Adults In The Room by Yanis Varoufakis

poprzednia następna

CZĘŚĆ DRUGA 75. ZASADZKA W RYDZE

Dwa dni. Tyle czasu mi zostało w Atenach na przekonanie Alexisa do przyjęcia strategii będącej owocem mojej podróży do Waszyngtonu – Planu dla Grecji analogicznego do polskiej strategii jaką sugerował David Lipton i posłańca do Merkel proponowanego przez Lee Buchheita – zanim polecę do Rygi, na Łotwie, na spotkanie Eurogrupy 24 kwietnia które z pewnością będzie początkiem końca. Spisałem swoje propozycje, dołożyłem troski by jedyną wydrukowaną kopię otrzymał Alexis osobiście ode mnie i by żadna wersja elektroniczna nie ujrzała światła dziennego.

Moje spotkanie z Alexisem przebiegło dokładnie tak jak się tego obawiałem. ‘Wezmą to za casus belli,’ ze znajomą miną pełną melancholii odpowiedział na pomysł wysunięcia własnego Planu dla Grecji. Co do pomysłu Buchheita, Alexis ledwo się nad nim pochylił. Przez parę sekund taksował wzrokiem moją pisemną propozycję, odłożył ją na bok i powiedział, ‘Merkel obiecała mi że wkroczy. Na razie nie wchodźmy jej w drogę.’

‘Niczego od niej nie wyciągniesz,’ odparłem, ‘jeśli nie przedstawisz własnej wiarygodnej agendy i nie poprzesz jej uderzeniem wyprzedzającym.’

‘Teraz nie jest dobry moment. Jutro jedziesz do Rygi i w niczym nie ustępuj. Nie daj się zastraszyć. Trzymaj gardę. Jutro wieczorem znowu pomówię z Merkel i porozumiemy się na naszym poziomie.’

W oczywisty sposób pozostawał po wpływem czarów Merkel. Mogłem mieć tylko nadzieję że jakoś uda się Alexisowi przekonać ją do czegoś czego nie chciała i nie miała powodu zrobić.

Eurogrupę 24 kwietnia zwołano głównie jako część obchodów objęcia przez Łotwę prezydencji w UE. Teoretycznie miała być nieformalna, całe spotkanie zaplanowano na nie dłużej niż godzinę. W dniu naszego wylotu do Rygi Alexis skontaktował się ze mną i Nicholasem Theocarakisem i dodał nam otuchy: ‘To będzie łatwa Eurogrupa, jest głównie na pokaz i ma nie być niczego o Grecji. Cokolwiek się stanie zachowajcie chłodną głowę i nie ustępujcie na krok.’ Alexis ciągle bez trudu potrafił paroma dobrze dobranymi słowami wywołać we mnie bojowego ducha. Pomimo skrupułów ciążących jak ołów, jego krzepiące przesłanie dobrze mi w posłużyło w piekle Rygi.

Fotini, mój sekretarz zaraz po przybyciu do Rygi czujnie zauważył pierwszy znak że coś jest nie tak: dla mojego zespołu zarezerwowano hotel daleko od mojego, co ograniczało nam kontakt i możliwości szybkich konsultacji. Nie chciałem ulegać teoriom spiskowym i zrzuciłem to na logistyczne zamieszanie.

Pierwszego wieczora, po uroczystym obiedzie bez żadnych konsekwencji, wróciłem do swojego hotelu. Nie mogłem sobie znaleźć miejsca i wezwałem Nicholasa z jego odległego hotelu na burzę mózgów o jutrzejszej Eurogrupie. Miałem pół godziny do jego przybycia i zszedłem do hotelowego lobby. Tam ich zobaczyłem.

Przy barze byli wszyscy gracze trójki: Poul Thomsen, Benoît Coeuré, Thomas Wieser, Jeroen Dijsselbloem, Pierre Moscovici i paru innych których już nie pamiętam. Zdecydowałem powitać ich uczniowskim cześć. Wyraźnie skrępowani trzymali języki za zębami. By przełamać lody, zapytałem na wesoło, ‘Ha, mam was? Zmawiacie się na mnie?’ Nie odpowiedzieli na moją zaczepkę; zamiast tego usłyszałem że mają spotkanie i później się mogę przyłączyć. Uśmiechnąłem się, życzyłem wszystkiego dobrego i poszedłem.

Następnego ranka, Nicholas i ja szliśmy na salę gdzie miała odbyć się Eurogrupa. Usłyszałem jak Moscovici za mną wita mnie po przyjacielsku. Więc szliśmy razem gaworząc. ‘Jestem dumny że nam się to udało,’ powiedział odnosząc się do Brukselskiej Grupy. ‘Bardzo słusznie że w tych negocjacjach w Brukseli ministrowie rozmawiają tylko z ministrami a technokraci z technokratami.’ Przywróciło to część utraconego przez Komisję honoru, mówiłem mu przy wejściu.

Sala była w połowie pusta, niesamowicie. Gdzie byli wszyscy? Poza Pierrem, Nicholasem i mną, obecny był tylko Jeroen Dijsselbloem, Thomas Wieser i czterech albo pięciu innych delegatów. Wolfganga Schäuble, Mario Draghiego, Poula Thomsena, Michela Sapina i innych najważniejszych ministrów brakowało. Z początku spotkania ja i Nicholas patrzyliśmy po sobie, przekonani że nieopodal szykuje się coś nieprzyjemnego. Pierwszym punktem programu była proceduralna sprawa niewymagająca debaty. Kiedy się z nią uporano, Jeroen rzekł, ‘OK, koledzy, przejdźmy teraz do drugiego punktu obrad, Grecji.’ Nagle drzwi się otworzyły, i wparowali Wolfgang, Mario, Poul, Michel i reszta brakujących ministrów.

