Adults In The Room by Yanis Varoufakis

DOBRA I ZŁA WIADOMOŚĆ, KTÓRĄ NAJPIERW?

Po obiedzie, na którym podano dziwną ale smaczną mieszankę greckiej i chińskiej kuchni i szybkim wywiadzie dla chińskiej telewizji, zaaranżowaliśmy następne spotkanie z greckim reprezentantem Cosco i Sagiasem w celu omówienia szczegółów transakcji. Kilka dni później, wieczorem 2 marca, spotkaliśmy się u mnie w ministerstwie. Spotkanie było krótkie i owocne.

Powtórzyłem swoje zaangażowanie w przyśpieszenie prywatyzacji portu w Pireusie, zapoczątkowującej większe i śmielsze wspólne projekty, oraz postawiłem te same warunki jakie usłyszał ambasador Chin: udziały Cosco w Pireusie zostaną zmniejszone z 67 do 51 procent, a różnica (16 procent udziałów) przejdzie w posiadanie państwa greckiego i będzie zasilać zubożałe fundusze emerytalne pracowników stoczniowych, marynarzy i urzędników miejskich; Cosco zobowiąże się do zainwestowania €300 milionów w ciąg osiemnastu miesięcy; wszyscy zatrudnieni w Cosco będą należeć do związków zawodowych, zatrudnieniem będą kierować układy zbiorowe i nie będzie żadnych pracowników od podwykonawców; obsługą ruchu wodnego będzie zarządzać miasto Pireus, przy aktywnym udziale władz wysepek obsługiwanych przez port, tak by i te społeczności skorzystały.

W końcu, na znak poważnego zaangażowania w uzdrowienie Grecji, zażądałem od chińskiego rządu natychmiastowego zakupu €1.5 miliarda naszych bonów skarbowych [T-bills] których kupna Mario Draghi zakazał greckim bankom. A kiedy impas z naszymi wierzycielami dobiegnie końca, w ten albo inny sposób, powiedziałem ‘Ateny byłyby ogromnie wdzięczne narodowi chińskiemu gdyby Pekin zakupem za kwotę przynajmniej €10 miliardów pomógł Grecji w jego pierwszej emisji obligacji skarbowych.’

Przedstawiciel Cosco wydawał się być pewny że moje warunki zostaną w Pekinie wysłuchane z uwagą, także późniejsze kontakty z ambasadorem Chin dowodziły że moim nowym przyjaciołom podobał się ten interes i że z kraju smoka należy się spodziewać pomyślnych wieści, teraz gdy jego zęby się wgryzły. Rzeczywiście, wymierny znak dobrej wiary nadszedł w ciągu mniej niż czterdziestu ośmiu godzin, rankiem 4 marca, kiedy szef departamentu zarządzania długiem publicznym w moim ministerstwie zadzwonił z wiadomością że chiński skarb państwa zakupił, bezpośrednio albo w sekrecie, bony skarbowe [T-bills] za €100 milionów – dzięki tej wiadomości prawie się ucieszyłem.

Ale tylko prawie. Żeby nie zapomnieć, dwa dni później musiałem znaleźć €301.8 milionów na spłatę MFW. A tydzień później, 13 marca, musiałem zrobić to samo ze zwitkiem €339.6 milionów. Po trzech krótkich dniach, 16 marca, skądś miałem wytrzasnąć €565.9 milionów do przelania MFW. Później, 20 marca, z naszego pustawego skarbca trzeba było wyciągnąć €339.6 milionów i przelać temu samemu odbiorcy. Tylko w marcu, mieliśmy się wykrwawić na rzecz MFW kwotą €1.5 milarda. W tym kontekście, obiecany przez Pekin zakup bonów [T-bills] za €1.5 miliarda dawał mi trzy tygodnie na złapanie oddechu przed ponownym podtapianiem od 13 kwietnia, kiedy należało spłacić MFW kolejne €452.7 miliony. Po czym, między 12 maja i 19 czerwca, przypadała spłata kolejnych sześciu rat dla MFW na łączną kwotę €2.52 miliardów. Ale najgorętszy miesiąc miał dopiero nadejść: w lipcu mieliśmy do zapłaty wierzycielom €4 miliardy i następnie w sierpniu €3.2 milardy.(7)

