Adults In The Room by Yanis Varoufakis

DANAE WKRACZA DO AKCJI

Drugi epizod wydarzył się następnego wieczora, kiedy trafił mi się na rzadki rarytas: kolacja z Danae i przyjacielem z Australii w naszej ulubionej restauracji w Exarcheia.

Mieszkałem w Exarcheia kiedy pierwszy raz spotkałem Danae. W moim mieszkaniu moja córka Xenia postawiła pierwsze kroki; faktycznie, w tych miejskich przedmieściach ja robiłem pierwsze kroki jako nastolatek w 1970-tych. Ta okolica po szerszej stronie Aten jest znana z off-owych sklepów muzycznych, księgarni, barów oraz, w końcu ale nie na końcu, silnej reprezentacji różnorakich greckich grup anarchistycznych. Krótko mówiąc, Exarcheia była, i do pewnego stopnia nadal jest, moją okolicą, chociaż nie mieszkam tam od 2005.

Danae i nasz przyjaciel pojechali pierwsi. Ja przybyłem prosto ze spotkania z Dragasakisem i jego zespołem, zaparkowałem motor przed restauracją i przysiadłem się do ich stolika na rogu uroczego ogródka restauracji na Valtetsiou Street. Zbliżał się maj, i kwiaty jaśminu rozsiewały swój hipnotyczny zapach w ciepły wiosenny wieczór. Emocjonalnie wykańczający dzień wymagał pokrzepienia w tym ogródku, kieliszka wina i odprężenia w towarzystwie bliskich towarzyszy.

Usłyszałem ich zanim ich zobaczyłem. Coś po godzinie albo później, gdy zamierzaliśmy zamówić deser, trzech zakapturzonych młodzieńców weszło do ogródka wykrzykując przekleństwa. Z początku nie zorientowałem się że to ja byłem ich celem, ale wtedy rzucili parę butelek które rozbiły się na ceglanej podłodze tuż przed naszym stolikiem, odłamki szkła uderzyły mnie po nogach. Przegoniwszy innych klientów atakujący podeszli do naszego stolika, ciągle wykrzykując i trzymając w rękach potłuczone butelki po piwie. Podskoczyłem i zacząłem podchodzić do nich by osłonić moich towarzyszy przed wyrostkami ale nie uwzględniłem determinacji i szybkości Danae.

Danae wskoczyła pomiędzy atakujących i mnie, objęła mnie, plecami w ich stronę, rękami przykryła mi głowę. Dosłownie zamieniła się w żywą tarczę. Próbowałem ją odstawić w bezpieczne miejsce ale trzymała mnie tak mocno że uświadomiłem sobie że mi się to nie uda bez zrobienia jej krzywdy. Tymczasem, z głową mocno przyciśniętym do mojej twarzy tak by ją chronić, wrzasnęła na nich, ‘Najpierw sobie ze mną musicie poradzić!’

Zakapturzeni próbowali dosięgnąć mnie swoimi wystrzępionymi butelkami, ale Danae trzymała mnie mocno i tak zasłaniała mnie swoim ciałem że bez zranienia jej nie udałoby im się to. Zniechęceni, porzucili butelki i parę razy obojgu nam przyłożyli pięściami. Jako że Danae otrzymała więcej ciosów niż ja, odstąpili, bez wątpienia nie chcieli bić kobiety, i wyszli tak jak się pojawili, rzucając przekleństwa i groźby. Oszołomieni, wróciliśmy do stolika, nasz przyjaciel z Australii trząsł się cały.

Jednak, noc jeszcze była młoda. Nasi napastnicy musieli wezwać posiłki, bo w ciągu pół godziny więcej niż sześćdziesięciu z nich ustawiło się przed restauracją, która wtedy była pusta nie licząc nas, stałych klientów przy stoliku obok którzy się nie przejęli, i personelu, który był przejęty i przepraszał. Nalegałem żeby nie wzywali policji: gdyby licznie przybyła na pewno nie obeszło by się bez rozlewu krwi. Faktycznie, dobrze że ja sam jeszcze nie miałem ochrony policji.(15)

‘Co zamierzasz zrobić?’ zapytał nasz przyjaciel. Właściciel restauracji zaproponował nam nocleg w restauracji.

‘Wyjdę i pogadam z nimi. Jeśli będą mi chcieli przyłożyć, to mi przyłożą.’ Nasz przyjaciel myślał że postradałem zmysły.

Danae powiedziała, ‘Dobra, idziemy.’ Przykazaliśmy przyjacielowi opuścić stolik dopiero po odejściu gangu, a my w dwójkę, Danae i ja, wyszliśmy na chodnik.

