która naturalnie wymaga zgody parlamentu, bo obarcza kraj nowymi zobowiązaniami i nowymi długami, i podpisaniem wniosku o przedłużenie istniejącej umowy, w której nie ma żadnych nowych zobowiązań i długów, zachodzi potężna różnica. Nasza argumentacja miała sens, ale on wydawał się sparaliżowany koniecznością opiniowania czegoś co nie miało precedensu.

Trwał w tym stanie jakiś czas, w którym Alexis i ja urabialiśmy go przy pomocy mieszaniny logiki i stanowczości. W końcu, nasza presja wydała owoce. Udręczony szef rządowej służby prawniczej wrócił do swojego biura, autoryzował opinie prawną wg której minister finansów ma prawo podpisać ten szczególny wniosek i wysłał go kurierem do mojego biura. Jak tylko otrzymałem opinię, podpisałem wniosek i, mimo nagłego buntu w żołądku, dałem go do wysłania wierzycielom. Był to syn ciemności. Uznałem go za mojego.

Czy Alexi w zamian będzie wierny naszemu przymierzu? Czy zechce dać szansę negocjacjom ale też czy będzie gotowy użyć nasz odstraszacz jeśli one zawiodą? We wczesnych godzinach w piątek 27 lutego byłem przekonany, chociaż nie na sto procent, że nie zawiedzie. Następnego dnia dały znać o sobie paraliżujące wątpliwości.