Mówiąc inaczej nie było szans by zastrzyk finansowy w wysokości €1.5 miliarda wystarczył. Rzeczywiście, choćby Pekin bardzo chciał, żadne nowe pożyczki, nie ważne jak duże, nie mogły nas uchronić od niewypłacalności. Jak powtarzałem od lat, mogli te pożyczki tylko przedłużać. Niemniej jednak, €1.5 miliarda kupiłoby nam przynajmniej dwa miesiące na wybadanie czy nowy kontrakt z naszymi wierzycielami jest możliwy i wytrąciło z ręki Mario Draghiego argument że nikt oprócz greckich banków nie kupuje naszych bonów skarbowych [T-bills]. W tym samym czasie, zademonstrowałoby to naszą zdolność do przyciągnięcia zagranicznych inwestycji, do bycia elastycznym i zastąpiło obecne wyprzedaże na kolonialną modłę wzajemnie korzystną umową z jednym ze światowych supermocarstw.

Sagias i ja poinformowaliśmy Alexisa i zaczęliśmy przygotowania. Naszą intencją było uruchomienie na nowo procedury przetargowej na port w Pireusie z warunkami już przyjętymi przez Chińczyków, i równoczesne rozpoczęcie zakulisowych rozmów między dwoma rządami o chińskich pożyczkach dla Grecji. Wkrótce plan był sfinalizowany i gotowy do wdrożenia. Po pierwsze, Pekin wpakuje pozostałe €1.4 miliarda z obiecanych €1.5 miliardów w nasze bony skarbowe [T-bills]. Prawie jednocześnie wicepremier Dragasakis poleci do Pekinu z formalną wizytą by wzmocnić relację między dwoma rządami i formalnie podpisać porozumienie. Wreszcie, Alexis w kwietniu albo maju złoży oficjalną państwową wizytę by ogłosić i podpisać całościowe porozumienie między Atenami i Pekinem.

Dla obu krajów była to znakomita okazja. Kroplówka dla Grecji i kolosalny skok chińczyków w stronę Jedwabnego Szlaku do serca Europy. Dragasakis wyruszył do Pekinu 25 marca, w towarzystwie ministra spraw zagranicznych. Wliczając €1.4 miliardy jakie miały wpłynąć do ministerstwa przed końcem miesiąca, wyskrobałem z dna €1.5 miliarda jakie mieliśmy obowiązek zapłacić MFW w marcu. Pomysł polegał na daniu wierzycielom ostatniej szansy okazania dobrej woli zawarcia wykonalnej umowy. Chiny miały teraz udział w naszym sukcesie, a nasza zdolność do przyciągnięcia chińskich inwestycji byłaby silną bronią w negocjacjach. Sama gotówka kupiłaby nam kolejny miesiąc na przedłożenie planu reform wszystkich stref życia Grecji.

31 marca, w dniu w którym Pekin obiecał dokonać przełomowego zakupu €1.4 miliarda bonów skarbowych [T-bills], czekałem w swoim biurze na dzwonek telefonu. Aukcja miała się zakończyć około 11:00 rano. O 10:30 nie mogłem się powstrzymać i zadzwoniłem do managera od długu publicznego w ministerstwie. ‘Jeszcze nic,’ usłyszałem, ‘ale proszę się nie martwić. Chińczycy mają zwyczaj wchodzenia do aukcji pod sam koniec.’ Więc czekałem.

O 11:02 zadzwonił telefon. Podskoczyłem by odebrać. ‘Jest dobra i zła wiadomość, panie ministrze, którą najpierw?’ zapytał manager długu publicznego.

‘Zacznij od tej dobrej,’ powiedziałem.

‘Dobrze, Chińczycy wzięli udział w aukcji, ale zła wiadomość jest taka że kupili tylko €100 milionów.’

Zanim się rozłączył, już dzwoniłem do ambasadora Chin z komórki. Kiedy mu powiedziałem co się stało, rzekł, ‘Nie mogę uwierzyć. Czy mógłbym od razu przyjść do pana biura?’