Jeroen zadał pierwszy cios. Na wstępie by wyeliminować ‘marnotrawstwo’ zażądał powrotu trójki do Aten i zakończenia Brukselskiej Grupy. Spojrzałem na Pierra. Czy stanie w obronie procedur jakie tak ostatnio chwalił? Wyglądało to tak jakby przewodniczący Eurogrupy próbował wepchnąć w komisarza jego własne słowa i tak go upokorzyć, podobnie jak na drugiej Eurogrupie w lutym.(9) I wepchnął. ‘Dyskusje techniczne i polityczne,’ przyznał Pierre w ostatnim zdaniu swojej wypowiedzi, ‘muszą być połączone i prowadzone w tym samym miejscu, razem.’ Na wypadek gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości, Poul Thomsen pośpieszył z wyjaśnieniem że tym miejscem są Ateny.

Następnie Poul wykonał własną woltę przyćmiewającą Pierra. Ten sam człowiek który wyznał mi 1 lutego podczas naszego pierwszego spotkania w Paryżu że dług Grecji jest nie do utrzymania i że dziesiątki miliardów euro z niego powinny być umorzone jeszcze przed 2015 teraz zaśpiewał zupełnie inną melodię. Zanim w wyborach nie wybrano Syrizy, argumentował Poul, dług Grecji był spłacalny; dopiero kiedy my objęliśmy władzę stał się niespłacalny; gdyby nie nasz rząd to ani umorzenie ani ekstra pieniądze nie byłyby potrzebne.(10)

Grunt pod następny atak przygotował Mario Draghi, który przedstawił swoją opinię że, w przeciwieństwie do panik bankowych w przeszłości, ta obecnie w Grecji nie ma wpływu na resztę strefy euro. Innymi słowy, Grexit zaszkodziłby Grekom ale nie innym krajom używającym tej samej waluty. Był to sygnał do ataku dla uzbrojonych w Grexit ministrów finansów z brygady klakierów Schäublego. W reakcji na absurdalne doniesienia Thomsena że przez nasze opóźnianie i cofanie rakiem znaleźliśmy się pod kreską, słowacki minister wykrzyknął, ‘Nie do wiary!’ i wygłosił mowę zakończoną tak: ‘Jesteśmy gotowi pomóc Grecji. Ale jeśli Grecja nie potrzebuje naszej pomocy, może przyszedł czas pomówić o konsekwencjach.’ Zaraz po nim, Wolfgang Schäuble poparł ostre słowa Słowaka: ‘Poruszaliśmy się szybko ale w złym kierunku … [Śmiechy. Więcej okrzyków ‘Nie do wiary! Nie do wiary!’] … Nie wyobrażam sobie jak moglibyśmy dojść do porozumienia.’ Zadanie wypowiedzenia niewymawialnych słów spadło na ministra Słowenii: ‘Nie ma takiej możliwości żeby przekonać Słoweńców, najbardziej wystawionych na greckie kłopoty, do dodatkowych wysiłków na rzecz wyciągnięcia Grecji z tej sytuacji. Więc, myślę że należy pomówić o Planie B. … Wiem że nie chcieliśmy rozmawiać o Planie B. Chcieliśmy, również Słowenia, rozwiązania. Ale ja tego nie widzę.’

Rozpocząłem swoją odpowiedź od chłodnego i spokojnego ustosunkowania się do każdego punktu który podniesiono i rozprawienia się z każdą nieścisłością po czym przeszedłem do sedna: ‘O Planie B nikt tu nawet nie powinien wspominać. Samo doprowadzenie do takiej dyskusji jest wysoce niestosowne i nie-europejskie. Mój drogi kolega ze Słowenii powinien wiedzieć że nawet obecna dyskusja nie jest w interesie jego obywateli. Odrzucam taką dyskusję. Nasz rząd zamierza zrobić wszystko co należy by trwale pozostać w strefie euro.’

Od tej chwili, za każdym razem gdy otwierałem usta robiłem to by zaprezentować konstruktywną propozycję szybkiego osiągnięcia porozumienia. Za każdym razem gdy tak robiłem, Jeroen reagował agresywnie, domagał się by trójka wróciła do Aten, bym zgodził się na uzgadnianie ustaw z trójką i przystał na podejście trójki wszystko-albo-nic, co oznaczało porzucenie mojej propozycji przejściowego porozumienia opartego na trzech czterech reformatorskich ustawach i wykonalnym planie fiskalnym. Wierny zaleceniu Alexisa ‘nie ustępować na krok’, trzymałem się na pozycji.

(9) Poruszone w ‘Komisarz upokorzony’.

(10) Dokładne słowa Poula Thomsena brzmiały: ‘To oznacza że sześć miesięcy temu sądziliśmy że Grecja wróci na rynki finansowe i że nowe pieniądze nie będą potrzebne. Teraz będzie potrzebna znacząca kwota nowych pieniędzy. Po drugie, przed sześcioma miesiącami myśleliśmy że nie będzie konieczne umorzenie długu. Myśleliśmy że cele są osiągalne.’