Gdy sześćdziesięciu młodziaków w kapturach wrzeszczy i przeklina na wąskiej ateńskiej uliczce jest na co popatrzeć. Moje serce waliło jak młotem ale nie spodziewałem się że znowu się do nas dobiorą. Danae zrobiła na nich wrażenie, a ja byłem pewien że doceniają fakt że nie wezwaliśmy policji i nie schowaliśmy się w restauracji. Otuchy mi dodawał fakt że nie zniszczyli mojego motocykla, co przyszło by im z łatwością, ale zamiast tego trzymali się coś koło dziesięciu metrów od nas. Jeśli planowali kolejny atak, myślałem sobie, wtedy już wszyscy by skakali po motocyklu.

Tak więc Danae i ja podeszliśmy prosto do motocykla, z kaskami w ręku. Tłumek ciągle się na nas wydzierał ale stali bez ruchu. Gdy odblokowałem motocykl, Danae usiadła na nim i powoli zaczęła nakładać kask, ale ja zdecydowałem że nie dam się wygonić z Exarcheia, mojej własnej dzielnicy. Więc odłożyłem kask na motor i podszedłem do nich. ‘No i jestem. Powiedzcie, dlaczego chcecie mnie pobić? Zamieniam się w słuch,’ rzekłem.

Przywódca ostrzegł mnie: ‘Podejdziesz bliżej to pożałujesz.’

‘Chcę wiedzieć dlaczego was wkurzam. Jeśli przy okazji oberwę, niech tak będzie,’ powiedziałem, nabierając odwagi bo ciągle nie rzucili się na mnie.

Tak zaczął się nieprawdopodobny, hałaśliwy dyskurs. Z początku nie chcieli wyjaśniać swego gniewu tylko klęli i grozili. W końcu, po długaśnych namowach, oskarżyli policję w Exarcheia o współpracę z dilerami narkotyków. Powiedziałem że nie zdziwiłoby mnie gdyby tak naprawdę było. ‘Ale dlaczego rzucacie się do mnie?’ zapytałem.

‘Nie bądź głupi,’ jeden z nich mi powiedział. Nie chodzi o mnie, osobiście, ich wkurzał ‘państwowy terror i jego przedstawiciele. Ty jesteś jednym z nich. Ministerek. Wypierdalaj stąd. W Exarcheia panuje wolność. Idź gdzie indziej, gdzie ci się podoba. Nas zostaw w spokoju.’

Świeżo po starciu z Alexisem i po sztabie armii i w pełni świadomy że głęboki establishment Europy i Grecji stara się mnie zetrzeć na proszek, postanowiłem ich trochę wtajemniczyć.

‘Wiem o co wam chodzi,’ powiedziałem. ‘Przyjmuję do wiadomości że nienawidzicie mnie bo reprezentuje przemoc państwa. Ale wiedzcie jedno: ten sam establishment którego nie cierpicie, nie cierpi mnie. Jestem wrzodem na ich dupie i, możecie mi wierzyć, pozbędą się mnie. Wyrzygają. Żebyście wiedzieli …’

Cudownie ich gniew się ulotnił. Nastąpiła cisza, po czym ich przywódca przemówił do mnie po raz pierwszy spokojnym, prawie przyjacielskim tonem: ‘Starczy tego. Wsiadaj na swój motor i jedź do domu.’

Odszedłem w stronę motocykla i Danae, ale zanim nałożyłem kask i wsiadłem na motor, obróciłem się i powiedziałem, ‘Włóczyłem się po Exarcheia jak was jeszcze na świecie nie było. A teraz mi mówicie że nie mogę tutaj wrócić? Wyrzucanie mnie z własnej dzielnicy?’

Myślał nad odpowiedzią parę sekund i po czym rzekł: ‘Zapraszamy ponownie kiedy już nie będziesz ministrem.’

‘Więc do zobaczenia,’ odpowiedziałem.

Gdy odjeżdżaliśmy na motocyklu, spojrzałem w lusterko. Tych sześćdziesięciu nagle bardziej niż na napastników zaczęło wyglądać jak nasza straż przyboczna pilnująca byśmy mogli bezpiecznie odjechać. Kiedy wróciliśmy do domu i odstawiałem motor, Danae objęła mnie. Też ją objąłem, oboje troszkę drżeliśmy. Następnego ranka dziennikarz który zwykle mnie krytykował napisał, ‘Ostatniej nocy, anarchofaszystowskie bandziory z Exarcheia doznały największej porażki od trzydziestu lat z ręki kobiety: Danae Stratou.’

Ale teraz na drodze stawał nam dużo groźniejszy rodzaj przemocy.

(15) W grudniu 2008 policjant strzelił i zabił młodocianego w Exarcheia, twierdząc że działał w obronie własnej. Rezultatem była nie tylko śmierć nastolatka ale dziesięć dni rozruchów i zadym.