Adults In The Room by Yanis Varoufakis

ZDEMASKOWANY

Naglącą sprawą stała się wymiana Chouliarakisa. Reprezentant kraju w Grupie Roboczej Eurogrupy musi być ostrzem włóczni ministra finansów. Gdy ministerstwo finansów przypominało ser szwajcarski, desperacko potrzebowałem szefa ministerialnej Rady Doradców Ekonomicznych któremu mogłem wierzyć jako ekonomiście i jako człowiekowi. Teraz nie miałem żadnej wiary. Martwiły mnie jego mętne zdolności analityczne, liche referencje naukowe i podejrzane zaufanie do modeli ekonometrycznych trójki. Jego charakter był przeciwieństwem gracza dla drużyny: nieprzenikniony, na spotkaniach prawie zawsze spóźniony i często niemożliwy do zlokalizowania. Rzadko odbierał gdy do niego dzwoniłem, nawet jego sekretarka nieczęsto wiedziała gdzie jest. Z tego co wiem od Euclida i Alexisa, ich telefonów także nie odbierał. Żart ‘Gdzie jest Chouliarakis?’ wszedł do obiegu między naszą trójką. Gdy mnie ktoś pytał zwykłem wzruszać ramionami i odpowiadać ‘Skąd mam wiedzieć? Jestem tylko jego przełożonym.’ Mówiąc delikatnie, ten żart przestał być śmieszny.

Nie była to kusząca perspektywa i mimo wszystko miałem opory przed wyrzuceniem go. Ostatnią rzeczą jakiej potrzebowaliśmy było ujawnianie wrogim mediom wewnętrznych tarć. Ale dokument Costello i e-mail od Wiesera wystawiły rząd na śmieszność a cały kraj na przedwczesne ciosy wierzycieli. Choćby dlatego niemożliwym było mieć go za pośrednika z tym przebiegłym i groźnym duetem.

Jeszcze tego samego ranka, jak wszyscy się przespaliśmy parę godzin, byłem znowu w Maximos i informowałem Alexisa o moim planie wymiany Chouliarakisa. Pomysł polegał na awansowaniu go ze stanowiska szefa Rady Doradców Ekonomicznych na sekretarza generalnego od polityki fiskalnej, stanowisko wyżej w hierarchii ministerstwa ale na którym byłby relatywnie nieszkodliwy i które było obecnie nieobsadzone. Na jego miejsce proponowałem swojego kolegę z Uniwersytetu w Atenach Nicholasa Theocarakisa, którego awans na stanowisko sekretarza generalnego od polityki fiskalnej opóźniały biurokratyczne przeszkody. Znakomity ekonomista po Cambridge, politycznie blisko Syrizy zanim ta jeszcze powstała, i przyjaciel na którym się nie zawiodłem całe życie, wydawał się idealną kandydaturą.

Alexisowi się to nie spodobało. Przypomniał mi że przyczyną dzieła zniszczenia Chouliarakisa było zwykłe niedopełnienie obowiązków. Alexis nie kwestionował moich argumentów ale ku mojemu zdziwieniu nie popierał moich planów. Ustąpił dopiero jak mu powiedziałem że Sagias i Stathakis także chcą się pozbyć Chouliarakisa. ‘Jeśli tego chcecie, macie wolną rękę,’ powiedział wyglądając na nieszczęśliwego i sflaczałego.

Wracając do ministerstwa próbowałem sobie jakoś wytłumaczyć opór Alexisa. Przypuszczałem że tak wiele zainwestował w swój sojusz z Dragasakisem że teraz z ostrożności nie chce go rozjuszyć. Jednak, nie pojmowałem dlaczego Alexis nie kupił mojego pomysłu by dać Chouliarakisowi awans, i w ten sposób oszczędzić od wstydu zarówno jego jak i Dragasakisa.