‘Oczywiście,’ odparłem.

Pół godziny później, umordowany ambasador Chin siedział na mojej czerwonej kanapie. Wierzyłem w jego cierpienie gdy zapewniał mnie że nie miał pojęcia że wydarzy się coś takiego, że jest ogromnie zażenowany i że zrobi wszystko co w jego mocy by dowiedzieć się przyczyny niedoboru. Z mojego biura próbował wykonać kilka telefonów do ministerstwa finansów Chin ale nie mógł się dodzwonić. Więc powrócił do swojego biura obiecując jak najszybciej do sprawy powrócić.

Zadzwonił kilka godzin później, mówił dużo bardziej zrelaksowany. ‘Panie ministrze, mogę zapewnić pana że była to usterka techniczna. Pekin bardzo przeprasza. Za dwa dni, na kolejnej aukcji bonów skarbowych [T-bills], dokonają całego zakupu.’

Poczułem mieszankę ulgi i niedowierzania. Z jednej strony po co Pekin miałby oszukiwać własnego ambasadora, który wydawał się szczerze zainteresowany umocnieniem naszej transakcji. Z drugiej, równie niewiarygodne było popełnienie błędu przez chińskich technokratów. Czas pokaże.

Dwa dni później czekałem w swoim biurze na taki sam telefon od managera długu publicznego. O 11:05 zadzwonił telefon. ‘Jest dobra i zła wiadomość, panie ministrze, którą najpierw?’ Oh, znowu, pomyślałem.

‘Proszę mi tylko nie mówić że kupili na aukcji kolejne €100 milionów,’ poprosiłem go.

‘Dokładnie tak zrobili,’ padła odpowiedź.

Tym razem nie kłopotałem ambasadora swoimi telefonami; od razu ruszyłem do Maximos. Tam powiedziałem Alexisowi co się wydarzyło i mocno zasugerowałem by skontaktował się z premierem Chin.

Następnego dnia Alexis przekazał wiadomość z Pekinu. Najwyraźniej ktoś z Berlina zadzwonił do Pekinu z jasną informacją: nie wtrącajcie się do umów z Grekami zanim z nimi nie skończymy.

Kiedy ponownie mówiłem z ambasadorem Chin, próbowałem przekazać mu jak się czują nasi obywatele kiedy obce mocarstwa, udające naszych partnerów, studzą ich nadzieje na godność i poprawę sytuacji.

‘Rozumiem, rozumiem,’ odpowiedział. I wierzyłem mu.

Tak zakończył się ten okropny epizod długiej sagi z wierzycielami którzy nie byli zainteresowani odzyskaniem swoich pieniędzy – zatopieniem wspaniałej umowy między dwoma antycznymi narodami.(8)

(7) Poruszone w ‘Długa i szczera rozmowa’. Nota 4 zawiera pełny harmonogram spłat. Płatności w lipcu zawierały €3.49 miliardy dla EBC na wykupienie nieszczęsnych obligacji SMP, a płatności w sierpni w całości szły do EBC na wykup obligacji SMP na które przypadał termin wykupu.

(8) W styczniu 2016 wierzyciele przywrócili prywatyzację portu w Pireusie dla Cosco na pierwotnych zasadach sprzed naszego rządu. Cosco zdobyła upragnionych 67 procent udziałów, ale Chiny utraciły długoterminowe inwestycje na wielką skalę jakie proponowałem w koleje, które trójka sprzedała włoskiej spółce niezdolnej do żadnych inwestycji, w park technologiczny i stocznie, które gdy piszę te słowa są o krok od zamknięcia. Prywatyzacja odbyła się bez minimalnego poziomu inwestycji i ochrony praw pracowniczych albo zabezpieczeń lokalnej gospodarki do jakich Pekin w naszych rozmowach się zobowiązał. Również przepadła gotowość Pekinu do wspomożenia Grecji (zakupem rządowych obligacji) kiedy pewnego dnia odzyska ona wypłacalność. Innymi słowy, Grecja utraciła strategiczne partnerstwo przemysłowe sięgające daleko poza sprzedaż portu.