Z takimi wątpliwościami w głowie, zadzwoniłem do Theocarakisa. ‘Nicholas, mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia. Chcę żebyś objął stanowisko szefa Rady Doradców Ekonomicznych,’ powiedziałem mu. Nicholasem targały wątpliwości. Jako szczery przyjaciel i zwolennik Syrizy czuł się w obowiązku przyjąć ofertę. Z drugiej strony, kiedy opuściłem Uniwersytet w Atenach na rzecz Stanów Zjednoczonych przekazałem mu zadanie troszczenia się o Wydział Polityki Gospodarczej, wraz z programem dla doktorantów z ekonomii nad którego ustanowieniem obaj bardzo ciężko pracowaliśmy od 2001. Martwił się że po przyjęciu oferty wszystko co osiągnęliśmy na uniwersytecie pójdzie na zmarnowanie. Ale kiedy wytłumaczyłem mu na jakim rozstaju dróg znajduje się obecnie nasz kraj i z jakimi problemami personalnymi się borykamy, zgodził się.

Przyszedł czas rozmówić się z Chouliarakisem. Gdy przybył do mojego biura, przeszedłem do sedna. Wytłumaczyłem że dwa ostatnie incydenty zniszczyły jakiekolwiek zaufanie jakie do niego miałem i jakiego wymagało to stanowisko. I nie tylko te dwa incydenty, dodałem. Nawet jeśli były to chwilowe wpadki, brakowało mu punktualności, generalnie nie był osiągalny i ciągle polegał na makroekonomicznych modelach trójki. I tak doszedłem do propozycji awansu na sekretarza generalnego od polityki fiskalnej, i przejęcia jego stanowiska szefa Rady Doradców Ekonomicznych przez Nicholasa Theocarakisa.

Wiedziałem że Chouliarakisowi się to nie spodoba. Co zrozumiałe; nikt nie lubi słuchać że nie jest godny zaufania, że używa fałszywych modeli ekonomicznych i że awansuje tylko dlatego że nie można go wyrzucić. Ale w najczarniejszych snach nie śniła mi się odpowiedź jakiej mi udzielił.

‘To twoja decyzja, Yanis. Ale wiedz że jeśli zabierzesz mi Radę Doradców Ekonomicznych, nie zostanę sekretarzem generalnym od polityki fiskalnej, ani nikim innym w rządzie. Zamiast tego pójdę do Banku Grecji, gdzie Stournaras już przygotował coś w sam raz dla mnie.’

Maska opadła. Niebywały poziom cynizmu. Właśnie mi powiedział, bez ogródek, że raczej woli pracować bezpośrednio dla trójki niż przeciąć ministerialne więzy z funkcjonariuszami trójki. Nie tylko to, otwarcie przyznał że jest w zmowie z głównym sojusznikiem trójki, prezesem Banku Centralnego Grecji, który abyśmy nie wygrali wyborów jeszcze podczas kampanii wyborczej wzniecił panikę bankową. Byłem osłupiały. By uniknąć pyskówki, powiedziałem że się zastanowię i że może odejść. Błyskawicznie wyszedłem do Maximos ostrzec że mamy u siebie piątą kolumnę.

Przez miesiące zanim wygraliśmy wybory, Alexis i jego zespół uważał prezesa Stournarasa za przeszkodę dla rządu Syrizy. Całkiem słusznie. Były premier Samaras przesunął Stournarasa z ministerstwa finansów na stanowisko prezesa banku centralnego właśnie po to żeby przeszkodzić ewentualnej administracji Syrizy. Alexis wielokrotnie mi i innym powtarzał że jego absolutnym priorytetem jest usunięcie Stournarasa. Jak na ironię, ja byłem tym który doradzał umiar w tej sprawie, bo rząd nie może usunąć prezesa banku centralnego bez spowodowania poważnego spięcia z kierownictwem EBC. Dlatego tak długo jak EBC w dobrej wierze z nami negocjuje, argumentowałem, musimy okazywać jego oddziałowi w Grecji szacunek – chociaż gdyby zamknęli nasze banki i próbowali obalić demokratycznie wybrany rząd, wtedy unieważniamy wszystko. Ale próbując ograniczyć zapędy Alexisa względem Stournarasa, zapoczątkowałem w kierownictwie Syrizy przekonanie że jestem fanem ulubieńca trójki w Atenach.

Byłem przekonany że Alexisa szlag nagły trafi kiedy się dowie że szef naszej Rady Doradców Ekonomicznych grozi przejściem do Stournarasa. Nic takiego nie nastąpiło. Zamiast tego, popatrzył na mnie tym samym depresyjnym wzrokiem sprzed paru godzin kiedy ogłosiłem decyzję o wyrzuceniu Chouliarakisa. Z wyraźną sympatią dla odszczepieńca i niepokojąco tępym wzrokiem, powiedział ‘Nawet gościa rozumiem – już od jakiegoś czasu ma ten układ ze Stournarasem.’

Było to tak jakby dyrektor MI5 ujawnił brytyjskiemu premierowi że ich super szpieg grozi przejściem do rosyjskiej FSB jeśli nie zachowa stanowiska, tylko po to by usłyszeć odpowiedź premiera, ‘Nawet gościa rozumiem – już od jakiegoś czasu ma ten układ z FSB.’

Jeśli moją reakcję na próby trójki przywrócenia MoU podczas telekonferencji Eurogrupy nazwać ciepłymi kluchami, to moje zachowanie wobec zdumiewającej beztroski Alexisa ocierało się o żenadę. Co prawda tylko przez krótką chwilę miałem wgląd w wewnętrzny świat Alexisa, ale koszmar jaki w nim zobaczyłem, choćby przelotnie, powinien spowodować wybuch. Wszystko poniżej wściekłości na Chouliarakisa za ośmielenie się by nas szantażować odejściem powinno mnie uczulić na obecność trójki w tym biurze, na to że jej macki sięgają dalej niż moje ministerstwo. Ze wstydem muszę przyznać że odwracałem wzrok, a myślenie życzeniowe zamiatało pod dywan wszystko co widziałem. Ustalił się wzorzec. Ciągle i znów w czasie następnych tygodni i miesięcy, zamiast rozpoznać jego ewidentną dwulicowość, szukałem wymówek dla odstępstw Alexisa od przymierza. Obwiniałem strach, depresje i brak doświadczenia, i w końcu szukałem w sobie wiary że kiedyś nadejdzie moment odbicia w którym strząśnie z siebie macki, na powrót uwierzy w naszą sprawę i uhonoruje wielkie słowa jakimi zainspirował mnie pierwszego dnia w Maximos.

Co mogłem zrobić inaczej? Po fakcie zacierają się wydarzenia i umysł się torturuje sterylnymi hipotezami. Jednego jednak jestem pewien: gdybym był miał posmak otchłani zanim zaczęła się telekonferencja Eurogrupy 24 lutego, na pewno bym wtedy wyciągnął wtyczkę i zerwał kontakt z trójką. Nie zrobiłem tego bo byłem przekonany że można polegać na Alexisie, i w razie konieczności zerwać negocjacje później, we wspólnie uzgodnionym terminie. To przekonanie wyparowało kiedy zaczął tłumaczyć skandaliczne groźby Chouliarakis o przejściu na stronę przeciwnika.

Moją jedyną trwałą wymówką dla bycia ślepym na twarde, niewygodne fakty, na tolerowanie wątpliwości co do Alexisa, były wydarzenia na ulicach Aten, w greckich miasteczkach i wioskach. Cały naród odzyskał poczucie godności wiedząc że nasza dwójka w ich imieniu stawia czoła Brukseli, Frankfurtowi i Berlinowi. Przytłaczająca niechęć do niszczenia tej godności powstrzymywała mnie od działań o których wiedziałem że są dla jej obrony konieczne. Powinienem był zmierzyć się z kluczeniem Alexisa – publicznie jeśli trzeba. Zamiast tego wmawiałem sobie że jesteśmy jednością, podczas gdy trójka, po wbiciu między nas żelaznego klina, zaczęła powolne i bolesne rozbijanie.